Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 2 września 2014

Zwycięstwo wpisane w DNA

fot. gazzetta.it
Serie A ledwo co wystartowała, a już działo się sporo. Pogba w wersji 2.0, odnalezione DNA Milanu i nieśmiertelny Antonio Di Natale - podsumowujemy pierwszą kolejkę nowego sezonu włoskiej ekstraklasy.

Sezon rozpoczął się w Weronie, gdzie miejscowe Chievo podejmowało urzędującego mistrza, Juventus. Jak na mistrza przystało, Bianconeri zaatakowali od pierwszego gwizdka i jeszcze przed upływem trzydziestu sekund bramce zagroził strzał Carlosa Teveza. Był to stary Juventus, po którym w ogóle nie było widać zmiany szkoleniowca.

-U Antonio Conte wszystko było bardziej zaplanowane. Allegri ma inny pomysł na grę - mówił po zeszłotygodniowym Trofeo TIM Claudio Marchisio. To dało się zauważyć na murawie Stadio Marc'Antonio Bentegodi. Juventus był agresywny w pressingu jak w początkach panowania Conte, a zarazem ich gra bez piłki była mniej przewidywalna. Chievo nie miało żadnych punktów odniesienia, a piłkarze Juventusu śmigali obok nich raz za razem. Chociaż zwycięski gol padł po rzucie rożnym, z gry zawodnicy Allegriego mogli strzelić dużo więcej. Trzy razy obili słupek i poprzeczkę. To już najwyższy wynik w tym sezonie w Europie, choć Serie A dopiero wystartowała.

Najbardziej zaimponował Kingsley Coman. Francuz, pozyskany latem z PSG na zasadzie wolnego transferu, nominalnie ustawiony był za plecami Carlosa Teveza. W rzeczywistości ustawienie było jednak odwrotne - to Tevez grał niżej, szukał miejsca między liniami i pomagał utrzymywać piłkę, a Coman terroryzował obrońców. Jego gra bez piłki była wyśmienita. Wielokrotnie kreował miejsce dla atakujących kolegów, co najlepiej potwierdziła sytuacja z końcówki pierwszej połowy, kiedy sprint Comana otworzył korytarz do podania, po którym Carlos Tevez trafił w poprzeczkę. Ostatecznie Coman został wybrany przez włoskie Sky zawodnikiem meczu, a gdy zmieniał go Fernando Llorente, publiczność pożegnała młodego Francuza owacją na stojąco. Niektórzy kibice Juventusu już mówią o Pogbie 2.0.

*

Równie mocno rozpoczęła sezon Roma, która na Stadio Olimpico podejmowała Fiorentinę. I podobnie jak Juventus, bardzo przypominała drużynę z zeszłego sezonu. Agresja w grze obronnej, a także płynność i swoboda w utrzymywaniu się przy piłce cechowały drużynę Rudiego Garcii. Było to tym bardziej imponujące, że w składzie Giallorossich debiutowało aż czterech nowych piłkarzy. Kostas Manolas, Davide Astori i Ashley Cole tworzyli wraz z Torosidisem linię obrony, a pozyskany z Hellasu Verona Juan Iturbe zagrał na prawym skrzydle.

Każdy z nich zaliczył debiut co najmniej solidny, ale największe uznanie należy się Manolasowi, który praktycznie wyłączył z gry Babacara. To dopiero pierwszy mecz, a i przeciwnik nie z najwyższej półki, lecz wszystko wskazuje na to, że kibice Romy szybko zapomną o Mehdi Benatii.

Graczem meczu został jednak Radja Nainggolan. Belg otworzył wynik spotkania, dobijąc strzał Gervinho, a w samej końcówce asystował Iworyjczykowi, który ustalił wynik meczu na 2-0. Chcemy uprzykrzyć życie Juventusowi - mówił po meczu Daniele De Rossi. Po sobotnich spotkaniach to Roma prowadziła w tabeli.

*

Ale liderem po pierwszej kolejce został Milan, który pokonał Lazio 3-1. - Czekam na ten mecz od 50 dni. - mówił przed swoim oficjalnym debiutem nowy szkoleniowiec Rossonerich, Filippo Inzaghi. Sądząc po wyniku, Inzaghi nie tyle czekał, co aktywnie przygotowywał się do niego, bo jego zawodnicy zagrali nadspodziewanie dobrze.

Po części było to na pewno wynikiem szybko strzelonej bramki. Stephan El Shaarawy ograł dwóch graczy Lazio i podał do Keisuke Hondy, który strzelił pod nogami Berishy. Szybko strzelona bramka pozwoliła Milanowi cofnąć się na własną połowę i czekać na okazję do kontrataku. A te przeprowadzali milaniści całkiem sprawnie. Już po przerwie dośrodkowanie Abate wykończył Muntari, a na 3-0 podwyższył z karnego Menez.

- Mecz był perfekcyjny do 60. minuty - ocenił Inzaghi. Jednak od stanu 3-0 piłkarze Super Pippo wyraźnie się rozluźnili, a Lazio mogło doprowadzić do wyrównania. Ostatecznie zdobyli goście tylko jedną bramkę, po samobójczym trafieniu Alexa, choć w samej końcówce Diego Lopez obronił rzut karny Antonio Candrevy. - Wróciło DNA Milanu - mówił Ignazio Abate. Ale czy w DNA Milanu jest gra z kontry? - Dziś taka była taktyka, ale nie zawsze będziemy tak grali - uspokajał Inzaghi.

Na pewno do Milanu wrócił za to team spirit, którego znaczenie Inzaghi podkreślał tuż po przejęciu Milanu. Abbiati brał aktywny udział w odprawie przedmeczowej, ale to wspólna radość piłkarzy i trenera Milanu po drugiej bramce powinna być dla kibiców budująca. Po raz pierwszy od półtora roku spotkanie z trybun oglądał Silvio Berluconi, który po meczu zszedł nawet do szatni, aby pogratulować piłkarzom i trenerowi. Takiej harmonii nie było w Milanie dawno.

*

Lata lecą, a Antonio Di Natale nie przestaje zadziwiać. W ostatnim meczu poprzedniego sezonu, który miał być jego ostatnim w profesjonalnej karierze, popularny Toto ustrzelił hat-tricka. Przed kilkoma dniami zdobył w Pucharze Włoch pokera, a w niedzielę jego doppietta zapewniła Udinese trzy punkty z kopciuszkami z Empoli. Od szóstego w tabeli strzelców wszechczasów Roberto Baggio dzieli Di Natale raptem dziesięć trafień. Wygląda na to, że Toto podejmie wyzwanie.

*

Nieco lepiej niż Empoli sezon rozpoczęli inni beniaminkowie. Palermo i Sassulo prowadziły w swoich meczach po trafieniach Paulo Dybali i Simone Zazy, lecz ostatecznie tylko zremisowali z Cagliari i Sampdorią. Do prawdziwej sensacji doszło za to w Cesenie, gdzie miejscowi pokonali Parmę. Goście grali jednak bez Antonio Cassano i wynik ten należy uznać za wypadek przy pracy.

*

Męczyli się też potentaci z Mediolanu i Neapolu. Inter, po zdemolowaniu Stjarnanu w kwalifikacjach Ligi Europy, tylko bezbramkowo zremisował z Torino. Piłkarzom Mazzariego brakowało lidera, który zainspirowałby drużynę, a świetny przeciwko Islandczykom Mateo Kovacić, był mało widoczny. Z czerwoną kartką wyleciał w końcówce spotkania nowy nabytek, Nemanja Vidić.

Dla Torino jeden punkt z silniejszą drużyną to wynik dobry, tym bardziej, że Giampiero Ventura nie będzie miał już do dyspozycji żadnego ze swoich asów, którzy napędzali drużynę w zeszłym sezonie. Ciro Immobile został sprzedany do Borussii Dortmund jeszcze w czerwcu i choć wydawało się, że na turyńskim Olimpico pozostanie Alessio Cerci, wytransferowano go w niedzielę do Atletico Madryt.

Napoli ostatecznie zainkasowało komplet punktów, choć niewiele brakowało, by piłkarze Rafy Beniteza tylko zremisowali z Genoą. Trzy punkty zapewnił świeżo sprowadzony na Stadio San Paolo Jonathan De Guzman, który trafił do bramki w 94 minucie.

*

Wyniki:

Chievo 0-1 Juventus, Roma 2-0 Fiorentina, Atalanta 0-0 Hellas, Milan 3-1 Lazio, Cesena 1-0 Parma, Genoa 1-2 Napoli, Palermo 1- Sampdoria, Sassuolo 1-1 Cagliari, Torino 0-0 Inter, Udinese 2-0 Empoli Bartosz Gazda
comments powered by Disqus
facebook