Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 25 sierpnia 2013

Innowacje Kloppa i Guardioli

fot. bundesliga.de
Bayern Monachium i Borussia Dortmund wygrywają kolejne mecze na początku sezonu Bundesligi, ale znacznie ciekawsza od wyników osiąganych przez finalistów ostatniej edycji Ligi Mistrzów jest ewolucja gry zespołów Pepa Guardioli i Jürgena Kloppa.

- Nawet w okresie dominacji Guardiola ciągle wynajdywał Barcelonę na nowo - pisał latem na swoim blogu Thore Haugstad. - Każdy mecz zasługiwał na dopasowany pod niego plan. Urozmaicał ustawienie od 4-3-3 do 3-4-3, 4-2-4 i 4-4-1-1. Lionel Messi przesuwał się do środka, Dani Alves stawał się wirtualnym skrzydłowym, Cesc Fàbregas grał jako drugi napastnik. Zawsze było coś nowego. Powód Guardioli był prosty: bez ciągłych zmian przeciwnicy w końcu ich rozpracują.

Papier a boisko

Przed wczorajszym spotkaniem z Norymbergą ustawienie Bayernu zostało rozrysowane na papierze jako 4-1-4-1, a uwagę zwracała obecność w środku pola dwóch letnich nabytków monachijczyków: Thiago i Mario Götze. I rzeczywiście - bez piłki system gry drużyny Guardioli przybierał kształt 4-1-4-1. Sęk w tym, że po raz pierwszy można było go zaobserwować w... jedenastej minucie meczu, gdy rywale wznawiali grę od rzutu wolnego.

W momencie, gdy Bayern znajdował się przy piłce, czyli - według danych "FourFourTwo" - przez 77,9% spotkania, ustawienie zespołu najlepiej byłoby chyba określić jako 3-3-1-3. Jérôme Boateng, Dante i David Alaba tworzyli tercet środkowych obrońców, Philipp Lahm, Bastian Schweinsteiger i Thiago trójkę środkowych pomocników, Arjen Robben, Mario Mandžukić i Franck Ribéry trio napastników, podczas gdy Götze operował pomiędzy drugą linią a atakiem. Natychmiast po stracie piłki Lahm był odpowiedzialny za asekurację prawej strony, gdzie przesuwając się, kompletował standardowy blok obronny.

Eksperyment a pragmatyzm

W początkowym fragmencie meczu Bayern koncentrował się na utrzymywaniu się przy piłce przeciwko głęboko ustawionej i - pomeczowe słowa Guardioli - niewiarygodnie dobrze zorganizowanej drużynie Norymbergi. Po upływie pierwszego kwadransa można było zauważyć, że Boateng i Alaba zaczęli przesuwać się coraz wyżej. Ten drugi zapewniał szerokość na lewej stronie, co pozwalało Ribéry'emu szukać gry bliżej środka boiska. Tymczasem Götze znajdował sobie przestrzeń między liniami i schodził do prawego skrzydła, gdzie wymieniał podania z Robbenem. Mandžukić często przesuwał się z kolei w pobliże lewego boku, gdzie wyciągał jednego z obrońców rywala i próbował stworzyć miejsce do wbiegnięcia dla któregoś z partnerów.

Przed przerwą Bayernowi brakowało jednak penetracji. Ogromna przewaga przekuła się na zaledwie osiem strzałów (przy osiemnastu w drugiej połowie), z czego jeden po rzucie karnym, decyzję o którego podyktowaniu komentator "ARD" określił mianem żartu. Co więcej, goście sami przeprowadzili kilka kontrataków i przy odrobinie więcej szczęścia mogli wyjść na prowadzenie.


Podania Bayernu w meczu z Norymbergą.

- Jestem zadowolony, zwłaszcza z drugiej połowy i naszej kontroli gry - powiedział po spotkaniu trener Bayernu. Warto było spróbować gry w eksperymentalnym ustawieniu, ale mecz należało wygrać. Po przerwie gospodarze zaczęli grać szybciej piłką, posyłając więcej dośrodkowań w pole karne rywala i stwarzając sobie kolejne okazje. Guardiola wpuścił na plac gry sprawdzonych Müllera i Kroosa w miejsce Thiago i Götze. Wreszcie, na 22 minuty przed końcem, centrę Lahma zamienił na gola głową Ribéry, a niedługo później drugą bramkę dołożył Robben. Bardziej pragmatyczna postawa w drugiej połowie przyniosła trzy punkty.

Pojedynek innowatorów

- Kontrpressing jest najlepszą "dziesiątką" - powiedział po piątkowym spotkaniu Borussii Dortmund z Werderem Brema Jürgen Klopp. Jego zespół rozstrzygnął losy meczu po akcji trwającej kilkanaście sekund od odbioru piłki, czyli wtedy, gdy, zgodnie z filozofią gry drużyny, przeciwnik jest najbardziej narażony na utratę gola. Kilkanaście godzin później Pep Guardiola odpowiedział innowacyjnym ustawieniem prowadzonego przez siebie zespołu i - podobnie jak Borussia - trzecim kolejnym zwycięstwem w Bundeslidze. Rozgrywkach, które stają się najbardziej pasjonujące w Europie właśnie dzięki trenerom-myślicielom z Monachium i Dortmundu. Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook