Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 21 maja 2014

Giggs - symbol zespołu Fergusona

fot. goal.com
Wszyscy zainteresowani Premier League z pewnością odczuli, że skończyła się pewna epoka. Po zeszłorocznym odejściu na emeryturę sir Alexa Fergusona doczekaliśmy się zakończenia kariery przez Ryana Giggsa.

Na początek warto przypomnieć przewijające się niemal wszędzie podsumowanie osiągnięć Walijczyka: 963 mecze, 168 goli, 13 tytułów mistrza Anglii, 4 Puchary FA, 3 Puchary Ligi Angielskiej, 2 Puchary Mistrzów, 9 Tarczy Wspólnoty, 1 Superpuchar Europy i 1 klubowy Puchar Świata.

Ryan Giggs był wybitnym piłkarzem; co do tego nie ma wątpliwości. Był też jednym z piłkarzy tworzących tę złotą generację Manchesteru United, która wypracowała niewiarygodny bilans pod wodzą Alexa Fergusona: 13 mistrzostw Anglii. Powoli wykruszali się kolejni, jak Beckham, bracia Neville'owie czy Scholes, ale Giggs trwał. Utrzymywał wysoki poziom gry dłużej niż, przykładowo, Raheem Sterling w ogóle jest na tym świecie.

W latach 90., gdy ścierały się różne koncepcje gry, a futbol powoli wydostawał się z okowów gry defensywnej, w które dostał się pod koniec lat 80. zespoły angielskie hołdowały w zasadzie zawsze klasycznemu 4-4-2. Nie było w takiej formacji miejsca dla skrzydłowych w klasycznym holenderskim rozumieniu, piłkarzy grających przy liniach należało raczej nazywać bocznymi pomocnikami (jak Darren Anderton, David Platt, David Beckham, Paul Merson, Gary Speed, Graeme Le Saux), ale Ryan Giggs już wtedy był w awangardzie (razem z urodzonym rok wcześniej Steve'm McManamanem). Niebywale szybki, z łatwością mijał przeciwników opierając się praktycznie tylko na balansie ciałem, a do tego świetnie podawał (co z czasem brało górę nad dryblingiem) i nieźle strzelał (to akurat zawsze była pięta achillesowa Giggsa). Podsumowaniem wczesnych lat jego kariery może być ten gol.



Strzelanie goli nigdy jednak nie było jego głównym atutem - potrafił też spudłować w haniebny sposób.



Przez długie lata Giggs opierał swoją grę na szybkości i dryblingu, ale z wiekiem nauczył się grać w coraz bardziej przemyślany sposób, a nienagannej techniki zaczął przede wszystkim używać do wypracowywania sytuacji kolegom.



W trakcie swojej kariery Giggs dojrzewał jako piłkarz, tak jak Ferguson dojrzewał jako trener. Miewał też gorsze momenty, zdarzało mu się nawet rozgrywać mecze, w których ciężko go było zauważyć, ale nigdy nie schodził na dłużej poniżej pewnego poziomu. Gdy już kilka razy wydawało się, że jest po drugiej stronie rzeki, on zaskakiwał niesamowitą akcją lub genialnym podaniem.

I właśnie po przesunięciu go na środek pomocy, co nastąpiło w sezonie 2006/2007, Giggs coraz częściej imponował nie tylko dośrodkowaniami z gry i stałych fragmentów, ale również cudownymi prostopadłymi podaniami. Gdy zaczął grać nie tylko na skrzydle, ale również w środku pola, rozwinął się jeszcze bardziej i stał się bardziej kompletnym piłkarzem. Przestał być postrzegany jako facet od zasuwania po linii (choć już wcześniej pokazywał, że umie znacznie więcej), a stał się zawodnikiem wszechstronnym, jednym z najważniejszych w talii Fergusona, pomimo tego, że przekroczył już trzydziestkę.



Giggs był również jednym z pierwszych zawodników występujących w roli odwróconego skrzydłowego, choć wydaje się, że on akurat jakoś nie był do końca przekonany do grania w ten sposób i często, gdy występował po prawej stronie, schodził bliżej środka jeszcze zanim otrzymał piłkę.



W przeciwieństwie do Beckhama, Giggs na pewno pozostanie w pamięci jako symbol tej najwybitniejszej w dziejach drużyny Manchesteru United 1993-1999 (a także 2007-2013), mogącej się równać w Anglii z takimi zespołami, jak Arsenal 1931-1935, Liverpool 1982-1986, Arsenal 2002-2004 czy Manchester United 1956-1957. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook