Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 26 maja 2013

Premier League na horyzoncie

fot. skysports.com
Jak co roku, potencjalnie najbardziej korzystny finansowo mecz sezonu zostanie rozegrany na Wembley. Nie chodzi wcale o finał Ligi Mistrzów. Crystal Palace i Watford zmierzą się ze sobą o wejście do piłkarskiego i finansowego raju w decydującym spotkaniu fazy play-off Championship.

Największa finansowa nagroda w światowej piłce nożnej - tak opisuje stawkę poniedziałkowego meczu firma Deloitte. Jego zwycięzca otrzyma w najgorszym rozrachunku nawet 120 milionów funtów na przestrzeni kolejnych pięciu sezonów. Ten najgorszy wariant zakłada natychmiastowy spadek z Premier League, a następnie cztery lata spędzone poza elitą.

Nowa umowa sprzedaży praw telewizyjnych, obowiązująca w latach 2013–2016, opiewa łącznie na kwotę przekraczającą 5,5 miliarda funtów. Każdy klub Premier League będzie mógł od najbliższego sezonu liczyć tylko z tego tytułu na dochód rzędu co najmniej 55 milionów. W przypadku degradacji dostanie z kolei w sumie około 60 milionów tzw. płatności spadochronowych (ang. parachute payments) w przekroju kolejnych czterech sezonów występów w niższych klasach rozgrywkowych.

Chude lata

Nic dziwnego, że dla uczestników finału wygrana stanowi prawdziwe marzenie:

- Oznaczałaby niewiarygodnie jasną przyszłość - powiedział przed meczem menedżer Crystal Palace, Ian Holloway, który trzy lata temu triumfował w play-offach jako szkoleniowiec Blackpool.

Crystal Palace i Watford nie należą ani do największych, ani najbardziej utytułowanych angielskich klubów. Patrząc na najnowszą historię, łącznie spędziły sześć (Palace cztery, Watford dwa) sezonów w Premier League. Każdy z nich kończył się spadkiem! Palace po raz ostatni rywalizowało w elicie w rozgrywkach 2004/2005, Watford dwa sezony później.

Jedni i drudzy mają za sobą kilka trudnych sezonów. W 2010 roku Crystal Palace znalazło się na krawędzi bankructwa. Wtedy klub przejęli obecni współwłaściciele: Steve Parish, Jeremy Hosking, Martin Long i Stephen Browett.

Tymczasem Watford jest od lata ubiegłego roku własnością Giampaolo Pozzo. Włoski biznesmen chce uczynić klub z Vicarage Road uznaną marką na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej. To udało mu się już w Udinese oraz po części w Granadzie – dwóch innych klubach, których jest właścicielem.

Kontrowersje

Współpraca pomiędzy tymi trzema klubami budzi kontrowersje. Watford posiada w swojej kadrze aż trzynastu wypożyczonych zawodników. Karty ośmiu z nich należą do Udinese, dwóch innych do Granady. Tym samym klub wykorzystuje niejako lukę w przepisach Football League.

Te umożliwiają bowiem wystawianie jedynie pięciu wypożyczonych graczy w meczowej osiemnastce. Tylko dwóch z nich może być na co dzień zawodnikami tego samego klubu. Umowy wypożyczenia zawierane z klubami zagranicznymi są jednak traktowane jako transfery, których liczba nie podlega żadnym ograniczeniom.

Co ciekawe, uwagę na ten fakt najbardziej doniośle zwrócił… Holloway przed lutowym, zakończonym remisem 2:2, meczem pomiędzy oboma klubami w sezonie zasadniczym: - Wydaje mi się to absurdalne - przyznał wtedy charyzmatyczny menedżer Palace, który jednak nie poruszył tego tematu przed rywalizacją na Wembley.

O lepszą przyszłość

Do celu pozostał jeden, jedyny mecz: - Proszę tylko o jeszcze jeden dobry występ - motywował swoich zawodników podczas przedmeczowej konferencji prasowej Holloway. - Cokolwiek się wydarzy, to będzie wspaniały dzień - tonował z kolei nastroje jak zawsze uśmiechnięty trener Watfordu, Gianfranco Zola.

Tak dla Crystal Palace, jak i dla Watfordu awans do Premier League stanowiłby wielką szansę na rozwój – zarówno na, jak i poza boiskiem. Każdy z nich mógłby wtedy pomyśleć o rozbudowie i unowocześnieniu obecnego, niewielkiego i mało praktycznego stadionu, a może nawet budowie nowego obiektu. W poniedziałek poznamy odpowiedź na pytanie, gdzie szybciej mają szansę wjechać buldożery.
Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook