Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
piątek, 15 listopada 2013

Dylematy Messiego

foto: skysports.com
Kontuzja za kontuzją, przesunięcie na prawe skrzydło - czyżby czas Messiego się kończył? A może nowa, ciekawsza historia właśnie się otwiera?

Już trzeci raz w tym sezonie Leo Messi musi przejść na L-4 i odpuścić sobie granie w piłkę. Za każdym razem dzieje się to dokładnie z tego samego powodu - kontuzji mięśnia dwugłowego uda. Mięśnia, który w znacznym stopniu odpowiada za przyspieszenie. A to z kolei jest jednym z powodów, dla którego Messi u szczytu formy wydaje się wręcz niedościgniony.

To właśnie przyspieszenie, a także niesamowity drybling i technika strzału dały Messiemu okazję do debiutu w Barcelonie. Na początku - jak pamiętamy - na prawym skrzydle, skąd ścinał do środka i uderzał lewą nogą na bramkę przeciwnika. Taki sposób rozgrywania akcji przyniósł Messiemu Złotą Piłkę, a Barcelonie dwa tytuły Ligi Mistrzów.

Przezorny Guardiola

Pierwszy Puchar Europy dla Barcelony Messi zgarnął w 2006 roku, lecz w finale zagrać nie mógł - przyczyną była kontuzja uda. Zaraz po pokonaniu Arsenalu w paryskim finale dla Barcelony zaczęły się nieciekawe czasy. Koterie, układy, huczne imprezy destabilizowały szatnię nad którą nie mógł zapanować trener Frank Rijkaard.

Na pomoc Barcelonie i Messiemu przyszedł Pep Guardiola, który wprowadził w katalońskim klubie nowe i stare myślenie. Stare, ponieważ - jak wiemy - wrócił do korzeni, postawił na wychowanków i przywrócił drużynie jej ukochany styl gry, który Xavi określił jako "unoszenie się nad boiskiem". A nowe? Podróże katalońskiego trenera po świecie nauczyły go pewnych technik szkoleniowych, które zahaczały również o medycynę, odżywianie i skrupulatne analizowanie poczynań rywala.

Guardiola do Barcelony sprowadził Lorenzo Buenaventurę, który miał przygotować fizycznie piłkarzy do agresywnego pressingu, który mógłby utrzymać się przez cały sezon. Szczególną troską trener otoczył Messiego, polecając mu zmianę diety i przejście na lekkie odżywianie. Tym sposobem Argentyńczyk unikał kontuzji i w każdym meczu wydatnie pomagał drużynie osiągać swoje cele. Na marginesie warto dodać, że Buenaventura w tym momencie znajduje się w Monachium, gdzie pracuje z piłkarzami Bayernu. Z Barcelony odszedł w 2012 roku, wraz z odejściem Pepa Guardioli.

Innowacyjny Guardiola

Skrupulatne przygotowanie drużyny pod następny mecz przeniosło Messiego spod prawej linii bocznej do środka boiska. Guardiola zauważył, jak wiele miejsca znajduje się pomiędzy linią obrony a pomocy Realu Madryt i polecił swojemu zawodnikowi ustawienie się w ataku i systematyczne schodzenie do linii pomocy tak, by w środku boiska było jak najwięcej piłkarzy. Jak mówi Guardiola: "Im więcej piłkarzy w środku, tym więcej opcji do podania". Zdezorientowani obrońcy nie wiedzą, co robić, gdy sprzed nosa ucieka im taki piłkarz. Iść za nim? Ale wtedy zostaje wolna przestrzeń za linią obrony. Zostać z tyłu? Ale wtedy on ma więcej miejsca. A każdy moment zastanowienia się na tym poziomie w piłce nożnej to dodatkowa strata.

I Messi wyciągał rywali, tworzył wolną przestrzeń, absorbował obrońców - robił to, czego wymagał od niego trener. Choć najwięcej oklasków Barcelona na Wembley w 2011 zgarnęła za bramki Messiego i Villi, to otwarcie wyniku pokazało, na czym zależało Guardioli:


Odciągnięcie rywala przez Messiego dało wolną przestrzeń Pedro, który może nie należy do ścisłej czołówki skrzydłowych świata, ale do takiej roboty jest wprost stworzony.

Z czasem obrońcy przyzwyczaili się do stylu gry Messiego i zaczęli bardziej skrupulatnie na starcie z nim się przygotowywać. Jednym ze sposobów powstrzymywania Argentyńczyka było wychodzenie poza linię obrony jednego z defensorów, podczas gdy reszta zacieśniała szyki tworząc trójkę w defensywie. Jak jest to ryzykowne, pokazał mecz o Superpuchar Hiszpanii, gdzie Ricardo Carvalho został przez Messiego ograny, a ten potem świetnym podaniem otworzył Inieście drogę do sytuacji sam na sam.



Ta bramka pokazuje też jedną z mocniejszych stron Argentyńczyka. Poza szybkością, przyspieszeniem i dryblingiem, Messi ma również świetne oko do prostopadłych podań pomiędzy obrońcami.

Nie na sto procent

To sprowadza nas do teraźniejszości. Javier Mascherano w wywiadzie dla argentyńskiego miesięcznika El Gráfico przyznaje, że Messi może chcieć "dozować swoje wysiłki" i "bardziej skupiać się na tym, żeby nie być kontuzjowany". W poprzednim sezonie Messi w podobnej sytuacji chciał wracać do gry jak najszybciej, nawet w sytuacji, gdy nie powrócił jeszcze całkowicie do zdrowia - przypominamy sobie mecz z PSG. Tym razem, na Messiego mocno wpływa perspektywa brazylijskiego mundialu. Zanim Argentyńczyk będzie miał 30 lat, będzie chciał zdobyć Mistrzostwo Świata. To może wpływać na to - podświadomie lub całkiem świadomie - że Messi nie będzie w klubie grał na sto procent. Przynajmniej nie we wszystkich spotkaniach.


Połączmy to teraz z tym, że obecny szkoleniowiec Barcelony Gerardo Martino powrócił do pomysłu sprzed lat i niekiedy Argentyńczyka ustawiał na prawym skrzydle - jak choćby w meczu przeciwko Realowi Madryt. Messi nie miał tam takiego wpływu na grę, a odpowiedzialność za wynik wzięli inni piłkarze - Sanchez, Fabregas, Neymar. Jednak warto sobie zadać pytanie, czy w przypadku takiego zawodnika jak Messi warto ryzykować wystawianie go na pozycji, która wymaga od niego przyspieszania i dryblingu, jeżeli mamy podejrzenie, że może nie robić tego w stu procentach?

Messi na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że obrońcy wiedzą, że mięsień dwugłowy jest jego słabym punktem. W pamięci mamy przecież uwagi Diego Godina do Mirandy w meczu Barcelony z Atletico, gdy obrońcy Los Colchoneros zdali sobie sprawę z przypadłości Argentyńczyka.



Nowy, lepszy Xavi?

W takim razie, czy to oznacza, że Messi jest w tym momencie Blaugranie zbędny? Na to pytanie, podobnie jak na kwestię parówkowych skrytożerców, musimy odpowiedzieć stanowcze nie. Choć nie uwalnia nas to od sprzeczności pomiędzy wymaganiami gry, a postawą zawodnika.

Powróćmy tutaj do bramki Iniesty w meczu o Superpuchar. Zdając sobie sprawę z umiejętności Messiego do odnajdywania odpowiednich kątów do zagrania prostpadłego podania, można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Po pierwsze, wykorzystać jego mocną stronę do gry w środku boiska, a nie na skrzydle, a po drugie - dać odpocząć Xaviemu. Choć "nowych Xavich" w Barcelonie jest dostatek: Fabregas, Busquets, Sergi Roberto, to Messi jest od tych piłkarzy znacznie lepszy. Fabregas jest piłkarzem bardziej bezpośrednim, dlatego świetnie radzi sobie na środku ataku, Sergi Roberto z kolei ma za małe doświadczenie jak na tak odpowiedzialną pozycję, a przesunięcie Busquetsa z "szóstki" oznaczałoby wystawienie tam Alexa Songa.

Mniej obciążający mięsień dwugłowy uda sposób gry dałby Argentyńczykowi okazję do odpoczynku jednocześnie nie obniżając jego wpływu na grę Barcelony. Musimy jednak sobie zdać sprawę z tego, że będzie to rozwiązanie tymczasowe, bowiem Messi ma przed sobą jeszcze kilka lat gry na najwyższym poziomie w środku ataku. Z czasem nadejdzie jednak moment, gdy stanie się to rozwiązaniem docelowym, a pewną i dość ciekawą analogię dostrzec można w Manchesterze.

- W dniach, gdy był podatny na kontuzję mięśnia dwugłowego, nigdy do końca nie byliśmy pewni jak często może on grać. To był stały problem. Zostawialiśmy go na kilka spotkań, żeby był gotowy na inne - tak o zdrowiu Ryana Giggsa pisze Sir Alex Ferguson w swojej najnowszej autobiografii. Walijczyk gra do dziś, jego kariera trwa już dwie dekady, ale ze skrzydła przeszedł na sam środek boiska, gdzie często dyryguje grą drużyny z Old Trafford. Zostawianie Giggsa na kilka spotkań na ławce rezerwowych było możliwe z uwagi na jego pokorę w stosunku do poleceń trenera, w przypadku Argentyńczyka powinniśmy mówić raczej o sporym ego, które pragnie występów w pierwszej jedenastce i możliwości wpływania na wynik.

A jedno i drugie pogodzić można przesunięciem Messiego do środka boiska. Ale to zobaczyć możemy dopiero w 2014. Do tego czasu, straci on już pewnie miano najlepszego piłkarza na świecie. Przynajmniej oficjalnie. Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook