Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
sobota, 1 listopada 2014

Donadoni i Parma walczą o życie

fot. goal.com
To miało być ukoronowanie setnej rocznicy założenia klubu. Gdy Alessio Cerci nie trafił karnego w meczu Torino z Fiorentiną i przypieczętował awans FC Parmy do eliminacji Ligi Europy, przed Gialloblu przyszłość zaczęła malować się w jaśniejszych barwach. Powrót do rozgrywek europejskich po siedmiu latach zastopowało jednak około 300 tysięcy euro zaległego podatku, którego Parma nie uiściła w terminie.


Bezskuteczne apelacje nie zmieniły wyroku i klub Tommaso Ghirardiego nie otrzymał licencji na grę w Europie, a sam właściciel klubu, załamany obrotem spraw zapowiedział sprzedaż swoich udziałów i wycofanie z futbolu. Ostatecznie tego nie uczynił, ale jego cierpienia się nie skończyły. Parma po dziewięciu kolejkach zajmuje ostatnie miejsce w lidze z jednym zaledwie remisem, a Roberto Donadoni, jeszcze niedawno łączony z Milanem, lada moment może stracić pracę.

Były selekcjoner reprezentacji Włoch problemu swoich piłkarzy upatruje m.in. w ich psychice, której słabość obnaża każda kolejna porażka. W ciągu dziewięciu spotkań Parmie tylko raz udało się wyjść pierwszej na prowadzenie (w meczu z Udinese) i raz odwrócić wynik na swoją korzyść (jedyne zwycięstwo z Veroną), kłopot jednak w tym, iż już trzykrotnie Crociati przegrywali tracąc gola w końcówce meczów (z Romą, Atalantą i Genoą) i nadal czekają na pierwsze czyste konto w sezonie.

Obrona Donadoniego, choć personalnie nie uległa poważnym zmianom, popełnia sporo indywidualnych błędów (takich jak ten, który umożliwił strzelenie Menezowi jednego z najbardziej kuriozalnych goli ostatnich miesięcy), ale dużo zarzutów powinno paść pod adresem środkowym pomocnikom, którzy w fazie obrony rzadko wspierają swoich defensorów. W szalonym starciu z Milanem zakończonym wynikiem 4:5, sam Nigel de Jong miał więcej akcji defensywnych (odbiorów, przechwytów, etc), niż trzej środkowi pomocnicy Parmy. Brak asekuracji bardzo często kończy się tym, iż przeciwnik stwarza sobie szanse wyciągając jednego ze środkowych obrońców z formacji i doprowadzając tym samym do przewagi liczbowej. Argument na rzecz Donadoniego – po letnim okienku transferowym doszło do kilku znacznych roszad. Z etatowych graczy środkowej linii pozostał Acquah, za to Marchionni, Gargano, a przede wszystkim Parolo grają już w innych klubach. Ich następcy, tj. Jorquera, Lodi, Lucas Souza czy młodziutki Mauri dalecy są od skutecznego realizowania zadań defensywnych (tu spięci żółtymi kreskami):





Sytuacja po której Udinese wyrównuje stan meczu. Wyciągniętego ze swojej formacji Lucarellego (1) (któremu zwyczajnie w wieku 37 lat brakuje szybkości) asekuruje Gobbi (nominalnie lewy obrońca), przy którym w pierwszej fazie jest di Natale (2). Przed zagraniem długiej piłki na Badu (4) napastnik Udine swobodnie przemieszcza się w pole karne ignorowany przez Felipe (3) i ma mnóstwo czasu na oddanie strzału.



Nieobstawiony Totti (1) pomiędzy liniami ma czas i miejsce, aby wybrać adresata otwierającego podania. Wraz Ljajiciem (2) i Gervinho (3) stwarzają sytuację 3 na 2 z środkowymi obrońcami, co zmusza Felipe (4) do wyjścia z linii. Pierwszy z nich wykorzysta za chwilę sam na sam z Mirante. Wg włoskich mediów na pozycję Tottiego w tym spotkaniu wcześniej zwracał uwagę szkoleniowcowi Cassano, ale najwyraźniej żadnej reakcji nie było. Nic dziwnego, iż Parma jest przedostatnim zespołem Serie A w klasyfikacji przechwytów na mecz wg WhoScored.

Kadrowe kłopoty trenera Parmy doprowadziły do tego, iż wykorzystał już 27 zawodników, najwięcej z całej stawki, z czego sporo z nich w poprzednim sezonie albo wchodziła w skład słynnej grupy wypożyczonych (Coda, Ristovski, Bidaoui, Ghezzal) albo zwyczajnie mało grała i do poziomu Serie A musi się przystosować (Mauri, wracający po poważnym urazie Galloppa, Pedro Mendes, Belfodil, Rispoli). W takiej sytuacji oczy zwracają się na najbardziej doświadczonych piłkarzy. Z pięcioma golami Antonio Cassano, określany mianem dojrzałego przez Donadoniego, mocno wykracza ponad poziom zespołu, jednak i jego okienko transferowe pozbawiło dotychczasowych partnerów z ataku. Amauri (8 goli w poprzedniej kampanii) odszedł do Torino, Biabiany (5 goli i 5 asyst) zmaga się z niedawno wykrytą wadą serca. W obecnym kształcie siła ofensywa Gialloblu jest ograniczona. Jeśli rywal nie pozostawi miejsca w środku pola i wypchnie atakujących na skrzydła, to zagrożenie utraty gola spada do minimum, bo ani Cassano, ani jego koledzy nie są mistrzami gry w powietrzu (inna sprawa – stałe fragmenty gry, podczas których środkowi obrońcy potrafią zrobić różnicę). Podobnie nieporadnie parmeńczycy wyglądają podczas konstruowania ataku pozycyjnego. Mimo średniego posiadania piłki 50,2% i 381 podań na mecz (10 wyniki w lidze) Parma oddaje średnio zaledwie 3 celne strzały na bramkę rywali, co daje czwarty najgorszy rezultat Serie A. Trudno więc doszukać się w tak źle funkcjonującym zespole potencjału na lepszą grę, zwłaszcza gdy do ewentualnych wzmocnień w zimie sytuacja Parmy może być jeszcze bardziej dramatyczna.

Dwa najbliższe mecze będą bardzo ważne dla Donadoniego - Tommasso Ghirardi

Te słowa właściciel Parmy wypowiedział przed środowym meczem z Torino, który jego klub przegrał, z czemu wynika, że meczem o być albo nie być będzie przyjazd Interu na Ennio Tardini. Ghirardi nie ma już wątpliwości, że utrzymanie to jedyny cel, a zeszły sezon i szóste miejsce w lidze były wynikami ponad stan. Donadoni już wprawdzie miał do czynienia z większymi kryzysami, gdy notował z Gialloblu dłuższe serie bez zwycięstwa, ale tym razem zapaść zespołu, nękanego również przez urazy i kiepską dyscyplinę, może okazać się zbyt trudna do wyleczenia. Jednym z kandydatów na następcę Włocha jest trener Primavery, Hernan Crespo. Pozostaje pytanie, czy warto wystawić imię legendy kluby na tak wymagającą próbę, bo w obecnej chwili Parmie potrzebny jest cud od zaraz. Dawid Kosmalski
comments powered by Disqus
facebook