Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 30 lipca 2013

Benitez odkrywa karty

fot. gazzetta.it
Od momentu zatrudnienia nowego szkoleniowca wszyscy kibice Napoli, ale nie tylko, zastanawiają się jak będzie wyglądała drużyna Partenopeich. Zwłaszcza, że do stolicy Kampanii przybyło wielu ciekawych piłkarzy, i to za niemałe pieniądze. Wczoraj Rafael Benitez uchylił rąbka tajemnicy.

Hiszpański szkoleniowiec delegował drużynę w formacji 4-2-3-1. Jest to nowość, bowiem zasadniczo przez całą swoją kadencję Walter Mazzari używał ustawienia z trójką obrońców, najczęściej w postaci 3-4-2-1. Zgodnie z przewidywaniami, Benitez już w swoim pierwszym meczu na San Paolo, postawił na czwórkę z tyłu, a jego drużyna pewnie pokonała turecki Galatasaray 3-1.

Boiskowy monolit

Jedyny etatowy obrońca z poprzedniego sezonu, Paolo Cannavaro, utrzymał swoje miejsce na środku defensywy. Partnerował mu rezerwowy dotychczas Miguel Britos. Z prawej strony wystąpił Giandomenico Mesto, który posadził na ławce Christiana Maggio. Nie jest to specjalne zaskoczenie. Każdy bowiem, kto śledzi poczynania włoskiej reprezentacji doskonale wie, że Maggio niezbyt dobrze sprawdza się w roli klasycznego bocznego obrońcy. Za Mazzariego grywał jako podwieszony, ang. wing back, i świetnymi występami na tej pozycji zapracował sobie na powołanie od Cesare Prandellego. Różnica niby niewielka, aczkolwiek mająca w praktyce kolosalne znaczenie. Obronę uzupełniał pozyskany zimą z Udinese Pablo Armero.

Środek pomocy tworzyła para Blerim Dzemaili-Valon Behrami, a zadania dwójki były stricte defensywne - zabezpieczenie środka pola i ochrona ostatniej linii. To, na co wszyscy kibice czekali najbardziej, to zestawienie ofensywnej czwórki. W roli odwróconego skrzydłowego wystąpił Lorenzo Insigne, natomiast na prawej flance zagrał pozyskany z Realu Madryt, Jose Callejon. Hamsik operował jako ofensywny pomocnik, a na szpicy wystąpił Goran Pandev. Schemat po lewej stronie przedstawia bazową formację drużyny. Strzałki oznaczają sposób poruszania się zawodników.



Benitez od początku pokazał, co będzie dla niego priorytetem. Napoli osiadło na własnej połowie, tworząc trzy linie - dwa razy po czterech zawodników i dwóch przed nimi, przez co formacja przypominała raczej 4-4-2 (schemat po prawej stronie). Kompaktowość ustawienia to priorytet byłego szkoleniowca Chelsea i Liverpoolu. Partenopei doskonale zamykali przestrzenie i zmuszali Galatasaray do gry przez środek. Przyzwyczajony do gry z kontry Callejon dobrze współpracował z Britosem, a energia Armero wystarczała do zabezpieczania lewej strony strony bez przesadnej pomocy Insigne.

W środku fizyczność duetu Dzemaili-Behrami pozwalała kontrolować boiskowe wydarzenia. Problemy sprawiała natomiast kontrola miejsca między liniami. W tzw. dziurze często grasował Wesley Sneijder, lecz w takich sytuacjach dość rzadko otrzymywał od kolegów podania, co może delikatnie maskować ten problem. Hamsik z Pandevem operowali wspólnie. Okupowali przestrzeń przed środkowymi pomocnikami i na zmianę zamykali kąty podań i stosowali pressing na obrońcy Galatasaray, który akurat był przy piłce.

Strategia ofensywna była niezwykle prosta, acz skuteczna zarazem. Po odzyskaniu piłki, ta była natychmiast przekazywana do Marka Hamsika, który prostopadłym podaniem uruchamiał któregoś ze skrzydłowych. Tak padła pierwsza bramka - Insigne świetnie wrzucił na główkę Pandeva - a także druga, lecz tym razem to Insigne obsłużył znakomitym podaniem Juana Zunigę.

Młody skrzydowy ustalił wynik spotkania na 3-1 wykorzystując rzut karny. Sparing potwierdził, że Lorenzo Insigne ma szansę zostać pierwszoplanową postacią nowego Napoli. Włoch był wszędzie, zanotował wie asysty i szukał gry kombinacyjnej z Goranem Pandevem. W czasie kadencji Mazzariego wielokrotnie spekulowano, że obecny trener Interu mocno hamował rozwój Insigne. Wygląda na to, że Benitez mocno wierzy w reprezentanta włoskiej młodzieżówki.

Sam Pandev również rozegrał doskonałe zawody i potwierdził, że Higuain może być główną bronią drużyny Beniteza. Macedończyk oferował dużo ruchu wszerz boiska, stanowił opcję do podania dla kolegów i wreszcie regularnie penetrował kanały (ang. channels - przestrzenie między bocznymi a środkowymi obrońcami).

Przyszłość w błękitno-białych barwach

Wspomniany Gonzalo Higuain wczorajszy mecz przesiedział na ławce, i to nie w roli rezerwowego. Argentyńczyk został zaprezentowny publiczności przed meczem, lecz, jakkolwek dziwnie to zabrzmi, jego transfer nie jest jeszcze całkowicie dopięty, wobec czego Higuain nie mógł zagrać.



Zagrał za to Dries Mertens. Belg zmienił w drugiej połowie Marka Hamsika i zostawił po sobie średnie wrażenie. Nie błyszczał jak pozostali koledzy, ale nie popełniał też kardynalnych błędów. Obecność jego, a także Juana Zunigi daje Benitezowi nieprawdopodobne wręcz możliwości. Hiszpan może grać w 4-2-3-1 używając składu z wczorajszego meczu. Zawsze istnieje też możliwość powrotu do 3-4-2-1, które piłkarze znają doskonale (schemat nr 3). W takiej sytuacji obok Hamsika wystąpić może właśnie Mertens czy Insigne, ale również Goran Pandev. Zabraknie wtedy miejsca dla Callejona, ale kto powiedział, że w trakcie meczu nie można robić korekt?

- W 20 minut po przybyciu tutaj [do Włoch] dostałem więcej pytań o taktykę niż przez rok w Anglii - rzucił w czasie swojej pierwszej konferencji prasowej Rafael Benitez. Biorąc pod uwagę głębię jego składu, zanosi się na to, że tych pytań otrzyma jeszcze dużo, dużo więcej. Bartosz Gazda
comments powered by Disqus
facebook