Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 13 października 2013

UEFA skacze na kasę

foto: goal.com
Liga Narodów, Superliga, piłkarski weekend - pomysłów na uzdrowienie piłki jest wiele. Ale czy na pewno odbędzie się to z korzyścią dla wszystkich?

Pod koniec września w chorwackim Dubrowniku zebrał się komitet wykonawczy UEFA, na którym spotkali się prezesowie i sekretarze generalni wszystkich 54 europejskich federacji piłkarskich. Jak "Perła Adriatyku", to pewnie wygrzewanie się w słońcu, drinki z palemką i atmosfera relaksu. Jak jednak się okazuje, morska bryza na zebranych podziałała zupełnie inaczej i wyzwoliła u nich dawno niewidziane pokłady kreatywności.

Z początku niewiele pojawiało się informacji co do tego, jakie ustalenia w Chorwacji zapadły. Zeszłej niedzieli gruchnęła jednak wiadomość, którą podał brytyjski "Independent" - na Euro 2020, poza reprezentacjami, co jasne, europejskimi mogą też wystąpić zaproszeni przedstawiciele innych konfederacji piłkarskich, czyli najprawdopodobniej Brazylia, Argentyna czy Japonia. We czwartek z kolei dzięki norweskiemu "Dagbladet" opinia publiczna dowiedziała się o planach UEFA w sprawie powołania "Nations League", ligi składającej się z dziewięciu dywizji (drużyny narodowe podzielono by według ostatnich rezultatów), która zastąpiłaby niemedialne mecze towarzyskie. Scentralizowane prawa telewizyjne to spory zastrzyk gotówki dla UEFA, a gdy w pierwszej lidze mierzyć się będą Niemcy z Hiszpanami czy Holendrzy z Włochami, można się spodziewać, że fani futbolu na całym świecie zwrócą się do swoich odbiorników. Bo przecież nie tak, jak dotychczas - do meczów Polska-Dania, czy Francja-Australia.

Centralizacja, konsolidacja, sprzedaż

Telewizje już przecież żwawo wykupują prawa transmisyjne do tzw. "week of football", czyli nowego formatu meczów kwalifikacyjnych do Mistrzostw Europy w 2016 i Mistrzostw Świata w 2018. Od czwartku do wtorku codziennie mierzyć się bowiem będą drużyny reprezentacyjne. Grasz we czwartek? Następny mecz w niedzielę, grając w piątek miej w głowie poniedziałkowego rywala, a kończąc pierwszą kolejkę w sobotę szykuj się na wtorkowy mecz - tak UEFA mówi drużynom reprezentacyjnym. "Czas na mecz towarzyski? Zapraszamy do Nations League" - dodała niedawno.

UEFA bacznie przyjrzała się temu, że mecze reprezentacji rozgrywane w piątek i wtorek zabierają kibicom piłkarskie weekendy. Bo co niby wtedy można robić? Brak zainteresowania kibiców to mniejsze wpływy, a to nigdy nie jest dobry znak. Na Euro 2012 UEFA zarobiła 1,4 miliarda euro i co dzieląc to na cztery lata daje 350 milionów euro. Nie stoi więc nic na przeszkodzie, by z piłki reprezentacyjnej wycisnąć jeszcze więcej.

Ale kura, która przynosi prawdziwe złote jaja, piłką klubową się zowie. W sezonie 2011/12 przychody z Ligi Mistrzów wyniosły 1,2 miliarda euro i rokrocznie rosną. Na ten sezon prognoza UEFA wynosi 1,3 mld. To niemała kasa, ale europejska federacja zazdrośnie patrzy za Ocean, gdzie ligi gier zespołowych wprost śpią na dolarach. Bo jak kwota, która ledwo wychodzi ponad miliard euro może się równać z 9 miliardami dolarów zarobionymi przez NFL, 7,5 mld przychodu dla MLB i 5 mld, które zgarnęła NBA.

W 2011 roku UEFA z tytułu praw transmisyjnych do Ligi Mistrzów zgarnęła 885 milionów euro, tymczasem NFL od przyszłego roku otrzymywać od mediów będzie co 12 miesięcy aż 4,4 miliarda dolarów rocznie. A biorąc pod uwagę globalną skalę, piłka nożna jest przecież znacznie bardziej popularnym sportem. Zbyt niskie (sic!) przychody utożsamiono z formułą rozgrywek, w której mecze silny-słaby są w zdecydowanej większości, a ludzie pragną przecież jak najwięcej pojedynków najlepszych ekip.

Kasa a konkurencyjność

Powołanie europejskiej Superligi pojawia się co jakiś czas przez medialne wrzutki, mówił o tym Florentino Perez, a sprawą zajmowali się też "futbolowi ekonomiści", jak choćby Stefan Szymanski, specjalista od zarządzania sportowego na Uniwersytecie w Michigan. Zauważył on, że w dekadzie od 1947 do 1956 roku w pięciu najważniejszych ligach na świecie rozgrywki wygrało 31 drużyn. Z kolei pomiędzy 1997 a 2006 ta liczba zatrzymała się ledwo na 20. Krąg więc się zmniejsza, choć piłkarskie ligi są ligami otwartymi, w przeciwieństwie do amerykańskich, gdzie koniec końców każdy kiedyś to mistrzostwo zdobędzie (choć trzeba przyznać, że jest to dość słaba argumentacja, gdy spojrzy się na niemałą liczbę drużyn w NBA, które ani razu nie wygrały w finałach).

Jak to wygląda w ostatniej dekadzie (2004-2013)? W pięciu największych ligach piłki nożnej, mistrzostwo zdobyło 20 drużyn (BPL - 3, Bundesliga - 5, Serie A - 3, La Liga - 3, Ligue 1 - 6). Z kolei w pięciu największych ligach USA, końcowe zwycięstwo odniosły 33 zespoły (NBA - 6, NHL - 8, NFL - 7, MLB - 6, WNBA - 6). Różnica jest więc całkiem spora. A im więcej zwycięzców, tym większa konkurencja i widowiskowość sportu.

Z kolei w Lidze Mistrzów, ostatnia dekada przyniosła aż 8 różnych zdobywców Pucharu Europy. Szymanski w przypadku tych rozgrywek zauważył, że pomiędzy 1967 a 1996 rokiem 43% miejsca w półfinale zgarnęły drużyny grające w pięciu największych ligach Europy, natomiast pomiędzy 1997 a 2006 było to już 90%. Liga Mistrzów zwiększyła dysproporcje między ligami (wcześniej drużyny z wielkiej piątki zajmowały 13% miejsc, od 2005 było to już 50%) i spowodowała, że te już będące największymi czuły się jak pączki w maśle. Od fazy pucharowej LM mieliśmy już do czynienia z quasi-ligą zamkniętą - większość drużyn to byli starzy, dobrzy znajomi.

Logiczne z tego względu jest więc pójście w stronę Superligi, skoro w praktyce z czymś takim możemy już mieć do czynienia. W piątek prezes Galatasaray, Unal Aysal przyznał, że powołanie europejskiej Superligi to tylko kwestia czasu. - Nikt się nie sprzeciwi, ani Manchester United, ani PSG, ani Real. - mówił. Z kolei szef Europejskiej Unii Klubów Piłkarskich, Karl Heinz-Rummenigge nabiera wody w usta i przyszłość europejskiej piłki widzi dalej w UEFA - na rokosz możnych nie ma szans.

Zamykać czy nie zamykać?

UEFA dostrzega jednak pomysły klubów i może pójść im na rękę, oferując możliwość powołania wielkiej ligi, w której liczyć się będą tylko najwięksi. Jak to się będzie miało do maluczkich tego świata? Nie wiadomo. Co może też niepokoić, to słowa Aysala, który przyznaje, że europejska Superliga, wbrew nazwie, może wyjść poza Europę i sięgnąć po zespoły z Azji, a w szczególności z Bliskiego Wschodu. Chyba wszyscy wiemy, co to może oznaczać. Mecz Al Ahli Dubaj - FC Barcelona w finale? - To coś, co musimy dokładnie zbadać - mówił prezes Galatasaray.

Przy całemu pędowi ku amerykanizacji piłki nożnej zapomina się o bardzo ważnej sprawie, w zasadzie kluczowej przy takim sukcesie marketingowym niektórych sportów w USA. Gdy oglądamy mecz koszykówki, baseballu, hokeja czy futbolu amerykańskiego, praktycznie co kilka minut skazani jesteśmy na przerwy w grze - czy to spowodowane czasem dla trenerów, czy z jakichkolwiek innych pobudek. W tym czasie można puścić krótki blok reklamowy, na którym telewizje zarobią spore pieniądze, a to przekłada się na umowy sponsorskie, reklamy i cały ten biznes dalej się kręci. Nie wiadomo, czy to właśnie tutaj jest pies pogrzebany, czy właśnie charakter tych sportów daje ligom okazję do sporego zarobku. W końcu w piłce nożnej przerwę na reklamę możemy mieć maksymalnie jedną - w przerwie samego meczu. Chyba, że czas na uzupełnienie płynów, którą dotychczas obserwowaliśmy tylko w lecie, stałaby się normą całoroczną. Choć z drugiej strony telewizje mają już swoje sposoby - "tylko jedna reklama", zmniejszanie ekranu transmisji na rzecz pokazania reklamy, loga sponsorów przy grafice meczowej, ale nie da się ukryć, że w USA mamy do czynienia z działaniem na znacznie szerszą skalę.

Do tego wszystkiego mamy też plan UEFA na rozegranie Euro 2020 w całej Europie, co przy wzięciu pod uwagę planów federacji ujawnia się nam pewna logiczna całość. UEFA planuje skupić się na jak największej konsolidacji europejskiej piłki w jeden spójny produkt, tak samo jak Unia Europejska zmierza w stronę zmazania z mapy granic między państwami. Niektórzy z tego względu wieszczą jej upadek, czy to samo czekać będzie UEFA? Na razie mamy tylko spekulacje, ale ich nagromadzenie może powodować pewne podejrzenia co do przyszłości całej piłki. A jaka będzie w tym rola Polski? O, tego to już na pewno nie wiemy, ale odpowiedź poznać możemy już w najbliższym czasie. Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook