Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 12 października 2014

Poprawki Nawałki w ostatniej chwili

fot. goal.com
Przed najbardziej prestiżowym spotkaniem tych eliminacji Adam Nawałka wykonuje desperackie kroki. W związku z tym można dyskutować: są one konieczne, bo tak ciężko znaleźć reprezentantów grających na niezłym poziomie przez dłuższy czas, czy też dlatego, że poczyniono błędy na wcześniejszych etapach przygotowań? Jakikolwiek będzie wynik meczu, w dwóch nadchodzących meczach musi się narodzić grupa, która będzie w stanie wziąć na siebie pewną odpowiedzialność, w przeciwnym razie nie zagramy na Euro 2016.


Jędrzejczyk lewym obrońcą

Na pierwszy rzut oka takie posunięcie wydaje się kompletnym absurdem. Na drugi też, bo były legionista wszystkie spotkania w obecnym sezonie rozegrał jako prawy obrońca. Jeśli to zasłona dymna przed występem Wojtkowiaka, to musiała wprowadzić również niezły zamęt wśród naszych reprezentantów. Jeśli Jędrzejczyk faktycznie zagra na lewej obronie, to jego minimalne doświadczenie na tej pozycji i brak zgrania ze stoperami może się okazać sporą bolączką. W zasadzie ten ruch może mieć sens tylko z jednej przyczyny: na prawej pomocy niemieckiego zespołu zagra André Schürrle (opcją jest również Thomas Müller, ale wobec kontuzji Özila jest on szykowany do gry za napastnikiem). Wiadomo, jak gra zawodnik Chelsea - opiera swoją grę przede wszystkim na mobilności i dynamice, do tego często atakuje pole karne wychodząc do podań kierowanych za plecami obrońców. Niezbyt często wchodzi w drybling przy linii bocznej. Jędrzejczyk, jako zawodnik o charakterystyce stopera grałby wobec tego nieco bliżej Glika, odsłaniając skrzydło, ale skupiając się na pilnowaniu niemieckiego skrzydłowego. Tylko czy ten konkretny cel jest możliwy do osiągnięcia wobec pozostałych niekorzystnych czynników?

Jodłowiec jako partner Krychowiaka

Niesamowita metamorfoza wykpiwanego kiedyś Jodłowca dokonała się głównie pod okiem Henninga Berga. Jest ona o tyle spektakularna, że nawet naczelny krytyk pomocnika Legii nie wspomina obecnie o tym, że jego miejsce jest na ławce. Co prawda, Jodłowiec już u Urbana (a nawet jeszcze w Polonii Warszawa) grywał w środku pomocy - sęk w tym, że trafiał akurat na tę pozycję, gdzie był potrzebny, w związku z czym jego pewność siebie nie była najwyższa. U Berga były polonista jest wyłącznie pomocnikiem i od stycznia nabrał sporo pewności w grze w środku pola. Jego wady - brak zwrotności, niecelne podania, zbyt wolne reakcje - są nadal widoczne, ale nie ma wątpliwości, że Jodłowiec dzięki ciągłej grze na jednej pozycji robi postępy. Kiedyś ciężko się było spodziewać po nim asyst, obecnie jego podania za obrońców znamionują niezłą klasę. A jeszcze kilka lat temu Józef Wojciechowski przekonywał, że to najlepszy stoper polskiej ligi... (przypominają się od razu wypowiedzi Filipiaka o Wasiluku i Polczaku).

Wystarczy przejrzeć zestaw środkowych pomocników powołanych na najbliższe mecze eliminacyjne, by dojść do wniosku, że w zasadzie to Nawałka nie ma wyjścia i z Niemcami musi postawić na Jodłowca. Starzyński, Mila czy Mączyński niezbyt nadają się do środka pomocy w zderzeniu z tym rywalem - dwaj pierwsi z powodu słabej dynamiki, trzeci... ciężko powiedzieć, czy to w ogóle materiał na reprezentanta. W tym spotkaniu musi zagrać ktoś o dobrej charakterystyce wytrzymałościowej i siłowej - Jodłowiec spełnia te warunki.

4-4-2 i gra z kontrataku

W kilku spotkaniach następujących po przegranych przez Fornalika eliminacjach Nawałka odkrył, że niezbyt udanej grze ofensywnej towarzyszy fatalna postawa defensywy. Wynikało to zarówno z samopoczucia i nastawienia zawodników, jak i nie najlepszej dyscypliny w obronie oraz chęci grania otwartej piłki. Selekcjoner postanowił popracować nad poprawą gry defensywnej - inna sprawa, że nie miał czasu pracować nad zgraniem, bo testował kolejnych zawodników. W ostatnich spotkania widać było, że ma zamiar postawić na szybsze przechodzenie z ataku do obrony i mniejsze odległości między liniami w fazie defensywnej. W związku z poważną obniżką formy Obraniaka prawdopodobny jest powrót na stałe do gry na dwóch napastników; tak zresztą grała reprezentacja w meczach z Gibraltarem i Litwą.

Ostatnio całkiem sporo zespołów udowadniało, że takie ustawienie, o ile poparte właściwą filozofią gry i odpowiednią dyscypliną, może być bardzo skuteczne. Niestety, konieczni są w nim bardzo uniwersalni środkowi pomocnicy, kreatywni boczni pomocnicy i zdyscyplinowani napastnicy. W takiej grze może brakować miejsca dla człapaczy typu Obraniaka, Mili czy Starzyńskiego. Za to Lewandowski z Milikiem będą musieli się sporo nabiegać bez piłki, by żaden z ich kolegów nie musiał biegać za dwóch.

Zmiany ustawienia nie można określić krokiem desperackim, ale eksperymentowanie w trakcie eliminacji nie świadczy najlepiej o warsztacie Nawałki. Jednak dużo większym ryzykiem byłoby przestawianie się na grę trójką obrońców, a i o tym była mowa. Ustawienie 4-4-2 gwarantuje bezpieczną grę, przy założeniu, że będziemy utrzymywać niewielkie odległości między formacjami, a napastnicy nie pozostawią Krychowiaka i Jodłowca bez pomocy w starciu z trójką pomocników niemieckich. Postawa Lewandowskiego i Milika oraz Glika i Szukały będzie tutaj pod baczną obserwacją - te pary zostały przez selekcjonera wybrane do szkieletu reprezentacji. Jeśli w spotkaniu z Niemcami nie będą funkcjonowały prawidłowo, to - pomimo klasy zespołu niemieckiego - zaczną się pojawiać wątpliwości, czy będą w stanie sprostać zadaniu. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook