Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 3 grudnia 2013

Chłopak, który w Wiśle nie zatonie

fot. piast.gliwice.pl
W Ekstraklasie gra już drugi sezon, jednak dopiero w tym roku zaczął decydować o obliczu swojej drużyny i zwracać na siebie uwagę nie tylko kibiców, ale i dobrych zagranicznych klubów. O tym, że w Michale Chrapku tkwi olbrzymi potencjał, od dawna wiedział Kazimierz Moskal, z którym dziś udało nam się porozmawiać.

Piotr Majchrzak: Panie trenerze, ostatnimi czasy w mediach zrobiło się głośno o Michale Chrapku, spodziewał się pan, że ten zawodnik tak się rozwinie?

Kazimierz Moskal: Tak, zdecydowanie. Byłem jego trenerem w juniorach młodszych i już wtedy pokazywał, że drzemie w nim spory potencjał. Od najmłodszych lat pokazywał to, czym imponuje teraz. Jego zdecydowanie najlepszą bronią zawsze był przegląd pola. Już jakiś czas temu, gdy szkoleniowcem Wisły po raz drugi został Henryk Kasperczak, a później Robert Maaskant próbowałem włączyć go do pierwszej drużyny, z wiadomych przyczyn to się niestety nie udało, ale ciągle pozostawał w kręgu zainteresowań w kontekście pierwszego zespołu.

Jego rozwój idzie w dobrym kierunku, już mówi się o transferze do ligi zagranicznej.

Wiadomo, każdy piłkarz marzy o tym, by zarabiać dużo pieniądze i grać dla dobrego klubu, ale moim zdaniem jest na to jeszcze za wcześnie. Z drugiej strony znowu dochodzi tu do zabawnej sytuacji. Spójrzmy prawdzie w oczy, ilu z tych chłopaków dostałoby szansę, gdyby nie olbrzymie problemy finansowe w Wiśle.

Pewnie żaden.

Dokładnie, grają, bo klub miał problemy finansowe, ale dzięki temu się rozwijają. Wracając do Michała to moim zdaniem powinien jeszcze zostać w Wiśle, nabrać umiejętności, bo jest to zawodnik, który tak naprawdę dopiero teraz zaczął grać na wyższym poziomie, a w Wiśle mu ku temu możliwości.

W tym momencie jego współpraca z Łukaszem Gargułą i Pawłem Brożkiem wygląda naprawdę obiecująco, rzadko takie wymiany piłek ogląda się na polskich boiskach.

Tak, zdecydowanie w Wiśle stworzyła się grupa ludzi, którzy dobrze się ze sobą czują, to nie tylko Garguła i Brożek, bo do tej gry pasuje również Rafał Boguski i Donald Guerrier. Mając takich, a nie innych zawodników Michał może grać prostopadłe piłki, które lubi i potrafi zagrać.

Żeby nie było za różowo, jakie mankamenty widzi pan w jego grze, co jest do poprawy.

Warunki fizyczne nie są imponujące, myślę jednak, że ta masa mięśniowa przyjdzie z czasem i będzie mu zdecydowanie łatwiej w bliższych starciach z rywalami. No i ta szybkość, z którą w pewnych sytuacjach byłoby mu po prostu łatwiej. Michał jest jednak takim zawodnikiem, że potrafi te swoje braki szybkości maskować zmianą kierunku biegu czy przytrzymaniem piłki. Tak czy inaczej nad szybkością oraz grą głową musi jeszcze pracować.

Na zakończenie rozmowy chciałbym zapytać, czy widzi go pan jako zawodnika decydującego o obliczu kadry narodowej? Nie mówię, że już zaraz, ale w dłuższej perspektywie.

Niewątpliwie tak, to bardzo młody chłopak, który ciągle się rozwija, nie możemy przewidzieć wszystkiego, ale jeżeli nadal będzie szedł drogą, którą idzie od kilku lat myślę, że zagości w reprezentacji. Pamiętajmy, że wiele czynników ma wpływ na powołanie. To jak będzie grała kadra, jaka będzie wokół niej atmosfera. Myślę jednak, że w przyszłości Michał będzie grał w reprezentacji.

***
Jak więc wyglądała gra Michała Chrapka w meczu z Jagiellonią Białystok?
W meczu 19 kolejki, w którym Wisła Kraków została rozgromiona przez Jagiellonię Białystok 5-2, niezaprzeczalnie najjaśniejszą postacią krakowskiej drużyny był właśnie obserwowany Michał Chrapek.



W pierwszej połowie spotkania toczył korespondencyjny pojedynek z Danim Quintaną o najlepsze zagranie. Zwycięzca rywalizacji jest oczywisty, ale determinuje ją głównie wynik spotkania. Michał bardzo często szukał długiego podania na wchodzącego w pole karne czy to Pawła Brożka, czy Donalda Guerriera i, co ważne, większość z tych podań była celna. W ciągu 90 minut ofensywny pomocnik aż 6 raz decydował się na granie prostopadłych piłek, co na naszych boiskach jest zdecydowaną rzadkością, a jeżeli już się zdarzy, to są to nieliczne przypadki.

Grając ofensywnie, nie zapomniał również o defensywie, wielokrotnie starał się przerywać akcję rywala. Udało mu się także zanotować siedem czystych odbiorów, co plasuje go w granicach średniej liczby odbiorów, dobrego defensywnego pomocnika w naszej lidze. Zawsze, gdy dostawał piłkę, podnosił głowę i szukał stref gdzie znajdują się lepiej ustawieni partnerzy. Można odnieść wrażenie, że piłka przykleja mu się do nogi, potrafi ją umiejętnie prowadzić, dokumentując tym samym słowa Kazimierza Moskala o tym, że chociaż nie dysponuje olbrzymią szybkością, jest w stanie zwycięsko wychodzić z pojedynków.

Samych przyczyn porażki jest wiele, zaczynając od kompletnie wymieszanej linii pomocy, kończąc na wielu błędach indywidualnych które dotąd obrońcom Wisły się nie przytrafiały. Wiśle przede wszystkim brakło odrobiny szczęścia w niektórych sytuacjach (np. gdyby Paweł Brożek wykorzystał znakomite podanie zewnętrzną częścią stopy). Takie przykładów można mnożyć. Jagiellonia była w tym meczu bezlitosna, co miała to wpadło, a jak nie wpadło i uderzyło w poprzeczkę, to natychmiast spadało pod nogi.

Podsumowując grę Michała Chrapka stoi się pośrodku niesamowicie szerokiego rozdroża. Niby wszystko było ok, ośmielę się nawet stwierdzić, że był to jego zdecydowanie najlepszy występ w Ekstraklasie, jednak wynik całkowicie temu zaprzecza. Nie od dziś wiadomo, że 21-latek jest stale monitorowany przez kilka dobrych europejskich klubów. Być może okaże się, że dzięki swojej poniedziałkowej grze to właśnie Michał Chrapek okaże się zaskakującym wygranym tej klęski.

Piotr Majchrzak
comments powered by Disqus
facebook