Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
czwartek, 18 kwietnia 2013

Koke – nowy dyrygent czerwono-białej orkiestry?

fot. marca.com
Hiszpańscy ofensywni pomocy mnożą się jak tak szybko, że aż trudno nadążyć. Ledwo zdążyliśmy przyzwyczaić się do myśli, że następnym wielkim mediapuntą wychowanym na paelli i sangrii będzie Isco, a już pojawili się zawodnicy chętni, by Andaluzyjczyka z jego tronu zrzucić. Na pierwszym miejscu jest Koke, perła Atletico Madryt.

Przez długie miesiące fani Atletico cierpieli na chorobę wywołaną tęsknotą za Brazylijczykiem Diego Ribasem. Kanarkowy as w poprzednim sezonie dokonywał cudów w środku pola, ale latem musiał wrócić do Niemiec, pozostawiając po sobie w Madrycie dziurę, którą – wydawało się – trudno będzie zapełnić. El Cholo Simeone na pozycji mediapunty wystawiał Ardę Turana i Turek nie zawodził, ale nadużyciem byłoby powiedzenie, że to właśnie na nim spoczywała odpowiedzialność za grę Los Colchoneros. Przeniesienie ciężaru na skrzydłowych (ofensywnych pomocników przebranych za skrzydłowych) zdało egzamin, ale to musiało być rozwiązanie tymczasowe. Dotychczas wydawało się, że Atletico będzie musiało głęboko sięgnąć do kieszeni i zainwestować w mediapuntę z prawdziwego zdarzenia. Teraz coraz bardziej prawdopodobne jest jednak to, że pozycję dziesiątki zajmie 21-letni Koke.

Statystyki nie kłamią

Koke, czyli Jorge Resurreccion Merodio, do wyjściowej jedenastki Atletico dostał się cichaczem. Przed pojawieniem się w Madrycie Diego Simeone Hiszpan był praktycznie poza kadrą meczową. Gregorio Manzano zupełnie nie widział dla niego miejsca w składzie. Mówiło się o wypożyczeniu do Rayo (gdzie młodzian odbywał pierwsze treningi piłkarskie) albo do Getafe. Przybycie El Cholo zupełnie zmieniło sytuację Koke. W ciągu pół roku z gracza orbitującego gdzieś na granicy głębokiej ławki i trybun urodzony w Vallecas pomocnik zmienił się w gracza po prostu wybitnego. W tym momencie jest on czwartym najlepszym asystentem La Liga i z dziesięcioma podaniami obsługującymi kolegów ustępuje tylko Inieście, Cescowi i Oezilowi. Tylko dwóch piłkarzy (Mesut i Ivan Rakitić) wykonują w każdym meczu średnio więcej kluczowym podań niż Koke. Żaden (!) piłkarz Primera Division nie może równać się z wychowankiem Atletico w materii podań krosowych. W ekipie Los Rojiblancos tylko Arda podaje celniej od 21-latka, a tylko Gabi wykonuje więcej podań na mecz. Turecki pomocnik Atletico rozegrał mniej więcej tyle samo spotkań co Koke i wypracował w nich kolegom ponad dwa razy mniej pozycji strzeleckich niż Hiszpan. A przecież jeśli mamy z czegoś rozliczać ofensywnego pomocnika, to właśnie z kluczowych podań.

Imponująca uniwersalność

O ile Arda Turan (podobnie zresztą jak Diego Ribas) nadaje się do grania tylko jako środkowy i boczny ofensywny pomocnik, o tyle Koke jest piłkarzem niesłychanie uniwersalnym. W tym sezonie zdarzały się mu wybitne spotkania na pozycji defensywnego pomocnika (na przykład z Malagą na La Rosaleda, kiedy to razem z Mario Suarezem zupełnie wyłączyli z gry Isco), świetne mecze na pozycji mediacentro, a także, rzecz jasna, na pozycji mediapunty, jak chociażby ostatnio z Granadą. Pod nieobecność Ardy Koke w pojedynkę rozbił andaluzyjskiego rywala, zapisując na swoim koncie trzy asysty. Hiszpan ma właściwie jedną futbolową wadę – jest powolny. Nie nadaje się do grania typowego skrzydłowego. Poza tym można na niego liczyć na każdej pozycji od defensywnego pomocnika do środkowego napastnika. Chłopak, jak sam twierdzi, najlepiej czuje się jako mediapunta, ale na razie częściej wystawiany jest jako prawy pomocnik. Po paru ostatnich zachwycających występach na pozycji dziesiątki sytuacja może się jednak zmienić. Wychowanek Atletico rozwija się w tak zawrotnym tempie, że Diego Simeone musi bardzo uważać, żeby przypadkowo owego rozwoju nie zastopować bezzasadnym blokowaniem Hiszpanowi możliwości grania jako ofensywny pomocnik.

Nadzieja na przyszłość

Koke bardzo mocno identyfikuje się ze swoim klubem. W młodzieżowych drużynach Atletico trenuje od 2000 roku. Pytany o futbolowych idoli, Hiszpan nie umie wskazać jednego. U Gabiego podziwia ciężką pracę na treningach, u Fernando Torresa (który dekadę temu regularnie zaglądał na treningi drużyny Koke) miłość do barw klubowych, u Falcao skromność. Nie lubi porównywań do piłkarzy z przeszłości. Fani widzą w nim nowego Milinko Panticia, ale wydaje się, że Hiszpan może zajść znacznie dalej od Serba. W dorosłej reprezentacji w środku pomocy jest tłoczno, ale najlepsi zawsze mają szansę się przebić. Skoro udało się Isco, to Koke też ma szansę, zwłaszcza że w bezpośrednim porównaniu z Andaluzyjczykiem Madrytczyk wcale nie wypada tak źle. Nie ma takich umiejętności technicznych, ale za to może pochwalić się doskonałym przeglądem pola i odczytywaniem zamiarów kolegów. Pamiętajmy też, że Isco lada chwila będzie musiał myśleć o transferze do nowego klubu a może i nowej ligi. Niewykluczone, że to spowolni jego rozwój. Koke żyje w cieplarnianych warunkach, jest przez wszystkich kochany i doceniany. Jedynym jego zmartwieniem w ostatnich miesiącach było to, że podczas celebracji zwycięstwa w rozgrywkach Ligi Europy obiektywy kamery uchwyciły go z głową przewiązaną chustą z symbolem Totenkopf znanym z nazistowskich Niemiec. Piłkarz tłumaczył, że bandana została mu rzucona przez jednego z kibiców i że on sam nie zwrócił uwagi, co na niej się znajduje. Zawodnik stał się obiektem obserwacji hiszpańskich organizacji antynazistowskich, a także odpowiednich organów UEFA.

Idą następni

Madrytczyk jest na dobrej drodze, by zostać gwiazdą światowej piłki, wydaje się, że tylko jakieś dramatyczne załamanie formy albo bardzo poważna kontuzja mogą mu w tym przeszkodzić. Koke jest świetny. Ale w Atletico jest chłopak od niego lepszy. Urodziny w 1994 roku Oliver Torres dopiero niedawno zaczął w miarę regularnie dostawać minuty od Diego Simeone, ale nikt nie ma wątpliwości, że gdyby El Cholo wstawił go teraz do pierwszego składu, to pomocnik by sobie poradził. Nie ma w Atletico gracza równie eleganckiego, grającego tak lekko, tak płynnie. Zupełnie inny gatunek futbolisty, diament, który po oszlifowaniu i oprawieniu może oślepić cały świat. Za dwa lata środek pomocy Los Colchoneros może składać się z zachwycającego tercetu wychowanków: Koke – Oliver – Saul Niguez. O ile ten ostatni nie pójdzie w ślady swojego brata, który w wieku 18 lat był namaszczany na boga futbolu, a teraz, jako 24-latek, jest rezerwowym w drugiej lidze. A są przecież jeszcze inni. 20-letni Ghańczyk Thomas, którego sam Koke widzi już niedługo w pierwszej drużynie Atletico, Ivan Calero, 18-letnia gwiazda młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii, o rok od niego młodszy Borja Martinez… I to wszystko tylko środkowi pomocnicy. Przyszłość Atletico maluje się naprawdę w jasnych barwach.


Piotrek Dyga
comments powered by Disqus
facebook