Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 25 lutego 2014

Tuszyński i Robak dziurawią siatki

fot. lechia.net
Druga kolejka, choć zdominowana raczej przez zawirowania wokół Śląska Wrocław (cztery transfery sfinalizowane w jeden dzień, a zaraz potem zwolnienie trenera), obfitowała w wydarzenia, które warto skomentować. W końcu nie co dzień napastnik z Polski strzela 5 bramek.

O Robaku pisał już Jacek Staszak. Warto jednak spojrzeć na na dwie klatki z tego meczu, aby lepiej uzmysłowić sobie, dlaczego Wołąkiewicz po meczu musiał się po meczu czuć tak jak kiedyś piłkarze GKS Bełchatów według Tomasza Wróbla. Ruchliwość, zmienność kierunku poruszania się - wszystko jak z podręcznika. Fakt, że napastnik Pogoni nie gra tak co kolejkę, ale udowodnił, że potrafi być bardzo groźny grając przeciwko takim obrońcom, jacy uchodzą za dobrych w naszej lidze.





***

Eksplodował też talent nieco młodszego Patryka Tuszyńskiego, co jest o tyle zaskakujące, że w poprzednich sezonach ten chłopak tułał się po niższych ligach, a jesienią grał głównie ogony. Jeszcze w poprzedniej kolejce, gdy zdobył dwie bramki, miał jednak spore problemy z utrzymywaniem piłki i wciąganiem swoich kolegów do kontrataku. Z Zawiszą radził sobie znacznie lepiej, inna sprawa, że po zejściu Andre Micaela miał ułatwione zadanie - Skrzyński i Strąk raczej nie należą do najmocniejszych punktów bydgoszczan. Jesienią Probierz stawiał na Buzałę na tej pozycji, co jednak nie wypaliło, jak zresztą wielu przewidywało. Tuszyński może nie nadaje się do gry kombinacyjnej (z czym Buzała sobie radzi), ale też nikt tego od niego nie wymaga - Lechia za Probierza gra w szybkim tempie, stosując dużo prostopadłych podań, ale nie przejmując się zbytnio stratami - to podobny sposób gry do tego obranego przez Smudę. Do tej pory funkcjonowało to kiepsko, ale po zmianach kadrowych jest szansa, że Lechia wreszcie odpali.

Tuszyński zaimponował zwłaszcza przy drugim golu, ale też dostał fantastyczne podanie od Frankowskiego. Co ciekawe, Lechia nie oddała więcej celnych strzałów. To niestety może oznaczać, że jeśli Tuszyński się zatnie, gdańszczanie mogą mieć spore problemy ze zdobywaniem bramek - tym bardziej, że środek pola w Lechii póki co jest bardzo słaby, co świetnie było widać w dzisiejszym meczu. Niemniej ich walka o wejście do grupy mistrzowskiej będzie niewątpliwie fascynująca.

***

Górnik Zabrze według przewidywań przegrał z Legią i choć nadal niewiele nam to mówi o formie lidera, to jednak można już wyciągać pewne wnioski co do gry zabrzan. Krótko mówiąc - Cracovia i Lechia tracą do nich zaledwie 8 punktów. A gra Górnika wróży im bardzo źle. W siedmiu meczach pod wodzą Ryszarda Wieczorka Górnik zdobył 7 punktów. Gorsze w tym okresie były jedynie Cracovia, Śląsk i Widzew. Trudno jednak nie zauważyć, że ogromny wpływ na takie wyniki mają kontuzje oraz odejście Mączyńskiego. Sam Sobolewski nie pociągnie pomocy, kołem zamachowym nie jest i nie będzie coraz starszy Róbert Jež, a Antoni Łukasiewicz nie zastąpi Dancha, choćby stanął na rzęsach. Gdy do tego dołożyć problemy z obsadą bramki, wniosek nasuwa się sam i nie jest on wesoły dla kibiców Górnika.

***

Ponownie swój mecz przegrała Cracovia. Ponownie słychać coraz częstsze głosy nawołujące do zmiany stylu. Z jednej strony to zrozumiałe, bo Wisła dwa gole zdobyła po tym, jak odzyskała piłkę bardzo wysoko po błędach Nykiela i Kusia. Z drugiej strony, jest to dosyć zabawne, bo sama zmiana stylu nie spowoduje, że zespół zacznie wygrywać. Podbeskidzie i Korona, które mają w składzie piłkarzy o podobnych umiejętnościach, grają bardzo prostą piłkę, a nie zdobywają seryjnie punktów. Z drugiej strony mało kto krytykuje Piasta, który niesamowicie spuścił z tonu, a trener Brosz również lubi, gdy jego zawodnicy grają piłką, choć jest w tym względzie bardziej elastyczny.

Cracovia rozpaczliwie cierpi na brak obrońców, którzy potrafiliby coś więcej niż wybić piłkę na 50 m. Nic dziwnego, że często popełniają błędy. Ale zmiana stylu gry oznaczałaby również konieczność wprowadzenia do składu napastnika, który taką długą piłkę przyjmie, odepchnie potężnego obrońcę i rozegra ją z kolegami. Takiego zawodnika również nie ma do dyspozycji Stawowy.

***

O Śląsku ciężko pisać w kategoriach sportowych, gdy klub przede wszystkim ma problemy finansowe, a jego organizacja leży. Niemniej, cała jesień wyraźnie pokazywała, że trener Levy nie doprowadzi Śląska ani do podium, ani nawet najpewniej do grupy mistrzowskiej. Czemu dostał kredyt zaufania, ale tylko na dwie kolejki wiosenne - nie wiadomo.

Sporo zresztą jest tam niewiadomych, ale w meczu z Ruchem znalazł się pozytyw. Często chwalimy zawodników takich jak Olkowski czy Bereszyński, umiejących zaatakować skrzydłem, choć jakość ich dośrodkowań pozostawia sporo do życzenia. Tymczasem Paweł Zieliński w spotkaniu z chorzowianami zaliczył dwa doskonałe dogrania na głowę Marco Paixão, po których padły dwie bramki - co ciekawe, raz prawą nogą, a raz lewą. Następne mecze zapewne zweryfikują jego umiejętności, ale kto wie, może rośnie drugi Sobota?

***

Dariusz Wdowczyk jest trenerem Pogoni od 20 marca 2013. W tym czasie udało mu się stopniowo na tyle odmienić grę ówczesnego beniaminka, że w tej kolejce szczecinianie rozbili Lecha. Sporą jakość wniósł w szeregi Portowców Robak, ale bardzo dobrze spisują się tam również praktycznie całe skrzydła wraz z Akahoshim. Pogoń też lubi rozgrywać atak pozycyjny, ale w porównaniu z Cracovią ma przede wszystkim duet dobrych obrońców (w dodatku Golla i Dąbrowski nienajgorzej się czują z piłką przy nodze, Hernani nieco słabiej), a do tego Janukiewicz jest wyraźnie lepszy od Pilarza, zwłaszcza gdy mowa o grze w powietrzu. Środek pola nie zachwyca, ale Pogoń nie zawsze gra uparcie krótkimi podaniami - no i z przodu mają Robaka, który jest w stanie utrzymać sporo wątpliwych podań. O ich sile w dużym stopniu stanowi defensywa. W omawianym okresie mniej bramek od Pogoni straciły jedynie Legia, Wisła, Lech i - co nieco zaskakujące, ale nieco mniej, gdy przypomnimy sobie końcówkę zeszłego sezonu - Podbeskidzie.

Pogoń nie od razu grała tak, jak życzyłby sobie tego Wdowczyk, ale teraz widać wyraźnie ich styl. Zmiana napastnika była bardzo istotna, ale w obecnym sezonie również Akahoshi czy Murayama grają nieco lepiej. Do trzeciego Ruchu Chorzów Pogoń traci 3 punkty, a przed nimi spotkania z Podbeskidziem, Górnikiem, Cracovią, Ruchem, Koroną, Piastem i Widzewem. Nasza liga jest bardzo nieprzewidywalna, ale mało kto wystraszyłby się takiego zestawu. Wisła i Lech mają jeszcze w terminarzu mecz z Legią, a Górnik choćby z Lechem. To może oznaczać przyjemną wiosnę dla szczecinian, zakładając, że nie spuszczą z tonu. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook