Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 2 października 2013

Życie jak po Madrycie

foto: goal.com
Żeby oddać szpik, trzeba zapisać się do specjalnej bazy danych. Gdzie trzeba się zapisać, żeby oddać piłkarza? Zapytajcie Realu Madryt.

Gdy w 2009 roku Florentino Perez wygrywał wybory na prezydenta Realu Madryt, wszyscy jego kontrkandydaci zrezygnowali wiedząc, że Hiszpan zaprezentuje kibicom Królewskich najlepszą propozycję. Drugie wejście Pereza do Blancos było piorunujące. Zakupiono za grube miliony Cristiano Ronaldo, Kakę, Karima Benzemę i Xabiego Alonso. Wszystko po to, by rzucić wyzwanie rozpędzającej się Barcelonie Pepa Guardioli. Przy okazji bito rekordy transferowe. Przy okazji też trzeba było pozbyć się zaciągu poprzedniego szefa Realu - Ramona Calderona.

Spotkanie przed latem

Z klubu odeszli m.in. Ruud van Nistelrooy i Klaas Jan Huntelaar. Pozbyto się też, mimo cichych prostestów nowego trenera Manuela Pellegriniego, kolejnych dwóch Holendrów: Arjena Robbena i Wesleya Sneijdera. Ten pierwszy, przerażony wizją gry w rezerwach Realu, zahaczył się w budowanym przez Louisa van Gaala Bayernie, drugi zaś trafił do zmieniającego się, mającego sporą gotówkę do wydania po sprzedaży Zlatana Ibrahimovicia Interu Jose Mourinho.

Obaj Holendrzy otrzymali w swoich klubach koszulki z numerem 10 i obaj od razu pokazali, że są godni jej noszenia. Robben w swoim debiucie przeciwko Wolfsburgowi wszedł na boisko dopiero w przerwie, zdołał jednak dobić rywala dwiema bramkami pod sam koniec spotkania. Przez cały sezon ścinał z prawej strony boiska na swoją lepszą, lewą nogę i poprowadził tym Bawarczyków do podwójnej krajowej korony, a bramki Holendra pozwoliły Bayernowi wyeliminować w fazie pucharowej Ligi Mistrzów Fiorentinę i Manchester United i wprowadziły zespół z Monachium do finału, rozgrywanego w Madrycie, w którym zmierzył się on z, a jakże, Interem Mediolan.



Włosi w drodze do finału pokonali m.in. Barcelonę, której bramkę zaaplikował Wesley Sniejder. Holender był zawodnikiem na pozycji nr 10, którego szukał Jose Mourinho. Takim, który mógł uczynić przejście z włoskiego 4-3-1-2, na bardziej europejskie 4-2-3-1 bardziej płynnym i bezbolesnym. Sneijder jak ryba w wodzie czuł się za plecami Pandewa, Milito i Eto'o, rzucał im raz po raz celne podania, a ci odwdzięczali mu się robieniem miejsca w bocznych strefach pola karnego. Najlepiej Sneijder czuje się jednak przed szesnastką, a swoje panowanie w tym miejscu na włoskich boiskach rozpoczął już w debiucie, w derbowym pojedynku przeciwko Milanowi.

Niemal rok po opuszczeniu Realu, Robben i Sneijder spotkali się w klubowej piłce w tym samym miejscu, i to w finale Ligi Mistrzów, mimo, że to Real miał lepiej poradzić sobie bez nich. W samym meczu górą był pomocnik Interu, asystent przy jednej z bramek Milito i to on na Santiago Bernabeu mógł wznieść Puchar Europy.

Spotkanie po lecie

W tym roku znowu odbyły się wybory prezydenckie w Realu i znowu Florentino Perez nie miał konkurencji. Zwycięstwo nowy-stary szef Blancos świętował ściągnięciem Asiera Illaramendiego, Isco, a przede wszystkim - Garetha Bale'a. Budżet nie guma, trzeba go było więc zbalansować, na usługi zawodników Realu chętne okazało się Napoli, które ściągnęło do siebie Callejona, Albiola, a największa sumka z Neapolu do Madrytu powędrowała w ramach opłaty za transfer Gonzalo Higuaina. Najwięcej pieniędzy Perez zainkasował jednak za Mesuta Ozila, który trafił do Arsenalu w jednym z najbardziej zaskakujących transferów ostatnich lat. Nawiasem mówiąc, Argentyńczyk również mógł trafić do Arsenalu, jednak do pieniądze Aurelio de Laurentiisa bardziej przemówiły do serca Florentino Pereza.

Przednia formacja Realu przeszła spory remont, a klub do spółki z trenerem uznał, że w obecnej sytuacji Mesut Ozil nie będzie już regularnie potrzebny, natomiast transfer Higuaina wyszedł od samego zawodnika - nie czuł, że Real obdarza go zaufaniem. O zaufaniu często mówił zresztą sam Ozil, sporą jego dawką został on bowiem zdaniem Niemca obdarzony przez Arsene'a Wengera w Arsenalu. Każdy więc na tym transferze skorzystał.

A w szczególności sami zawodnicy i ich nowe kluby. Arsenal znajduje się na szczycie tabeli Premier League, a Napoli traci tylko dwa punkty do prowadzącej w Serie A Romy. Choć Ozil rozegrał w drużynie Kanonierów jedynie trzy mecze w lidze, to z miejsca stał się jej kluczową postacią, która szuka gry na całej szerokości boiska i sprawia, że gra Arsenalu jest płynna, a wszystkie klocki poukładane. Przestrzenie w Anglii dla Ozila nie są żadną zagadką, sam jest w centrum wydarzeń, to on łączy Olivera Giroud z Sergem Gnabrym i Jacka Wilshere'a z Aaronem Ramseyem i odwrotnie - w zależności od wymogów sytuacji.

Rafa Benitez w Napoli postawił na symetryczne 4-2-3-1, w którym Higuain jest kropką nad "i" zbudowanym z szybkości i precyzji tercetu Insigne-Hamsik-Callejon i solidnego fundamentu w osobach Britosa, Albiola, Maggio, Zunigi, Inlera i Behramiego. Higuain ma za zadanie przyszpilić obronę rywala w pobliże jego bramki i robić miejsce wbiegającym kolegom. Dzięki temu odpowiedzialność za strzelanie bramek nie spada tylko na niego - czterokrotnie na listę strzelców w Serie A wpisywał się już Marek Hamsik, trzykrotnie Higuain i Callejon, a ostatnio doppietę zaliczył również Goran Pandew.

Ozil i Higuain na jednym boisku zmierzą się znacznie wcześniej niż Robben i Sneijder, ich powtórne spotkanie nastąpi już dziś wieczorem na Emirates Stadium, gdzie w meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów spotkają się Arsenal i Napoli. Obie drużyny przystępują do rywalizacji po zwycięstwach w pierwszym spotkaniu - Kanonierzy pokonali Olympique Marsylia, natomiast Neapolitańczycy sprawili "niespodziankę", pokonując wicemistrza Niemiec Borussię Dortmund. Napoli w tym sezonie nie znalazło pogromcy, w przeciwieństwie do Arsenalu, którego na samym otwarciu rozgrywek pokonała Aston Villa, ale to Anglicy będą faworytami. Są w świetnej dyspozycji, dobrze czują się zarówno w kontrataku jak i w ataku pozycyjnym i mają też Mesuta Ozila. I choć Napoli ma Gonzalo Higuaina, to w Londynie będzie musiało przyjąć rolę underdoga. Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook