Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 9 września 2013

Masażysta ratuje swój zespół

fot. footballwired.com
Nie chodzi jednak o zdrowie piłkarzy, ale o... bramkę. Brazylia to kraj szalejący z powodu piłki nożnej. I ten nastrój, połączony z napiętą sytuacją na boisku, udzielił się masażyście zespołu Aparecidence.

W brazylijskiej Serie D wspomniane Aparecidence grało o awans z Tupi. W pierwszy meczu padł remis 1:1, w drugim Aparecidence remisowało na boisku rywala 2:2, do ostatniej minuty broniąc się zaciekle przed atakami rywali. Gdy piłkarze Tupi złamali opór rywala, przyczajony za słupkiem masażysta... wybił piłkę zmierzającą do bramki, obronił dobitkę, a następnie sprintem, którego nie powstydziłby się Usain Bolt, uciekł do budynku klubowego przed wściekłymi piłkarzami Tupi. Sędzia chwilę po tym incydencie zakończył spotkanie. Z doniesień wynika, że o faktycznym rezultacie zdecyduje... sąd.



Kilka miesięcy temu mogliśmy oglądać podobny incydent, ale tym razem piłkę z linii wybił chłopiec podający piłki:



Takie zachowania przypominają nieco czeski film - albo telenowelę, taką jak ta nakręcona o kolumbijskich piłkarzach.
comments powered by Disqus
facebook