Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Tam, gdzie kopią najpiękniej (3)

fot. marca.com
32. kolejka zbyt wielu sportowych emocji nie dostarczyła. Na spektakularny zryw zdobyła się w tej rundzie gier jedynie Valencia. Kreatywności Hiszpanom (i nie tylko) nie brakowało jednak poza futbolowym placem i te wydarzenia zdominowały tym razem podsumowanie.

Ciekawą akcję zorganizowano w Walencji. Wejściówkę na szlagierowo zapowiadające się spotkanie z Malagą można było zdobyć... oddając krew. Chętnych nie brakowało. Przyjemne z pożytecznym postanowiło połączyć około 800 osób. Dawcom osobiście podziękował pomocnik Los Ches, Dani Parejo. W sobotę każdy kto zdobył się na ten szczytny cel nie żałował. Na boisku to "Nietoprze" wyssały krew z Andaluzyjczyków, wymierzając im karę w postaci manity. Od 25 do 31 minuty podopieczni Valverde ustrzelili 4 gole Valencia zagrała efektownie i skutecznie. Zachwycała linia pomocy, dowodzona przez bezbłędnego Évera Banegę. Wreszcie skuteczny był Soldado. Drużyna z Mestalla udowodniła, że o miejsce premiowane awansem do Ligi Mistrzów będzie walczyła do ostatniej kropli krwi.


Ciekawe jak triumf celebrował Adil Rami...

*

Starają się jak mogą także w Sewilli. Tamtejszy Betis umożliwił swoim sympatykom zadecydowanie o kolorze spodenek w jakich ich ulubieńcy zagrają przeciwko Realowi na Santiago Bernabeu. Wybór padł na zielony, kolor nadziei. I tę nadzieję na korzystny rezultat Béticos mieli, kiedy wywalczonego przez Rubena Castro "karnego", pewnie wykorzystał Jorge Molina. Chwilę później doskonałą okazję do wyrównania miał ten, który zdobył dla Verdiblancos "jedenastkę", ale trafił w poprzeczkę. Sytuacja ta zemściła się już po kilku minutach, kiedy rezultat spotkania ustalił Özil. Czarnych spodenek nie było, był za to czarny scenariusz.

*

Miesiąc temu przybliżaliśmy sylwetkę Léo Baptistão, porównując jego przypadek do historii Leo Messiego. Okazuje się, że nie w porę. Po ukazaniu się artykułu brazylijski snajper totalnie się zablokował i w kolejnych spotkaniach nie udawało mu się trafić do siatki nawet w najprostszych sytuacjach. Jakby tego było mało, podczas piątkowej konfrontacji z Mallorką napastnik Rayo po raz kolejny w karierze złamał obojczyk, co oznacza dla niego koniec sezonu. Pozostaje tylko życzyć zdrowia i przypomnieć, że zdobywca 4 Złotych Piłek z rzędu też zmagał się na początku swej przygody z pierwszą drużyną z wieloma urazami.

*

Sędziowie w Hiszpanii przechodzą samych siebie. Przed tygodniem żółtą kartkę za to, że oberwał piłką w twarz otrzymał Luka Modrić. W tej kolejce podobne zagranie za nieprzepisowe poczytano Cescowi Fàbregasowi. Kopanie się po czołach w La Liga oficjalnie zakazane?

*

Przez długi czas wydawało się, że nagrodę w kategorii "cytat tygodnia" zgarnie Florentino Pérez, który zażyczył sobie stadionu, który stadionu ma nie przypominać. Na finiszu prezesa Królewskich z łatwością minął jednak właściciel Malagi, Abdullah Al Thani. Szejk stwierdził, że jego drużynie zabrakło ducha walki. - To smutne, ale to fakt - dodał biznesmen i choć odnosił się jedynie do sobotniej klęski z Malagą to z jego strony ta wypowiedź brzmi groteskowo w każdym kontekście. Wiele byśmy dali, by choćby polskie kluby rywalizowały z tak mizerną zaciętością, a przy tym z takimi efektami jak robią to w tym sezonie Los Boquerones. A katarski biznesmen z rozbrajającą szczerością brnie przed siebie. Obiecywał złote góry, zostały z tego tylko złote usta.

*

Diego Costa w niedzielnym pojedynku "Los Colchoneros" z Sevillą znów chciał zrobić show. Tym razem jednak okazało się, że jego warsztat jest niewystarczający.
Marcin Serocki
comments powered by Disqus
facebook