Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Ślepe naboje Kanonierów

fot. goal.com
Początek sezonu jest dla Arsenalu fatalny. Niewykluczone, że klub w ciągu dwóch tygodni dokona gorączkowych transferów, ale czy to pomoże? Mnóstwo kontuzji, schematyczna gra w ataku i dziury w obronie - problemy Arsenalu rosną niczym ceny biletów na The Emirates. O kłopotach w północnym Londynie rozmawiają Marcin Wierciński i Dawid Jankowiak.

Dawid Jankowiak: Zaczęło się pięknie - Chamberlain, Giroud i 1:0. Potem jednak coś siadło i gdy patrzyłem na Agbonlahora przedzierającego się... nie, raczej biegnącego swobodnie środkiem, to czułem, że skończy się to źle dla Arsenalu. Czy ty też miałeś wrażenie, że Arsenal nie funkcjonuje tak jak powinien? Były przecież dobre sytuacje, ale gra nie wyglądała dobrze - zwłaszcza w tyłach, zwłaszcza w środku pola w fazie defensywnej.


Arsenal vs Aston Villa 1:0 Giroud przez footballdaily1

Marcin Wierciński: To, co powiem, nie spodoba się kibicom Arsenalu, ale dla mnie ten mecz wykazał, że Jack Wilshere nie jest zbawieniem środka pola Kanonierów. Jako miłośnik klubu mam oczywiście ogromny sentyment do tego charakternego chłopaka, ale duet Ramsey-Arteta wyglądał znacznie, znacznie lepiej. Jasne, Wilshere jest bardziej agresywny, szarpiący - jego gra może się więc podobać - ale gdy grają razem z Walijczykiem, żaden z nich nie asekuruje linii defensywnej. To zostawiało potężne luki, ogromne przestrzenie, na których można byłoby budować lotniska, a które wykorzystywali szybcy piłkarze Aston Vilii, oczywiście z Agbonlahorem na czele. Mówiąc więc krócej, widać jak wielkim błędem ze strony Wengera było odpuszczenie transferu Luiza Gustavo - co prawda za Brazylijczyka trzeba byłoby najprawdopodobniej nieco przepłacić, ale czasem... czasem trzeba to uczynić, by piłkarz o odpowiedniej charakterystyce pomógł funkcjonować całej maszynie. A mówię o tym oczywiście dlatego, że Wenger po meczu jak zwykle stwierdził, że nie jest to kwestia zakupów podczas letniego okienka.

DJ: Defensywny pomocnik to jedna sprawa, ale ja bym poszedł dalej - zabrakło w Arsenalu (bo od dawna nie ma kogoś takiego w składzie) wojownika. Kogoś w stylu - użyjmy tutaj kliszy - Gattuso. Oglądając mecz byłem w szoku, jak ostro piłkarze Aston Villi traktowali Kanonierów. Naliczyłem z 6-7 fauli na Wilsherze, a w sumie było ich 19. Sam Agbonlahor 3 razy podcinał któregoś z piłkarzy Arsenalu. Osobiście uważam, że piłkarze z Birmingham powinni mieć o dwie żółte kartki więcej, ale nie to jest najważniejsze. Arsenal na tę grę gości w ogóle nie odpowiedział - ani szybszymi akcjami, ani podobnie ostrą grą. To ich zgubiło.

MW: To prawda, agresję widać było jedynie w poczynaniach Wilshere'a; ten jednak dostał żółtą kartkę już w 30. minucie i potem musiał na siebie uważać. Ale brak zdecydowania w defensywie Arsenalu to temat na długie, długie rozważania - ogólnie, od 2005 roku mam wrażenie, że jest go coraz mniej. Kiedyś Wenger opierał swoje zespoły o wysokich, twardych obrońców w typie Campbella, Keowna - potem przeszedł do mniej silnych i zadziornych Gallasa czy Toure, by skończyć z parą Koscielny-Mertesacker. Niemiec jest co prawda wysoki, ale powolny i mało agresywny - co z większym lub mniejszym powodzeniem nadrabia doskonałym ustawianiem się; podczas gdy Koscielny to już typowy obrońca o wysokich umiejętnościach technicznych - doskonale odbiera piłkę i antycypuje ruchy rywala, ale kiedy pojedynek rozgrywa się na bazie szybkości lub siły, często ratuje się faulami. Warto też dodać, że defensywny pomocnik, jakiego się domagam, miałby nie tylko łatać dziurę przed obrońcami, ale także wnieść wspomnianą agresję i siłę - co wydaje się trudne, gdy o centrum placu gry walczą niscy Ramsey i Wilshere.

DJ: Dodałbym, że Mertesacker średnio nadaje się na kapitana. Na mnie robi raczej wrażenie zawodnika, który zwyczajnie wypełnia swoje zadania. Być może się mylę, ale Arsenal potrzebuje kapitana, który jest inteligentnym (zgodnie z filozofią klubu i trenera) i jednocześnie charakternym zawodnikiem. Być może nawet Wilshere byłby lepszym kandydatem - a kwestia jego pozycji to osobna sprawa. Mimo wszystko warto zauważyć, że dryblingi Wilshere'a wiele dobrego Arsenalowi nie przyniosły, za to Rosicky prostymi klepkami dwukrotnie wychodził sam na sam, ale haniebnie pudłował bądź trafiał w Brada Guzana. Może gra ofensywna Arsenalu nie była aż tak fatalna, jak sugeruje wynik?

MW: Moim zdaniem Arsenal grał szybką i atrakcyjną piłkę, ale do okolic 20-25 metra od bramki Guzana. Zwróć uwagę, że do tej wysokości Kanonierzy przedostawali się ze względną łatwością i polotem, ale już posłanie piłki w pole karne, by wytworzyć okazję strzelecką sprawiało i Rosicky'emu, i reszcie zawodników spore problemy. Najczęściej zagrywano w kierunku Girouda, ale futbolówka wracała wciąż pod nogi pomocników Arsenalu - w najlepszym wypadku - lub była przejęta przez piłkarzy rywala, co powodowało groźne kontry. Warto też zauważyć, że jedyna bramka dla Kanonierów nie padła po dobrej wymianie piłek, lecz Rosicky zwyczajnie wykorzystał wysoko ustawioną linię obrony posyłając piłkę w uliczkę do Oxlade-Chamberlaina. I to właśnie piłki do Anglików na skrzydłach łatwiej mijały zasieki rywala - ale obaj nie mieli pomysłów na dalszą fazę akcji. Nie wiem, czy się zgodzisz, ale dla mnie był to Arsenal momentami bardzo efektowny, ale szalenie nieefektywny.



DJ: Niespecjalnie efektowny, w porównaniu choćby do Swansea przynudzali chwilami mocno. Mało wymian pozycji, mało ciekawych kombinacji, Rosicky chyba jako jedyny ich próbował i można go pochwalić, ale wykończenie mu dzisiaj nie wychodziło. W zeszłym sezonie narzekałem, że Arsenal ma Girouda i go nie wykorzystuje - bardzo mało dobrych crossów. Dzisiaj Francuz dostał sporo piłek na głowę, ale nie z każdej mógł złożyć się do strzału, a gdy chciał zgrać piłkę - nie było komu. Walcott w drugiej połowie trochę się wyłączył, Rosicky bez piłki nie wbiegał w pole karne, to samo Wilshere, a Podolski siedział na ławce. Zatem brakowało nie tylko agresji, ale też zdecydowanego zaatakowania pola karnego - zbyt często piłki były wrzucane na piłkarzy stojących w miejscu. A Walcott nie dostał ani jednego podania na dobieg - czasem aż łapię się za głowę, jak bardzo ten zawodnik się marnuje przy ataku pozycyjnym, po części ze względu na własne ograniczenia, po części z braku lepszych podań.

MW: Mało penetrujące były te ataki, to prawda. Giroud oddał dziś więcej strzałów równoległych do linii bramkowej niż zwykły napastnik przez pół roku, co sporo mówi nie tylko o Francuzie, ale także podaniach, jakie - rzadko bo rzadko - dostawał. Zawieszone balony to nigdy nie jest dobry sposób na wykorzystanie zawodnika, który potrafi grać głową. I znów pojawia się pytanie o jakość - czy angielskie skrzydła są w stanie odpowiednio współpracować z napastnikiem? Interesujące, jak słabo wykorzystywani są w atakach Arsenalu boczni obrońcy - po zejściu Gibbsa wyglądało to już naprawdę źle. Co prawda Sagna dośrodkowuje z precyzją pijanego człowieka wsiadającego do tramwaju, ale brak wsparcia w atakach powodował spore problemy z przebiciem się przez obronę u obu skrzydłowych. Zresztą moim zdaniem boczne rejony boiska Arsenal w swojej grze zaniedbuje w ogólności - boczni obrońcy rzadko obiegają skrzydłowych w atakach, nie zapewniając w ten sposób koniecznej szerokości, zaś skrzydłowi kiepsko wspomagają defensywę na flankach, co dziś powodowało ogromne problemy po obu stronach boiska. Przy braku defensywnego pomocnika takie braki wsparcia są prawdziwym samobójstwem.

DJ: Dodałbym, że defensywni pomocnicy w tym meczu zbyt często grali wertykalnie i do tego holując piłkę. To uzupełnia obraz. Uważasz, że 1-2 trafne transfery są w stanie rozwiązać problemy Arsenalu? Ja zaczynam mieć wątpliwości. Za to przekonałem się, że Giroud może być napastnikiem odpowiednim dla Arsenalu, ale Wenger musi popracować nad bardziej urozmaiconymi schematami gry w ataku. No i ten Wilshere... chyba jednak pozycja cofniętego pomocnika nie jest dla niego. Na takiej lepiej czują się pomocnicy delikatniejsi, uwielbiający grę podaniem (zwłaszcza długim), a Wilshere preferuje kontakt fizyczny i dryblingi - powinien grać bliżej bramki rywali.

MW: Arsenal widziałbym właśnie w ten sposób - z Wilsherem ustawionym wyżej, na środku ofensywnej trójki, Cazorlą po lewej i Walcottem z prawej strony, a napastnikiem przed nim. Kreatywność, jaką posiadałby Arsenal w tym zestawieniu, ale także szybkość, wystarczyłoby wypełnić dobrym napastnikiem z precyzyjnym wykańczaniem akcji - i to jest powód, dla którego nie mogę zrozumieć, jak Wenger mógł pozwolić Gomezowi przejść do Fiorentiny. Z Giroudem mam zaś ten problem, że świetne mecze przeplata ze spotkaniami, w których znika. Znika i przez cały mecz się nie pojawia.
Co do transferów, pytanie brzmi jaką ambicję ma Arsenal. Jeśli walkę o czołową czwórkę, chcę myśleć, że wystarczy defensywny pomocnik i napastnik; jeśli wyżej - z pewnością trzeba wymienić także bramkarza, który zdecydowanie nie jest gotów do gry na tym poziomie, i wzmocnić obronę, bo Vermaelen grywał ostatnio fatalnie, a Arsenal ma zaledwie trzech obrońców. A i to z pewnością do walki o mistrzostwo by nie wystarczyło.

DJ: Biorąc pod uwagę liczbę kontuzji, defensora postawiłbym nawet na pierwszym miejscu. Albo i dwóch.
Podsumować można jednym zdaniem - koncepcja Wengera chwieje się, jeszcze zanim sezon rozpoczął się na dobre. Myślę, że Francuz jest w stanie odpowiednio poukładać te klocki, ale nie obędzie się bez wydania kilku funtów. Jeśli to zostanie zaniedbane, Kanonierzy mogą podążyć śladami Liverpoolu, a całkiem mądrze prowadzony Tottenham na stałe zajmie ich miejsce w czwórce. Co byłoby niewyobrażalnym koszmarem dla wszystkich fanów Arsenalu. Ale gdy przypominam sobie wykonywany na ostatnią chwilę transfer Andre Santosa... czy przypadkiem w Londynie nie szukają kompetentnego dyrektora sportowego?

MW: Dyrektor sportowy? W Arsenalu? Arsene Wenger, przy całym mym uznaniu dla jego niewątpliwych zdolności trenerskich, ma na to zbyt duże ego.

Dawid Jankowiak
Marcin Wierciński
comments powered by Disqus
facebook