Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Manchester: United City

fot. goal.com
Derby Manchesteru już za kilka godzin, podobnie jak cały piłkarski świat nie możemy się już ich doczekać. Co specjalnego tkwi w tej rywalizacji? Poza golami i kontrowersjami historia rywalizacji United z City jest pełna ciekawostek o których warto przeczytać, nim przedmeczowa gorączka dopadnie nas na całego.

1. Feed the goat and he will score

Wszyscy znamy historię Ryana Giggsa, który pierwsze kroki w futbolu stawiał w młodzieżowych drużynach Manchesteru City, aby później trafić do rywala zza miedzy, zdobyć debiutanckiego gola w derbach i zostać legendą światowego futbolu. Podobny los spotkał Shauna Goatera z tą różnicą, iż napastnik z Bermudów najpierw pod koniec lat osiemdziesiątych dostał profesjonalny kontrakt w Manchesterze United, gdzie nie zadebiutował, a następnie, po występach w Rotherham, Notts County i Bristol City trafił na Maine Road. Choć City staczali się wówczas do trzeciej ligi angielskiej, to zakup Goatera okazał się genialną inwestycją na lata - w 184 spotkaniach ustrzelił 101 goli na trzech poziomach ligowych rozgrywek. Szczególnie ważne dla kibiców The Citizens są bramki nr 99 i 100, zdobyte w ostatnich derbach Manchesteru na Maine Road, przeciwko klubowi, w którym Shaun zaczynał przygodę z piłką w Anglii.



2. Denis has done it!

Na długiej liście piłkarzy związanych z obydwoma klubami nie mogło zabraknąć słynnego Denisa Lawa i jego gola piętą w derbach Manchesteru z sezonu 1973/74. Zdobyta piętą bramka przypieczętowała spadek United z ligi - choć Law, załamany i wręcz żałujący tego strzału, nie mógł wiedzieć, iż nawet gdyby Czerwone Diabły wówczas wygrały, to i tak nie uratowałyby się przed relegacją. Nie zmieniło to faktu, iż gol Szkota przeszedł do historii, tak samo jak fakt, iż 14 lat wcześniej City zapłaciło za napastnika 55 tysięcy funtów, co było wówczas rekordem transferowym na Wyspach. Co ciekawe, Law w czasach swoich występów w United był zamieszany... w spadek City w 1963 roku. Ściślej, w przedostatniej kolejce doszło do derbów, w których Law wymusił rzut karny, dający United remis i prawie pewne utrzymanie. The Citizens natomiast opuścili ligę przegrywając ostatni mecz sezonu aż 1:6.



3. Brian Kidd

Kidd był częścią drużyny United, którą Law odesłał do drugiej ligi w 74 roku. Po dwóch latach w Arsenalu wrócił do Manchesteru, ale do jego błękitnej części, dzięki czemu powiększył swój dorobek strzelecki w meczach derbowych do 8 goli - to trzeci wynik w historii, z 10 trafieniami prowadzą Francis Lee, Joe Hayes oraz Wayne Rooney. Urodzony w leżącym w granicach Manchesteru Collyhurst napastnik praktycznie całe swoje życie związał z lokalnymi klubami. Zawsze do nich wracał, czy to jako piłkarz, czy szkoleniowiec. Jako asystent zdobył mistrzostwo i z United, i z City, bez wahania można go nazwać jedną z najważniejszych osobistości miasta, choć sam Kidd wygląda na zbyt skromnego, aby to przyznać.



4. Mark Hughes

Poprzednik Roberto Manciniego jest jedną z trzech osób, które występowały w jednym klubie z Manchesteru, a później zostało menadżerami drugiego. Jeśli chodzi o derby, to Hughes w roli szkoleniowca City był wyjątkowo gościnny dla swojego byłego szefa i nie ugrał z Czerwonymi Diabłami ani punktu. Jako zawodnik strzelił fantastycznego gola na Maine Road w roku 1989. Walijczyk wolałby jednak o tym meczu zapomnieć - był to jeden z najgorszych momentów we wczesnej karierze Aleksa Fergusona, po porażce 1:5 z City wielu kibiców United domagało się zwolnienia Szkota... jak widać pośpiech bywa fatalnym doradcą.




5. Fergie, sign him up!

Wystarczy przypomnieć środkowy palec Gary'ego Neville'a pokazany Carlosowi Tevezowi po jego golu w półfinale Pucharu Ligi w 2010, aby uzmysłowić sobie, jak bardzo zalazło za skórę całemu Manchesterowi United odejście Apacza do lokalnego rywala. Zakup zawodnika takiego kalibru było w tamtym czasie niesamowitą bezczelnością (pamiętacie słynny baner Welcome to Manchester?) i popisem ambicji klubu z Eastlands, zapowiedzią wielkich przemian w City. Koniec ze zbieraniem okruchów po bogatszym i bardziej utytułowanym rywalu. Na pierwszym wideo widzieliście Petera Schmeichela, dzierżącego niesamowity rekord; duński bramkarz nigdy nie przegrał w derbach. Poza nim do City na ostatnie momenty swoich karier trafili Andy Cole i Andriej Kanczelskis, Tevez zaś najlepsze lata przeżywa właśnie na Etihad. W dobie Yayi Toure, Silvy czy Aguero warto pamiętać, że bez niesamowitej skuteczności Teveza Manchester City nie byłby w miejscu, w którym jest obecnie.



6. Maine Road

Kluby z Manchesteru dzieliły razem nie tylko piłkarzy i menadżerów, ale również stadion. Znający dobrze historię Old Trafford wiedzą, iż obiekt ten z powodu bombardowania z 1940 został wyłączony z użytku i United rozgrywali swoje spotkania na stadionie City właśnie. Po wojnie, w 1946 rozegrano derby, w których gospodarzem był Manchester United. Jednak piłkarze City nalegali, aby to oni skorzystali z szatni domowej, co miało przynieść im szczęście. Coś w tym musiało być, bo Obywatele wygrali wówczas 4:1, a George Smith, najstarszy żyjący były piłkarz City, zdobył wszystkie bramki dla "gości". Dawid Kosmalski
comments powered by Disqus
facebook