Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 1 września 2014

Transferowe (nie)wypały

fot. goal.com
Suarez? Za prosto! Lewandowski? Banał. Gdy transferowe okienka w większości lig są bliskie zamknięcia, u nas przeczytacie o prawdopodobnych hitach i potencjalnych niewypałach w pięciu najsilniejszych ligach. Z każdej wybraliśmy po dwa transfery - na plus i na minus. Staraliśmy się omijać te, o których i tak mogliście przeczytać milion sto artykułów. Niech ten będzie pierwszym, na jaki trafiliście, szukając informacji o...


Premier League:

+

Gylfi Sigurdsson (Swansea City)

Sprzedaj dwóch zawodników (Davies, Vorm). Zastąp ich: a) kimś, kogo masz już w klubie (Taylor, Tiendalli); b) wolnym transferem (Fabiański). Przy okazji pozyskaj piłkarza, który już kiedyś błyszczał u ciebie na wypożyczeniu (Sigurdsson). Efekt? Zamiast desperackiej walki o utrzymanie pod wodzą niedoświadczonego menedżera – komplet zwycięstw w pierwszych czterech meczach ligowych i pucharowych. A twoja nowa dziesiątka? Gol i asysta na Old Trafford; asysta i dwa kolejne kluczowe podania w spotkaniu z Burnley; dwie asysty i dwie kolejne stworzone szanse przeciwko West Bromowi. Nie najgorzej.



-

Joe Cole (Aston Villa)

Pokaż wielki talent – zarabiaj na nim latami. O umiejętnościach Joe Cole’a ledwo pamiętają już nawet na Stamford Bridge, co nie przeszkadza kolejnym klubom wierzyć – i inwestować – w spektakularne odrodzenie filigranowego pomocnika. Próbował Liverpool, sparzył się West Ham, to zaryzykowała i Aston Villa. Cóż, przynajmniej na koncie wszystko się zgadza. Widzimy się za rok w tym samym miejscu?

Ligue 1:

+

Marcos Lopes (Lille)

Nie jest żadną tajemnicą, że gra Lille nie nadaje się do oglądania. Wypożyczona z Manchesteru City gwiazda reprezentacji Portugalii do lat 19 – wicemistrzów Europy – może nadać atletycznej drugiej linii LOSC szybkość i jakość techniczną, która tak bardzo by jej się przydała. Chyba, że Lopes nie wpasuje się w koncepcję Rene Girarda i wróci do Anglii z rokiem w plecy.



-

Ricky van Wolfswinkel (Saint-Étienne)

Holenderski napastnik, którego nazwiska nie udało się jeszcze prawidłowo wymówić nikomu poza ojczyzną, strzelał gole w Eredivisie, Portugalii i Norwich. No, w tym ostatnim przypadku dokładnie jednego. Co daje Zielonym - jednej z najlepiej poukładanych drużyn we Francji – wiarę w przełamanie atakującego? Gorszy od Brandao nie będzie, powiedzą złośliwi. Czyżby?

Serie A:

+

Nemanja Vidić (Inter)

Pozyskanie Serba na zasadzie wolnego transferu to duży sukces Erika Thohira i spółki. Tym bardziej, że klub opuścili Walter Samuel i, przede wszystkim, Javier Zanetti. Vidić ma przede wszystkim wzmocnić defensywę - a o to kibice Nerazzurich mogą być spokojni - lecz nie tylko. Oprócz Samuela i Zanettiego, z Interem po wieloletniej służbie pożegnali się również Esteban Cambiasso i Diego Milito. Przed Vidicem zadanie jest jasne - być oparciem i inspiracją dla nowego kapitana (Andrea Ranocchia), a także stanowić szczyptę doświadczenia w dość młodym składzie Interu.



-

Juan Iturbe (Roma)

Na pierwszy rzut oka sprowadzenie na Stadio Olimpico Juana Iturbe to dobry ruch, tym bardziej, że po Argentyńczka ustawiały się Juventus i Milan. Iturbe był w końcu jednym z najlepszych zawodników rewelacyjnego w zeszłym sezonie Hellasu - dobry w grze jeden na jeden, techniczny, szybki, z ułożoną lewą nogą. Idealny na prawe skrzydło. Problem polega jednak na tym, że Iturbe często ginął w meczach z nikomu nie znanych powodów, zwłaszcza przeciwko fizycznie grającym rywalom. Niekoniecznie tego oczekuje się po zawodniku sprowadzanym do drużyny aspirującej do mistrzostwa kraju za 22 mln euro.



Bundesliga:

+

Dietmar Beiersdorfer (HSV)

Wypchnięty z klubu przed pięcioma laty, ulubieniec miejscowej publiczności wraca na ratunek Hamburgowi. Człowiek, który odpowiada za transfery Boatenga, de Jonga, Kompany'ego czy Olicia, ale też i ostatnie chwile sportowej chwały nad Łabą, ma na Imtech Arenę przywrócić normalność, przede wszystkim tę organizacyjną. Piłkarze mają wreszcie w pełni skupić się na grze, a nie na pozaboiskowym bałaganie. Fatalny początek sezonu, i to w meczach z beniaminkami? -Jesteśmy przekonani, że HSV jest na właściwej drodze. Ale potrzebujemy czasu. Tego Beiersdorfer dostanie na pewno więcej niż jego poprzednicy.

-

Markus Feulner (Augsburg)

Jaki może być haczyk w transferze typowego ligowego wyrobnika? Otóż Feulner jak magnes przyciąga skrajne miejsca w tabeli. W ciągu jedenastu lat na boiskach Bundesligi pomocnik cztery razy kończył sezon na pudle (dwa tytuły mistrzowskie, z Bayernem i Borussią Dortmund), ale też aż cztery razy spadał z ligi, ostatni raz w maju z Norymbergą. Augsburgowi walka o mistrzostwo póki co nie grozi, więc transfer Feulnera można uznać za zwykłe kuszenie losu.

La Liga:

+

Víctor Rodríguez Romero (Elche CF)

Były adept La Masii do świadomości szerszej grupy kibiców przebił się w sezonie 2012/2013, będąc jednym z nielicznych jasnych punktów zdegradowanego na koniec sezonu Realu Saragossa. Na uwagę zasługiwała nie tylko błyskotliwa gra skrzydłowego i świetnie bite stałe fragmenty gry, ale także fakt, że przez kilka miesięcy inkasował za swą kapitalną grę z tytułu kontraktu ledwie 3 tysiące euro za miesiąc, będąc de facto członkiem drużyny rezerw. Po roku w Segunda wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej i ze swoimi umiejętnościami dla prezentującego dość toporny jak na hiszpańskie warunki futbol ekipy z Elx może być zbawieniem.

-

Shkodran Mustafi (Valencia CF)

Świeżo upieczony mistrz świata nie znajduje uznania w oczach żadnego z dyrektorów sportowych rodzimej ligi? Świeżo upieczony mistrz świata wybiera wciąż mocno niedookreślony projekt Petera Lima w Valencii? Świeżo upieczony mistrz świata kosztuje 8 mln euro + zmienne? Coś tu nie gra. Poza zaszczytnym mianem zdobytym wraz z kolegami w minione lato w Brazylii, brak informacji, które jednoznacznie poświadczałyby klasę nowego nabytku Los Ches. W dodatku reprezentant Niemiec już na początku swej przygody z La Liga zaliczył falstart na skutek drobnego urazu. Jak na złość jego rywale w walce o miejsce w wyjściowym składzie, Rúben Vezo i Nicolás Otamendi, spisali się w dwóch pierwszych kolejkach bez zarzutu. Może się okazać, że hiszpańska przygoda byłego zawodnika Sampdorii będzie krótsza niż kompilacje wideo z jego udanymi zagraniami.

Wojciech Falenta
Bartosz Gazda
Marcin Olton
Marcin Serocki
comments powered by Disqus
facebook