Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 17 czerwca 2013

Śmierć, futbol i... zapasy

fot. goal.com
Meksyk kojarzy nam się z krwawą walką karteli narkotykowych, fiestą i emigrantami, którzy narażają życie, aby dostać się do Stanów. W katolickim Meksyku wielką popularnością cieszą się zapasy Lucha libre. Jednak gdzieś obok tego całego galimatiasu skojarzeń znajduje się jeszcze piłka nożna.

Kraj zapasów, Boga i śmierci

Meksyk to piękny, ale niebezpieczny kraj. Nic więc dziwnego, że Meksykanie jak żaden inny naród ubóstwiają dobrą zabawę. Kraj, który przez lata jest nękany poprzez wewnętrzne problemy związane z niskim poziomem życia obywateli, jest też kolebką świata przestępczego. Ktoś, kto się dorobił w Meksyku, prawdopodobnie miał udział w nielegalnych interesach. Taka jest smutna prawda i główne skojarzenia w społeczeństwie. Lud ma zapewnioną rozrywkę w postaci zapasów Lucha libre, w alkoholu topi smutki, a do Boga modli się o poprawę jakości życia.

Gdzieś w tym wszystkim jest jeszcze miejsce dla zawodowych piłkarzy. Zawód sportowca to jedna z szans, aby dorobić się sporego majątku i spróbować życia na wyższym poziomie. Jest jeszcze okazja do wyjazdu do zagranicznego klubu, o którym marzy każdy młody piłkarz. Dlatego gdy jeden zawodnik osiąga wymarzony cel, jego sukces świętują całe rodziny, przyjaciele, ulice czy wręcz całe dzielnice.

W krajach latynoskich trzeba jednak szczególnie uważać. W Meksyku, gdzie motyw śmierci jest czymś szczególnym, wręcz celebrowanym, ma to dodatkowe znaczenie. Ludzie traktują ją w sposób bardzo naturalny, a dla przestępców zabicie kogoś nie jest niczym szczególnym. Śmierć czyha na każdym kroku. Mógł się o tym przekonać Salvador Cabañas, paragwajski piłkarz, który grał w klubie América Meksyk. W styczniu 2010 w jednym z klubów nocnych został postrzelony w głowę. Na szczęście przeżył, ale pobyt w Meksyku nie będzie należał do jego ulubionych wspomnień.

Fiesta!

Wracając do spraw stricte piłkarskich, Meksyk, jako kraj latynoski nie jest tak bardzo zwariowany na punkcie piłki nożnej, jak Brazylia czy Argentyna. Może to trochę wina federacji CONCACAF, która oprócz paru drużyn nie zrzesza jakiś specjalnie atrakcyjnych rywali. Potwierdza to fakt, że na 11 edycji pucharu swojej federacji Meksykanie triumfowali aż 6 razy.

W kadrze Meksyku często dochodziło do burzliwych sytuacji. Piłkarze byli zawieszani za doping, pijaństwo i korzystanie z usług prostytutek. Dwa lata temu przed turniejem Copa America aż 8 piłkarzy reprezentacji zostało zawieszonych w związku ze złamaniem regulaminu. Na obozie w Ekwadorze piłkarze mieli zaprosić do swoich pokoi damskie towarzystwo.

Zabawa to niedołączny element meksykańskiego życia. Tej zasadzie hołdują również piłkarze, więc należy mieć nadzieję, że będą już korzystać z życia trochę bardziej odpowiedzialnie, bez wywoływania afer i łamania regulaminów.

Lokalna siła

Trener reprezentacji Meksyku Jose Manuel "Chepo" de la Torre często korzysta z usług piłkarzy z ligi meksykańskiej. Nie inaczej jest na tegorocznym Pucharze Konfederacji. Trener do swoje dyspozycji ma sześciu zawodników, którzy grają poza kontynentem amerykańskim. Największą gwiazdą jest oczywiście Javier Hernández, zawodnik Manchesteru United. Śmiało można powiedzieć, że od niego zaczyna się ustalanie składu, a on odwdzięcza się za zaufanie bramkami. Ważne ogniwa stanowią również Andrés Guardado z Valencii oraz doświadczony Gerardo Torrado z Cruz Azul. Guardado napędza akcje reprezentacji de la Torre. Od inicjuje ataki i często sam je też kończy. Torrado to z kolei “stary wyjadacz”. Duża ilość rozegranych spotkań ma wymierne korzyści. Zawodnik jest łącznikiem pomiędzy obroną i pomocą.

System gry Meksykanów jest prosty. Niestety grają oni czasem w sposób zbyt przewidywalny, a jeżeli Javier Hernández ma słabszy dzień, to cierpi na tym cała kadra. Tak bardzo jest od niego zależna. W 46 rozegranych spotkaniach, Chicharito zdobył aż 32 bramki dla drużyny narodowej.

Niepewny mundial

Meksyk w swojej grupie eliminacyjnej do Mundialu w Brazylii zajmuje na razie 3. miejsce. Trzy pierwsze ekipy awansują bezpośrednio. Dla drużyny de la Torre nie będzie to jednak łatwe zadanie. Jego podopieczni wygrali jak na razie tylko jedno spotkanie. Co prawda nie przegrali żadnego, jednak aż 5 remisów odbiło się w niekorzystny sposób na ich punktowych dorobku. Do końca eliminacji będzie trzeba walczyć z Kostaryką, Hondurasem i Panamą o awans do brazylijskiego Mundialu. Wydaje się, że z tej grupy pewny awans będzie miała drużyna USA.

Mistrzowie konfederacji

W 1999 roku Meksyk był gospodarzem Pucharu Konfederacji. Na swoim terenie drużyna prowadzona wówczas przez Manuela Lapuente wygrała cały turniej. Niezwykłych emocji dostarczył kibicom finał, w którym to Meksyk wygrał z Brazylią 4:3.

Tegoroczny Puchar Konfederacji rozpoczął się dla Meksyku źle. Porażka w pierwszym meczu z Włochami (1:2) bardzo zmniejsza szanse drużyny na wyjście z grupy. Wszak ich przeciwnikami będą jeszcze Japonia i Brazylia. Może się więc okazać, że Puchar Konfederacji będzie dla piłkarzy bardziej wycieczką niż rywalizacją o trofea. Dobrze, że kibicom w Meksyku emocji mogą dostarczyć jeszcze zapasy Lucha libre, bo piłkarska kadra ich nie rozpieszcza. Zespół de la Torre w ostatnich 10 spotkaniach, przegrał co prawda tylko raz, ale wygranych na swoim koncie ma również tyle samo. Może więc piłkarze powinni choć trochę woli walki zaczerpnąć od zapaśników?
Radosław Patkowski
comments powered by Disqus
facebook