Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 15 maja 2013

Chłopak, który umie walczyć o swoje

fot. goal.com
"Dobra, panowie, straciłem cierpliwość" - zdaje się mówić Paweł Wszołek. A że nie jest to piłkarz, co by w kaszę dał sobie dmuchać, przy okazji złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu z Polonią Warszawa.

Wniosek z winy klubu, oczywiście. Wszołkowi nie ma się co dziwić - wszak każdy z nas, zapewne, zebrałby swoje rzeczy i poszedł w dal, gdyby nieznośny i niepoważny prezes, zapewniający nam wątpliwe warunki do pracy, w dodatku za wykonany wysiłek nie płacił. I to nie płacił miesiącami. Krok skrzydłowego Polonii Warszawa jest więc zrozumiały, legalny i mądry.

Ale interesująca we Wszołku jest jego postawa także z innych względów. Chłopak ma 21 lat, a jako jeden z nielicznych z ligowej stawki naprawdę potrafi walczyć o swoje. I jest przy tym zaskakująco pewny siebie, momentami wręcz arogancki.

W polskiej lidze znajdzie się wielu zawodników chętnych do pokazania kto tu rządzi i rozstawiania ludzi po kątach. Najczęściej ofiarą padają dziennikarze; taki piłkarz a to odmówi wywiadu, a to obrazi się za parę słów prawdy krytyki pod swoim adresem, a to obsmaruje jakąś redakcję na łamach innej. Czasem piłkarze fikają także trenerom - słynne już anegdoty o Pawle Janasie w Legii czy relacji Ljuboji z Maciejem Skorżą. Stosunkowo rzadko podskoczą prezesowi, choć głupota polskich działaczy i tak pozwala im negocjować absurdalnie wysokie pensje w kontraktach.

Jednak naprawdę nieczęsto zdarza się, by młody zawodnik tak bardzo rozstawiał po kątach swoich aktualnych i potencjalnych pracodawców. Polonia nie płaci mu pensji? Zemsta będzie słodka: okej, pensji może i nie uda mi się wyegzekwować (będzie to naprawdę ciężkie przy obecnej sytuacji Polonii), ale w zamian rozwiążę kontrakt. Z winy klubu, znaczy: Polonia nie tylko będzie zobowiązana do zapłaty swych zobowiązań, ale i nie zarobi na skrzydłowym ani grosza. Ten wybierze sobie jakiś klub, ktoś zgłosi się na pewno - pewnie będzie płacił lepiej, pewnie będzie płacił w terminie, bo pewnie Wszołek wyjedzie poza Ekstraklasę.

I w tym kontekście warto przypomnieć sobie cały cyrk ze skrzydłowym Polonii w zimowym okienku transferowym. Po udanej rundzie w Ekstraklasie, o Wszołka ubiegał się Hannover, który kusił Polaka większymi zarobkami i szansą rozwoju za zachodnią granicą. Jednak przebijający się wtedy do kadry narodowej Wszołek nie mógł się zdecydować czy z oferty skorzystać. Raz mówił tak, potem nie, potem znowu tak - i jeszcze raz nie. W efekcie, pod koniec, sam już chyba nie wiedział czy postanowił się zgodzić. A prezes Hannoveru widząc te, dość śmieszne, wahania ostatecznie pomysł transferu porzucił. Nie odstraszyła go cena, nie odstraszyła go płaca. Odstraszyło go ego piłkarza i jego niepoważne zachowanie - dał kosza przygotowanym już do testów medycznych lekarzom i zmusił do daremnego kursu pilota samolotu należącego do niemieckiej drużyny.

Oczywiście, cała sprawa wciąż wygląda śmiesznie, ale zobaczmy, w jakiej sytuacji w stosunku do okienka zimowego znajduje się Polak. Prawdopodobnie w ciągu kilku tygodni zostanie wolnym zawodnikiem, ze swoją kartą w ręku - dzięki czemu wszystkie chętne kluby będą mogły podpisać z nim kontrakt za darmo. Wzmacnia to oczywiście pozycję negocjacyjną skrzydłowego, a i działacze będą patrzeć nań przychylnie i parę tysięcy do pensji mogą dołożyć.

Ponadto Wszołek teraz będzie mógł dołączyć do nowego klubu w każdej chwili, będzie mógł spędzić z nim okres przygotowawczy, dzięki czemu zyska więcej czasu na aklimatyację w nowym otoczeniu. Co więcej, gdy będzie już piłkarzem wolnym, posiądzie prawo do jeżdżenia na taką ilość testów do dowolnych drużyn globu, jakiej nie miałby w Polonii.

Wszołek wkrótce będzie miał więc wszystkie asy w rękawie i otwartą głowę by przeszukiwać świat w poszukiwaniu nowego klubu. Patrząc na to, jakiego chłopak ma farta i łeb do interesów - nie powinno być to trudne.

A raczej nie byłoby. Do wiosny Wszołek przygotował się perfekcyjnie - tylko w piłkę trochę jakby zapomniał grać. Szkoda by było. Marcin Wierciński
comments powered by Disqus
facebook