Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 26 czerwca 2013

Tam, gdzie kopią najpiękniej (12)

fot. marca.com
Rozradowany Torres, znerwicowany Valdes i barcelońskie rozterki - wystawić Messiego w składzie czy na sali rozpraw? A to i tak tylko mała część najnowszych hiszpańskich doniesień.

Almería ograła w dwumeczu Gironę i uzupełniła grono beniaminków La Liga na sezon 2013/2014. Co to oznacza? W Barcelonie się cieszą, bo podczas ostatniej przygody tego klubu w La Liga Blaugrana rozniosła ekipę z Estadio de los Juegos Mediterráneos, wygrywając na ich obiekcie aż 8:0. Nieco mniej radosne nastroje w Madrycie, bo dla tamtejszego Realu oznacza to dodatkową wycieczkę do Andaluzji, a w tych rejonach Hiszpanii im ostatnio, delikatnie mówiąc, nie idzie.

*

Wiemy już, że Leo Messi będzie się bronił przed stawianymi mu zarzutami podatkowymi przed sądem. Rozprawa została wyznaczona na 17 września. W tym samym czasie Barcelonie przyjdzie zagrać w pierwszej kolejce rozgrywek Ligi Mistrzów. Jeśli postępowanie okaże się ważniejsze od Blaugrany i Argentyńczyk będzię wyłączony z inauguracyjnej kolejki Champions League, Barcelona już może dopisać 3 punkty, niezależnie od przeciwnika z jakim się zmierzą, bo bilans spotkań bez La Pulgi w składzie mają jednoznaczny.

Z drugiej strony ten sam Messi nieuzasadnionego względami zdrowotnymi rozbratu z piłką mógłby nie przeżyć i czym prędzej zmotywował swoich prawników do ugodowego załatwienia całej sprawy. Kwestie zaległości z 2 ostatnich lat (które także budziły podejrzenia organów) już udało się uregulować. Zobaczymy, czy ze sporną kwotą będzie podobnie.

*

Fernando Torres po meczu z Tahiti, w którym zdobył 4 bramki, ale przy okazji zmarnował karnego i jeszcze ze 2 inne dogodne sytuacje, w swoich wypowiedziach rozpływał się z zachwytu nad rywalem, który dopiero co przyjął od Mistrzów Europy dwucyfrowy wynik. El Niño był pełen podziwu dla entuzjazmu z jakim przybysze z odległej wyspy weszli w mecz i chwalił ich za grę fair. Zdaniem napastnika Chelsea Hiszpania okazała szacunek w pojedynku z egzotyczną reprezentacją grając na 100%. Na koniec stwierdził, że jest fanem Tahitańczyków. Zapewne liczy na jakiś rewanż, gdy wróci na Stamford Bridge i znów zacznie porażać wszystkich swoją skutecznością.

*

Victor Valdés wypowiedział się na temat swojej przyszłości - Nie zostanę w Hiszpanii, ale nie mam pojęcia, gdzie się wybiorę. Pomyślę o tym, gdy przyjdzie na to odpowiedni moment - mam czas. To mogą być Włochy, Rosja, Niemcy, Chiny, a nawet USA. Chiny czy USA? Gość musi mieć naprawdę zszargane nerwy. Bramkarze Barcelony powinni mieć obniżony wiek emerytalny.

*

Przeprowadzki za ocean nie wyklucza także Sergio Ballesteros, któremu kilka dni temu podziękowano za grę w Levante, jednocześnie proponując mu bliżej niedookreślone stanowisko w klubie. Taka decyzja włodarzy walenckiej drużyny to pokłosie afery korupcyjnej, która wybuchła po meczu z Deportivo. W klubie nie ma już Juanlu i Munúy, którzy także byli podejrzani o ten nielegalny proceder. Jeśli Sergio faktycznie obierze kierunek amerykański, to będzie z niego taki trochę Roman Polański.

*

Real Madryt zagra 24 lipca towarzysko z Olympique Lyon. To prawdziwe signum temporis, że drużyna ze Stade Gerland nie wywołuje już trwogi wśród Królewskich i można z nimi zagrać całkowicie na luzie.

*

Podczas imprezy inaugurującej sprzedaż wejściówek na sezon 2013/2014 sekretarz Granady, Pedro González Segura ogłosił, że w najbliższych dniach drużyna powinna pozbyć się wszelkich długów. W andaluzyjskim klubie walkę z zaległościami finansowymi rozpoczęto w 2009, kiedy to ekipę z Nuevos Los Cármenes przejął nowy właściciel, Giampaolo Pozzo. Władze Granady porozumiały się z ministerstwem skarbu w celu rozłożenia długów na raty i od tamtej pory stanowią wzór jeśli chodzi o politykę finansową. Nic dziwnego, że klub nie ma problemu ze znalezieniem sponsorów i sukcesywnie przedłuża umowy z kolejnymi firmami. Zarząd dzieli się swym szczęściem z kibicami i pracownikami klubu - poprawa sytuacji klubowej kasy ma poskutkować obniżką cen biletów i podwyżkami dla personelu i zawodników wszystkich sekcji. Jakby tego było mało, umowy z klubem podpisują kolejni wartościowi zawodnicy - Recio, Iturra, Piti, Riki. Transfer tego ostatniego do El Graná trafiłem w ciemno, gdy tylko poinformował o odejściu z Deportivo i jeśli teraz napiszę, że Granada trafi w najbliższym czasie do Europy, to coś mi mówi, że i tym razem się nie pomylę.

*

Pep Guardiola oficjalnie został zaprezentowany jako trener Bayernu Monachium i wziął udział w pierwszej konferencji prasowej. Od dawna mówiło się o tym, że Katalończyk robi wszystko, by przygotować się do tego wystąpienia jak najlepiej. Do opinii publicznej przebijały się wieści od brata szkoleniowca, Pere Guardioli, który opowiadał - Pep podchodzi do sprawy tak jak zwykle - w sposób obsesyjny. Uczy się niemieckiego 4 godziny dziennie. To absurd. Spotykasz się ze swoim bratem na lunchu, a on spędza cały ten czas rozmawiając po niemiecku ze swoim lektorem. Wypowiedzi krewnego byłego opiekuna Barcelony działały na wyobraźnię. W Katalonii prowokowały do żartów:



Gdzie indziej przywoływano klasyk z Trapattoniego, zastanawiając się czy będzie podobnie:



A jak było? Tak sobie. Pep nam jeszcze do końca nie zniemczał. Posługiwał się nowym językiem dość niepewnie. Według Malcolma Gladwella potrzeba 10 tysięcy godzin pracy, by zostać ekspertem w danej dziedzinie. Guardiola, trenując pół roku, w tym tempie mógł wyrobić ledwie nieco ponad 700 godzin, a więc droga przed nim jeszcze daleka. Pozytywna wiadomość jest taka, że czeka go teraz intensyfikacja procesu nauki.

*

Dobra wiadomość. Ktoś znalazł w Hiszpanii odpowiedni kurek i go zakręcił. Rodzimi zawodnicy przestali wypływać z kraju. Dwóch silnie łączonych z Anglią zawodników zmieni co prawda kluby, ale wszystko odbędzie się w ramach Family Business jak u Kanye Westa. Isco wyląduje w Madrycie, a Beñat Etxebarria w Bilbao. Co prawda wyznaję zasadę, że nie ma co płakać za tym, co odeszło, bo przyjdzie nowe lepsze, ale jak to słusznie zauważył dawno temu Joka w dobrze wszystkim znanym utworze - lepiej jak jest więcej. Marcin Serocki
comments powered by Disqus
facebook