Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
czwartek, 19 września 2013

Legia w Lidze Europy: jak zatrzymać Lazio?

fot. goal.com
Nie myślą o porażce, choć faworytem nie są - podpowiadamy legionistom, jak zagrać w starciu z mocniejszym rywalem i szukamy słabych punktów drużyny Vladimira Petkovicia.

Pierwsze, na co Legia musi zwracać uwagę, to agresja z jaką Lazio broni na bokach boiska. W ostatniej kolejce ligowej piłkarze Vladimira Petkovicia doskonale przewidzieli zamiary Chievo i praktycznie wytrącili gościom z Werony ich główną broń. Legia, podobnie jak Chievo, jest zespołem, który opiera swoją grę na skrzydłach - kombinacje zejść skrzydłowych do środka z obiegnięciem przez bocznego obrońcę lub poszerzenie gry przez skrzydłowego i ścięcie bocznego obrońcy do środka.

Nie jest wykluczone, że Petković zastosuje podobną taktykę również w czwartek. Zagrożenie, jakie Legia stanowi ze środka pola, jest dużo mniejsze niż siła warszawiaków na skrzydłach, więc z czystym sumieniem można polecić środkowym pomocnikom wsparcie w bocznych strefach. Taką grę nakazał Petković Ledesmie i Onaziemu w niedzielę, a efekty pracy obu zawodników odczuwalne były przede wszystkim na bokach boiska.





Obserwując powyższe tablice nasuwa się jeden wniosek, który znajduje potwierdzenie w rzeczywistości - Onazi jest zawodnikiem dużo bardziej energicznym, a więc bardziej wybieganym i w konsekwencji pracowitym. Czarne znaki na prawej połowie to faule popełnione przez Nigeryjczyka. Jeżeli porównać tablicę ze wszystkimi przechwytami, jakie Lazio zanotowało z Chievo, zauważyć można, że w tej samej strefie Lazio zanotowało dwa przechwyty. Oba były dziełem Honorato Edersona, grającego na pozycji ofensywnego pomocnika.



Stąd wynika drugi element, na który Legia musi uważać, czyli pressing w linii pomocy. Lazio jest drużyną grającą przede wszystkim z kontry, więc preferuje niski lub średni blok. Po zainstalowaniu pressingu w pomocy i wykorzystaniu energii Onaziego lub Edersona oraz przy utrzymywaniu kompaktowej formacji, odzyskana wysoko piłka pozwala na natychmiastowy atak zdezorganizowanego rywala.

Przenosząc powyższe na grunt praktyczny, wystarczy porównać pierwszą bramkę Lazio z niedzielnego meczu przeciwko Chievo i drugą bramkę, którą Legia straciła w rewanżu przeciwko Steaule (od 01:30).





Lazio nie jest oczywiście drużyną bez wad. Po remisie w Bukareszcie polecaliśmy Legii zachowanie małej odległości między linią ataku i pomocy, bo właśnie to uznaliśmy za powód dominacji Steauy w pierwszym meczu. Legia rzeczywiście poprawiła ten element w rewanżu, lecz zabrakło konsekwentnego pressingu.

Legia straciła pierwszą bramką po kombinacji zabójczych czynników - wysokiej linii i braku pressingu. Porównajmy kadry:





Kadr górny to moment, w którym Bourceanu (zawodnik najbardziej po lewej) pośle piłkę pod pole karne i Legia straci pierwszego gola. Natomiast kadr dolny to fragment niedzielnego meczu Lazio-Chievo. Goście (w ciemnych strojach) natychmiast doskakują do rywali i zmuszają ich do gry w stronę linii bocznej.

Mikael Ciani (zaznaczony na czerwono) został natychmiast zaatakowany przez Cyrila Thereau (zawodnik obok) i mając go na plecach zmuszony był do podania w stronę linii bocznej. Konko (przy piłce), po otrzymaniu podania, został od razu przyciśnięty przez piłkarza Chievo, który atakował go od środka, zastawiając tym samym możliwość podania do centrum boiska - dokładnie tak samo ustawił się Cyril Thereau w początkowej fazie akcji. Prawy obrońca Lazio miał dwie możliwości - albo zagrać wzdłuż linii, albo wykonać pospieszne podanie do przodu. Francuz wybrał drugą opcję, a Chievo odzyskało piłkę.

Oczywiście Ciani nie jest Alexandru Bourceanu, natomiast do Rumuna zdecydowanie bliżej Cristianowi Ledesmie. Argentyńczyk z włoskim paszportem najprawdopodobniej utrzyma miejsce w składzie i będzie registą Lazio. Tutaj tkwi szansa Legii. Ledesma potrafi zagrywać długie piłki na czubek buta, lecz jest bardzo statycznym zawodnikiem, który ani nie potrafi znaleźć sobie miejsca w ciasnych przestrzeniach, ani nie lubi szybkiej gry na jeden kontakt, a przede wszystkim nie odnajduje się pod pressingiem.

Szansą Legii może więc być indywidualne pokrycie Ledesmy. W spotkaniu drugiej kolejki Serie A przeciwko Juventusowi Ledesma był kryty. Argentyńczyk przez 65 minut na boisku zanotował zaledwie 24 kontakty z piłką. Dla porównania, jego bezpośredni zmiennik, Lucas Biglia, przez pozostałe 25 minut meczu zanotował takich kontaktów 49, a więc ponad dwukrotnie więcej. Co ważne, Biglia zagrał na tej samej pozycji i pełnił tę samą rolę, co Ledesma.

Nie mniej istotne okaże się wsparcie dla lewego obrońcy Legii. Jego bezpośrednim przeciwnikiem będzie Antonio Candreva - najrówniej grający ofensywny piłkarz Lazio. Candreva zagrał w bieżącym sezonie Serie A aż 13 kluczowych podań, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze. Co więcej, skrzydłowy Lazio notuje także 3,7 skutecznego dryblingu na mecz. Candreva jest zawodnikiem, który z łatwością wygrywa pojedynki mając przestrzeń wokół siebie, lecz potrafi także okiwać przeciwnika, mając do dyspozycji ograniczone miejsce.

Co oczywiście nie znaczy, że Legia powinna to miejsce oddać bez walki. Bartosz Gazda
comments powered by Disqus
facebook