Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
piątek, 18 października 2013

Najsłynniejszy trener WF-u bez pracy

fot. uefa.com
To była prawdopodobnie najbezpieczniejsza praca na świecie. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by w jakimkolwiek innym miejscu mógł przez 15 lat utrzymać swoje stanowisko człowiek, który w tym czasie nieustannie przegrywał absolutnie wszystko.

No, może nie do końca wszystko. Giampaolo Mazza, z zawodu trener wychowania fizycznego, z powołania natomiast selekcjoner reprezentacji piłkarskiej San Marino, prowadził swoją drużynę w 83 oficjalnych meczach państwowych, z których wygrał... jedno - towarzyskie spotkanie z reprezentacją Liechtensteinu (1:0), rozegrane w 2004 roku. Dla wszystkich lubiących statystyki - oznacza to, że Mazza wygrał 1,20% swoich meczów. Do sukcesów może jeszcze dopisać sobie trzy remisy.



Nie brzmi rewelacyjnie? Na pewno ładniej będzie wyglądała w jego CV informacja o tym, że w chwili kiedy żegnał się z reprezentacją San Marino, nie było w Europie selekcjonera, który kierowałby swoją drużyną narodową dłużej. Drugiemu na liście najsłynniejszemu przyjacielowi Włodzimierza Lubańskiego Mortenowi Olsenowi brakuje do pobicia jego osiągnięcia jeszcze czterech lat. Mazza zawsze może pochwalić się także faktem, że, owszem, z reguły przegrywał, lecz kiedy udało się jego podopiecznym zremisować, najczęściej oznaczało to koniec pracy dla selekcjonera drużyny przeciwnej - tak stało się zarówno po remisie z Turcją, jak i Łotwą.

Co dalej? Nie spodziewamy się, że telefon Mazzy nie będzie mu dawał zasnąć, a skrzynka mailowa zacznie zawieszać się od liczby maili z ofertami pracy. Najprawdopodobniej czeka go spokojne życie jako nauczyciel WF-u. Może zacznie też trenować jakiś szkolny zespół piłkarski? Wtedy nie musiałby przynajmniej martwić się o to, czy wszyscy jego podopieczni dostaną urlop na nadchodzący mecz. Marcin Kwiatkowski
comments powered by Disqus
facebook