Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 27 maja 2014

Kto wygrał LM dla Realu? Modrić, di Maria, zmiany

fot. goal.com
W finale Ligi Mistrzów szkoleniowcy obydwu drużyn popełnili błędy w zestawieniu zespołów. Jeden z nich musiał dokonać zmiany niemal od razu, ale nie zmieniło to obrazu spotkania. Drugi czekał ze zmianami 60 minut, ale były one istotne dla dalszego przebiegu meczu.

Atletico słabnące

Diego Costa zagrał, bo bardzo chciał zagrać, a Simeone wierzył w niego i liczył na to, że Brazylijczyk da zespołowi pozytywny impuls. To się nie udało i Simeone musi wziąć na siebie odpowiedzialność, niemniej jedynym negatywnym skutkiem był brak trzeciej zmiany, która bardzo by się przydała w dogrywce. Zastępujący Costę Adrian zagrał całkiem dobrze, choć był niezbyt efektywny. Sądząc po tym, co działo się pod koniec meczu, negatywny efekt na Atletico miała ogromna praca wykonana w defensywie przez napastników Atletico. Gdy w ostatnich 20 minutach trzeba było utrzymać piłkę z przodu, Villa i Adrian nie byli w stanie tego zrobić. W efekcie Real atakował niemal bez przerwy i dopiął swego.

Gdyby nie te detale, być może nawet zmiany Ancelottiego nic by nie dały, bo Atletico broniło wspaniale. Juanfran zaliczył 5 odbiorów i 8 przechwytów, Miranda i Godin niewiele mniej. Los Colchoneros to też zespół, który wykonał chyba najwięcej fauli taktycznych, jeśli porównywać ich z innymi finalistami ostatnich lat. Faule popełniane przez Gabiego, Mirandę i Raula Garcię (głównie na di Marii) były całkowicie świadome, wykonane z zimną krwią i niebywale skuteczne. Były też, niestety, dość brutalne, ale szczęśliwie nie skończyło się na poważnym urazie. Świadomość taktyczna nieczystej gry stała u Atletico na bardzo wysokim poziomie. Piłkarze Simeone faulowali również często zupełnie niepotrzebnie, ale wynikało to zawsze z ich agresywnego ruchu na piłkę i wysokiego pressingu.

Niestety, te kartki spowodowały, że Simeone zdecydował się na zastąpienie Raula Garcii Jose Sosą. Argentyńczyk niewiele dał zespołowi w ataku, ale też nie spisał się chroniąc swojego bocznego obrońcę. Pod koniec spotkania Juanfran kulał (sfaulowany wcześniej przez piłkarza Realu), a mimo to musiał wykonywać sporo pracy defensywnej, bo za sprawą di Marii i Marcelo Królewscy atakowali najczęściej tą stroną. Dodatkowo, notował mnóstwo strat. Prawa strona Atletico funkcjonowała kiepsko przez cały mecz - Raul Garcia miał 50% celność podań (24 podania), a Sosa 48% (21 podań). Różnica między nimi jest taka, że Raul Garcia wygrał 7 pojedynków główkowych i służył jako cel długich podań od obrony lub bramkarza (stały manewr Simeone). Sosa nie zrobił nic, by usprawiedliwić swoją obecność na boisku.

Real z coraz większą wiarą

I tu należy wspomnieć o bardzo istotnych zmianach Ancelottiego. Włoch od początku postawił na Fabio Coentrao, który tak dobrze spisywał się z Bayernem, natomiast Xabiego Alonso zastąpił świeżo powracający Khedira. Portugalczyk dobrze sobie radził w kontratakach w meczu z zespołem Guardioli, ale z zespołem broniącym głęboko był słabiutki - najniższa celność podań w zespole (74%), zero dośrodkowań, jeden celny strzał i jedno kluczowe podanie.

Natomiast Niemiec był chyba najsłabszy na boisku. Nie tylko nie potrafił rozdawać piłek jak Xabi Alonso, co jest oczywiste, to jeszcze wyskakiwał czasem nie w porę ze swojej pozycji, a do tego był bezużyteczny w walce w powietrzu. W dodatku to właśnie on przegrał pojedynek z Godinem, gdy Atletico zdobyło gola.


pojedynki główkowe Khediry


podania Khediry


dla porównania, podania Modricia

Ancelotti uznał swój błąd i po 60 minutach zmienił obydwu tych zawodników. Na boisku pojawił się Marcelo, świetny w ataku, niezły w grze kombinacyjnej, obdarzony dobrym strzałem. Z kolei Khedirę zmienił Isco. W tym momencie w Realu nie było żadnego defensywnego pomocnika, ale po prostu nie był on potrzebny. Natomiast Ancelotti już w Milanie przetestował ustawienie z kilkoma kreatywnymi zawodnikami - tu było ich tylko dwóch, za to mieli komu podawać. Jeden bardziej statyczny Benzema i do tego dynamiczni Marcelo, di Maria, Ronaldo i Bale.


mizerne osiągnięcia w ataku Bale'a

Akurat Walijczyk przez cały mecz grał bardzo słabo - choć pewnie nie zrobiłby aż tak złego wrażenia, gdyby nie dwa fatalne pudła w dogodnych sytuacjach. Przez cały mecz nie miał jednak żadnego kreatywnego podania, nie mówiąc już o celnej piłce w pole karne, wygrał tylko 3 dryblingi na 6 prób (w tym jeden na własnej połowie) i oddał 4 strzały, w tym jeden celny. Na szczęście dla niego ten celny okazał się golem dającym przewagę Atletico. Wypracował mu go jednak di Maria.


dryblingi Angela di Marii

Argentyńczyk był niewątpliwie najlepszym piłkarzem Realu obok Modricia. To on zrobił akcję, po której gola strzelił Bale. Ale przede wszystkim nieustannie męczył piłkarzy Atletico swoimi rajdami i choć ci w pierwszej połowie faulowali go niemiłosiernie, di Maria w drugiej połowie zdwoił wysiłki i wyszarpał zwycięstwo dla Realu. Nie bez znaczenia jest fakt, że znakomicie wspierał go wtedy Marcelo, absorbując obrońców.

To właśnie di Maria z Modriciem wzięli na swoje barki ciężar, którego nie umieli (Bale, Benzema) lub nie byli w stanie (Ronaldo) unieść ci najdrożsi - galaktyczni. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook