Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 28 kwietnia 2013

Na ratunek angielskiej biedzie

fot. skysports.com
Roy Hodgson może odetchnąć z ulgą. Po zdecydowanie mało obiecujących półrocznych eksperymentach z różnymi wariantami personalnymi na środku obrony reprezentacji Anglii, chęć do gry ponownie wyraził John Terry. Po zrezygnowaniu z kariery międzynarodowej, kapitan Chelsea odczekał pół roku - głównie spędzając ten czas na trybunach lub ławce rezerwowych - i teraz nieśmiało znów zgłasza gotowość do akcji.

Okazja nadarzyła się szybko, bo w angielskiej federacji dochodzi do zmian personalnych. Wkrótce siedemdziesiąte urodziny obchodzić będzie sprawujący funkcję prezesa FA, David Bernstein, a - jak donosi Henry Winter z "The Daily Telegraph" - naciski różnych związkowych frakcji wymusiły decyzję o przejściu na emeryturę. To zresztą właśnie jemu, przy okazji oficjalnego przekazania trofeum Ligi Mistrzów sprzed dwóch tygodni, nie podał ręki John Terry. Jest to temat, którego raczej powinniśmy unikać - stwierdził kapitan Chelsea. Powodem ominięcia dłoni Bernsteina były jego komentarze w trakcie związkowego procesu w głośnej sprawie rasistowskiej, która... zadecydowała także o rezygnacji Fabio Capello.

Przypomnijmy, że Włoch odszedł, bo związek (Bernstein) wtrącił się mu w wyznaczanie kapitana reprezentacji Anglii, gdy Terry jeszcze czekał wtedy na proces i wyrok. Prowadzący Anglię na Euro Roy Hodgson alternatywy na środku obrony nie dostrzegł i w doświadczonym stoperze miał jednego ze swoich najlepszych piłkarzy - skorzystał z obrońcy Chelsea jeszcze dwa razy w eliminacjach, nim sam defensor się poddał. Od tego czasu ani Lescott, ani Smalling, ani Cahill, ani Caulker, ani Jagielka nie byli w stanie zagwarantować podobnego poziomu co starzejący się i coraz wolniejszy Terry.

Prasa w Anglii nie ma wątpliwości, że o ile Terry poziom reprezentacyjnych stoperów wciąż by podnosił, tak jego słowa wyrażające chęć powrotu "w nagłym przypadku" nie powinny być brane na poważnie. To byłby krok w złym kierunku - wieści Henry Winter nadając ton dyskusjom na ten temat. Zresztą Roy Hodgson już jest mocno krytykowany za postawę swojego zespołu w eliminacjach, a po zapowiedziach odmłodzenia drużyny sprowadzenie do kadry Rio Ferdinanda czy Johna Terry'ego stawiałoby go w złym świetle.

Atmosfera towarzysząca reprezentacji jest jeszcze gorsza niż przed Euro 2012, a nadziei na sukces w Brazylii w zasadzie nie ma żadnej. Jeszcze gra ofensywna aż tak nie kłuje w oczy, ale angielskiej obronie mało kto ufa. Gary Cahill ostatnio jest czwartym w kolejności do gry na środku Chelsea, Joleon Lescott jest piętnastym zawodnikiem City pod względem rozegranych w tym sezonie spotkań. Smalling jest szesnasty w United, a Phil Jagielka czy Steven Caulker to nie są nazwiska, które napastników rywali by przestraszyły.

Terry w kadrze nie zagości, ale jego ostatnie przypomnienie tej ciemniejszej strony tożsamości może dziwić. Z jednej strony przecież apelował o odcięcie się od pamiętnego konfliktu z Antonem Ferdinandem i późniejszego procesu, by teraz na ważnej imprezie UEFA pokazywać swoją urażoną dumę. Możliwe, że jego reprezentacyjne aspiracje są tylko krokiem (przez podniesienie własnej rangi) w walce o przedłużenie kontraktu w Chelsea - ostatnio wspomniał, że w lecie oczekuje rozpoczęcia rozmów nad kontraktem, który wygasa w czerwcu 2014 roku. Michał Zachodny
comments powered by Disqus
facebook