Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 9 grudnia 2013

Hot hatchback Aaron Lennon

foto: skysports.com
Gdy do zespołu na twoją pozycję ściągają zawodników za klubowe rekordy transferowe, a na domiar złego łapiesz kontuzję, można się załamać. Ale można też jak Aaron Lennon - po prostu robić swoje.

Tottenham w ostatnich trzech meczach strzelił sześć bramek, co - jak łatwo obliczyć - oznacza dwa gole na mecz. Nie jest to zbyt dużo, wcześniej jednak Spurs strzelili tylko dziewięć bramek w dwunastu spoktaniach. Strzelać trzy czwarte gola na mecz - to nie przystoi żadnej drużynie, niezależnie od ambicji i aspiracji. A z bramkami przyszła większa zdobycz punktowa, 2,33 punktu na spotkanie przeciwko dotychczasowym 1,66.

Nowe, stare pomysły

Tottenham najpierw zremisował u siebie z United, a potem zdołał wygrać batalię z Fulham na Craven Cottage, a gdy przegrywał na Stadium of Light z Sunderlandem od razu doprowadził do remisu, a zaraz po przerwie podwyższyć wynik i kontrolować przebieg gry.

Andre Villas-Boas polecił swojej drużynie niższe ustawienie, co zaprosiło rywali na połowę Tottenhamu, ale i otworzyło trochę wolnych przestrzeni. Portugalski trener postawił też na klasycznych skrzydłowych, w przeciwieństwie do dotychczasowych odwróconych. Z United i Sunderlandem po bokach zameldowali się: Aaron Lennon z prawej i Nacer Chadli z lewej.

Ten ostatni do Tottenhamu trafił jeszcze na samym początku okienka transferowego i w dodatku za ułamek kwoty, jaką trzeba było wydać na Roberto Soldado czy Erika Lamelę, z kolei Lennon w klubie z White Hart Lane jest już osiem lat. Obaj więc domyślnie nie są zawodnikami pierwszego wyboru.

Nad Tottenhamem ciąży jednak odium wydanych stu milionów na nowych piłkarzy. Jeśli tyle wydaje się na piłkarzy, muszą być oni z miejsca piłkarzami pierwszego składu, a niecierpliwi widzowie chcą przecież zobaczyć nowe cacka w stajni Spurs.

Tak samo, każdy wolałby prowadzić nowe BMW, Ferrari czy Lotusa niż troszkę starszego Golfa GTI czy Focusa RS. Ale gdy te nowiutkie, luksusowe samochody nie przestawiły się jeszcze do końca na ruch lewostronny lub mają wadliwy z któryś układów, to lepiej jednak trzymać się sprawdzonego na angielskich drogach hot-hatchbacka.

Ford Lennon

Z takiego założenia wyszedł Villas-Boas i zamiast kluczyków do Lotusa z wadliwymi hamulcami wybrał szybkiego Forda, który świeżo wrócił z naprawy i powinien zaprowadzić trenera z punktu A do punktu B.

Lennonowi wieszczono w trakcie okienka powolne odsuwanie od pierwszego składu i w konsekwencji transfer do klubu, który szuka piłkarzy w starym, angielskim stylu. Do skrzydłowego Tottenhamu przylgnęła bowiem łatka urodzonego do ustawienia 4-4-2. Linia boczna, szybkość, dośrodkowanie.

Podobny zgrzyt miał mieć miejsce zresztą już rok temu, kiedy Villas-Boas obejmował Tottenham. Nowoczesny trener miał z niechęcią patrzeć na Lennona, bo skrzydłowy w 4-2-3-1 to nie to samo. Okazało się jednak, że Anglik potrafi grać wyżej, czekać na prostopadłe podanie, a co najważniejsze dla portugalskiego trenera, jest prymusem w pressingu i wracaniu się do obrony.

Lennon nie ma tej bezczelności i pewności townsendowskiego Lotusa, ale jeśli chodzi o stosunek szybkości do efektywności, to na prawej stronie Tottenhamu na tę chwilę próżno szukać lepszej opcji niż lennonowski Ford.

Pokazał to też i w tym sezonie, gdy wystąpił przeciwko Patrice'owi Evrze z Manchesteru United. Lennon zdecydowanie częściej przebywał bliżej własnej bramki niż na połowie Czerwonych Diabłów i zniwelował zagrożenie idące ze strony Francuza. A co więcej, uwolnił tym Kyle'a Walkera od kilku dodatkowych obowiązków i ten miał bardziej wolną rękę w penetrowaniu połowy przeciwnika.



Lennon jest bardziej niż inni skrzydłowi Tottenhamu skrupulatny w obronie, potrafi odebrać piłkę, a do szybkości dodaje również wytrzymałość i kondycję. A ma też i swoje wady - szybkość podejmowania decyzji i piłkarskie ograniczenie w postaci słabszej lewej nogi. Często można zobaczyć go przedłużającego swój rajd w poszukiwaniu prawej stopy i nie decydującego się na oczywiste opcje.

Lek na bolączki

Anglik daje jednak drużynie to, czego brakowało jej przez cały sezon - rozciągania gry i lepszego przejścia do obrony. A gdy zespół już w tej obronie jest, zorganizowania się i rozpoczęcia prób bezpośredniego odbioru, jak Lennon robił to w meczu z Sunderlandem.



Tottenham mimo początkowych imponujących statystyk związanych z meczami bez straconej bramki, został rozpracowany przez przeciwników i gra w obronie z atutu stała się sporą wadą. Powrót Lennona do regularnej gry dał drużynie balans z prawej strony, której nie było, gdy grał tam Andros Townsend.

Młodszy z Anglików całkowicie monopolizował grę Tottenhamu na prawej stronie, zostawiając Walkerowi jedynie ochłapy. Ciągnęło go też do środka boiska, gdzie przecież znajdowało się już kilku piłkarzy Tottenhamu. Z Lennonem, prawa flanka Spurs jest bardziej zbalansowana, łatwiej neutralizować ataki idące lewą stroną rywala, a i współpraca skrzydłowego z obrońcą wygląda lepiej.



Walker jest piłkarzem, który może denerwować. Często panikuje z piłką, oddaje bezsensowne strzały i mówiąc ogólnie - porywa się z motyką na słońce. Całe życie wszystkie braki nadrabiał pracą, szybkością i przyspieszeniem. Gdy jednak piłkarz przed nim zaczął schodzić do środka, wtedy okazało się, że w obronie jest zdany tylko na siebie. A na poziomie Premier League nie da się bazować li tylko na walorach fizycznych - trzeba umieć się też ustawiać. Kiedy Walker gra z Lennonem, wtedy jest mu w tym wszystkim łatwiej i on sam na boisku czuje się pewniej.

Pozornie oczywiste byłoby wybranie się na przejażdżkę luksusową limuzyną aniżeli masowym szybkim hatchbackiem, ale dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że na trudne odcinki warto stawiać na tę drugą opcję. Raczej na pewno luksus w końcu weźmie górę, ale na razie trzeba czekać na bardziej dostosowany do angielskich warunków komputer pokładowy.

Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook