Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 17 czerwca 2013

Messidependencia po włosku

fot. gazzetta.it
Strzelali na zawołanie, uzależniając od swoich bramek resztę drużyny. Który z zespołów Serie A wpadł w największy nałóg?

Po sprawdzeniu, jak wygląda poziom uzależnień bramkowych w Polsce, Hiszpanii i Niemczech, pod lupę bierzemy kolejną ligę. Tym razem jest to włoska Serie A.

Zespołem najmocniej uzależnionym okazało się Napoli. Byli już podopieczni Waltera Mazzariego nie mogli obejść się bez trafień Edinsona Cavaniego, który strzelił aż 40% wszystkich ligowych goli drużyny. Praktyka potwierdziła tę teorię - gdy Cavani na moment przestał strzelać, Napoli wygrało tylko jeden z sześciu meczów, strzelając zaledwie cztery bramki (okres od 2 lutego do 1 marca).


Legenda: gole strzelone, asysty, gole zespołu, procent goli zespołu strzelonych przez zawodnika, udział całkowity w golach zespołu, bramki kluczowe, procent bramek kluczowych.

Nieznacznie mniej na swoich asach polegali zawodnicy Udinese i Atalanty. Antonio Di Natale zaliczył kolejny sezon z dorobkiem ponad dwudziestu bramek i w dużej mierze przyczynił się do awansu Friulianich do Ligi Europy, podobnie jak German Denis do utrzymania Atalanty.

Na drugim biegunie znajdują się Arturo Vidal i Stevan Jovetic, których bramki stanowiły poniżej 20% goli drużynowych. Wyniki te potwierdzają popularną tezę o wszechstronności i szeroko rozumianej drużynowości obu zespołów, co szczególne potwierdzenie znajduje w klubie z Turynu - aż trzynastu strzelców układa się w idealnej skali od dziesięciu do jednego gola.

Ciekawa jest ostatnia kolumna po prawej, czyli udział bramek kluczowych w golach danego zawodnika. Golem kluczowym jest gol otwierający wynik oraz każdy gol zmieniający stan zremisowanego albo przegranego meczu. Natomiast golem kluczowym nie jest gol honorowy, jakikolwiek gol w przegranym meczu lub gol podwyższający wynik spotkania, nawet jeśli padł jako ostatni, a drużyna wygrała dany meczu.

Najwyższą wartość w tym aspekcie wykazuje Innocent Emeghara, jednak Nigeryjczyk ze szwajcarskim paszportem zgasł równie niespodziewanie, jak pojawił się na włoskich boiskach, toteż wyróżnić należy Arturo Vidala, autora aż ośmiu goli, które przyczyniły się do zdobycia punktów przez Starą Damę.

Wartość nieco niższą, aczkolwiek najbardziej interesującą zanotował Antonio Di Natale. Talizman Udinese zdobył aż 18 kluczowych bramek - więcej niż następny w klasyfikacji strzelców trafił w ogóle(!) - czym niejednokrotnie ratował swoją drużynę od porażki, a często nawet wyprowadzał na prowadzenie. Dla kontrastu, stosunkowo niską wartość uzyskał Edinson Cavani, lecz po pierwsze strzelił aż sześć goli więcej niż Di Natale, co utrudnia utrzymanie współczynnika na wysokim poziomie, po drugie - Urugwajczyk jest pierwszym w historii zawodnikiem, który strzelił hattricka trzem największym włoskim firmom: Juventusowi, Milanowi i Interowi.

Poniższa tabela jest z kolei rozszerzeniem dependencji na kilku (umownie) najważniejszych zawodników danej drużyny i przedstawia sumę bramek i asyst zaliczonych przez tych zawodników, a także ich procentowy udział w bramkowym dorobku drużyny.


Legenda: gole zdobyte wspólnie przez wymienionych zawodników, ich asysty, gole zespołu, procent goli zespołu, udział goli wymienionych zawodników w golach zespołu.

O ile w słabszych klubach, jak Palermo czy Cagliari, wysoka zależność od zaledwie dwóch czy trzech zawodników specjalnie nie dziwi (w końcu w większości przypadków takie drużyny zazwyczaj grają pod swoją gwiazdę), o tyle jest wręcz szokującym wynik na poziomie przynajmniej 70%z zaprezentowany przez czołówkę drużyny. Z pierwszej szóstki przedstawionej wyżej tabeli aż pięć drużyn zagra w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Nie będą to liderzy tej bądź co bądź niechlubnej klasyfikacji, czyli Roma i Inter, lecz bez ogródek można stwierdzić, że w obu ekipach brakuje odpowiedniego balansu, który pozwoliłby im utrzymać stabilną formę strzelecką przez dłuższy okres, a są to przecież drużyny regularnie starające się walczyć o najwyższe lokaty.

I taki właśnie wniosek płynie z powyższych tabel. Zasadniczo drużyna mniej skoncentrowana na jednym zawodniku ma większe szanse na sukces, bowiem jej szeregi są lepiej zbalansowane, dzięki czemu trudniej jest wskazać czuły punkt, który można by następnie wyeliminować. Juventus jest najmniej uzależnionym zespołem, a wyprzedził najmocniej uzależnione Napoli aż o dziewięć punktów w końcowej tabeli Serie A.

Jeszcze dokładniej tezę potwierdza przypadek Milanu. Tylko trzej zawodnicy Rossonerich zdobyli aż 75% wszystkich bramek zespołu, a do katastrofy zabrakło niewiele. Ze swoich szesnastu trafień aż piętnaście strzelił El Shaarawy jesienią. Na wiosnę pałeczkę przejął od niego sprowadzony w styczniu Mario Balotelli. Milan wybrnął, ponieważ obaj panowie potrafili utrzymać wysoką formę przez pół rundy każdy i byli ponadto wsparci Giampaolo Pazzinim. Przypadek Napoli i Cavaniego pokazuje natomiast, jak bardzo ulotna może być forma, co z kolei z jeszcze innej strony potwierdza siłę Juventusu. Bartosz Gazda
comments powered by Disqus
facebook