Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
piątek, 8 sierpnia 2014

Żądajmy pracy u podstaw, nie wyników

fot. goal.com
Gdy wreszcie piłkarze i sztab trenerski stanęli na wysokości zadania w eliminacjach do Ligi Mistrzów, zawiodła administracja. Warszawcy kibice Legii z pewnością są wściekli, sporo polskich kibiców rozżalonych... ale nie spuszczajmy z oczu celów długofalowych, co jest tak charakterystyczne dla naszego narodu. I nie zapominajmy o Ruchu Chorzów.

Katastrofa

Ogromna większość negatywnych emocji koncentruje się w obecnej chwili na UEFA, ale po ochłonięciu większość ludzi rozsądnych dojdzie do wniosku, że gdy błąd już został popełniony, trudno było podjąć inną decyzję. Ktoś w Legii ten błąd popełnił i musi za to odpowiedzieć (absurdalne zarzuty mieszające do tego płeć kierownik drużyny Legii pomijam, bo emocjonalne dyskusje powinny trafiać tam, gdzie ich miejsce - do kosza). Rzecz w tym, że jedno i drugie jest obecnie nieistotne.

Rozczarowanie jest tym większe, że na udział w LM czekamy w Polsce długo, więc interesuje nas tylko wynik. Droga jest pomijana, spychana gdzieś na bok. A tymczasem, zarówno w ujęciu operacyjnym, jak i strategicznym, droga jest niebywale ważna. Niebywale ważne są środki osiągania wyniku tak w każdym meczu, jak i w całym sezonie (a nawet kilku). Gdy na boisku nie ma stylu, każdy dobry wynik jest przypadkowy, a po porażce można usłyszeć tylko "nie mamy pojęcia, co się stało". To samo dotyczy pracy w kilkuletnim okresie: gdy klub jest budowany rozsądnie, ma szansę na sukces i POWTARZALNOŚĆ tego sukcesu - przy czym sukcesem może być nawet awans do III rundy eliminacji, na szczęście my na tak niskim poziomie jeszcze nie jesteśmy.

Perspektywa

Rzucanie wszystkiego z powodu jednej (niebywale frajerskiej, to fakt, ale to nie nowość dla nas) porażki byłoby teraz niebywale głupie. Tym bardziej, że Legia jest na najlepszej drodze, by walczyć o awans do LM co roku, naprawdę poważnie. Wisła sięgnęła tego poziomu kilka lat temu, a obecnie walczy o to, by nie utonąć w długach. Legia nie jest w takiej sytuacji i musi zrobić wszystko, by do niej nie dopuścić. Najważniejsze są przychody, punkty do rankingu (które można zdobyć w LE) i stabilny rozwój.

O decyzji UEFA można debatować, nazywać ją niesprawiedliwą, ale w tym momencie sensowna argumentacja już jest spóźniona. Właściwego i chłodnego rozumowania trzeba używać podczas organizacji klubu, na okres dłuższy niż 1 rok zakończony próbą dostania się do Ligi Mistrzów, po której "nie ma niczego". Wystarczy być co roku przygotowanym do gry w trzech rundach eliminacji. To praca u podstaw będzie naszym wybawieniem, nie ostateczny bój, który jednak tak bardzo leży w naszej naturze.

Radość

Z kolei dość niesprawiedliwe jest zachowanie mediów wobec Ruchu Chorzów. Jasne, zamieszanie wokół Legii jest na pierwszym planie, ale to klub ze Śląska odniósł wczoraj autentyczny sukces, wygrywając z lepszymi od siebie. Dokonali tego ambicją i determinacją, ale również dzięki umiejętnemu prowadzeniu zespołu przez trenera. Przez większość meczu Esbjerg był od Ruchu lepszy. Choć w pierwszej części spotkania chorzowianie jeszcze jakoś się trzymali i umieli groźnie skontrować, w drugiej byli już całkowicie stłamszeni. Gol dla Duńczyków wisiał na włosku przez parędziesiąt minut. Mimo to umieli zaatakować po stracie bramki na 2:1. Co ciekawe, wprowadzony z ławki rezerwowych Marcin Kuś okazał się kluczowym zawodnikiem, podając po rogu do Łukasza Surmy, zdobywcy zwycięskiej bramki.

Nie zmienia to jednak faktu, że Ruch Chorzów do gry w europejskich pucharach jest przygotowany słabo. Powinni się cieszyć, ale do ich obowiązków należy rozwój i pewna stabilizacja klubu, który od kilku lat jest na niebywałej huśtawce. Legia jest na drugim końcu skali, dlatego nie można pozwolić, by zboczyła z właściwej drogi. Musi grać o Ligę Mistrzów co roku, a jeśli się nie uda, zdobywać punkty w Lidze Europy. Podejście "wszystko albo nic" jest dobre dla ludzi niezrównoważonych. Tacy osiągają sukces, po czym przepadają po kilku latach. Chcemy LM w Polsce co roku? Pracujmy u podstaw. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook