Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Taktyczna Premier League

fot. skysports.com
Nieudane debiuty Louisa van Gaala i Alexisa Sancheza, męczarnie Arsenalu i Liverpoolu, charakter Leicester, niewykorzystane okazje Queens Park Rangers, wygrana Manchesteru City - pierwszy weekend nowego sezonu Premier League raczej nie wciągnął głęboko w fotele, ale z pewnością mógł zainteresować. Jakie nasuwają się wnioski?


Jeżeli jesteś zorganizowany, masz szansę:

Początek sezonu poprzedzonego finałami mistrzostw Europy lub świata zawsze stanowi utrapienie największych klubów. Najlepsi piłkarze powracają do swoich zespołów najczęściej pod koniec okresu przygotowawczego i potrzebują kolejnych kilku tygodni po starcie rozgrywek, aby osiągnąć optymalną dyspozycję fizyczną. Tym razem na inaugurację nie zobaczyliśmy na boisku Robina van Persiego, Mesuta Oezila i Pera Mertesackera, podczas gdy Pablo Zabaleta i Sergio Agüero rozpoczęli sezon od ławki rezerwowych.

Taki stan rzeczy stworzył szansę dla niżej notowanych drużyn, mających za sobą solidnie przepracowany okres przygotowawczy do rozgrywek. Swansea, Leicester, Crystal Palace i Southampton zaimponowały pod względem fizycznym oraz organizacyjnym w spotkaniach z faworytami. Manchester United i Liverpool miały poważne problemy z przeniesieniem ciężaru gry w okolice pola karnego rywali skutecznie blokujących kąty podań do ofensywnych zawodników. Arsenal nie potrafił spenetrować głęboko ustawionej obrony przeciwnika. Wreszcie Everton dwukrotnie potrzebował wykończenia z najwyższej półki, aby przełamać szeregi beniaminka.

Stara piłkarska prawda głosi, że dobre ustawienie w defensywie jest fundamentem, a przegrywając różnicą nie więcej niż jednej bramki zawsze ma się szansę na osiągnięcie korzystnego wyniku. W miniony weekend najlepiej przekonało się o tym Leicester. Crystal Palace dzieliły sekundy od wywiezienia punktu z Emirates. Southampton mocno nastraszyło Liverpool w drugiej połowie. Najdalej poszło natomiast Swansea, które nie dość, że po raz pierwszy w historii pokonało Manchester United w lidze, to jeszcze strzeliło gola poprzedzonego serią 29 podań. Według BBC, to więcej niż przy jakiejkolwiek bramce zdobytej w Premier League w całym ubiegłym sezonie! Jak inaugurować, to z przytupem.

Skrzydłowy musi penetrować:

Trudno oprzeć się wrażeniu, że rozgrywki najbogatszej ligi świata stają się z sezonu na sezon coraz bardziej taktyczne. Zagraniczni trenerzy wnieśli do Premier League nową jakość, a w ślad za nimi podążają kolejni lokalni menedżerowie. I tak próżno szukać obecnie w angielskiej ekstraklasie zespołu dysponującego dwoma klasycznymi skrzydłowymi i opierającego swoje ataki o dośrodkowania. Szkoleniowcy szukają równowagi, wystawiając na bokach jednego zawodnika operującego blisko linii bocznej i jednego fałszywego napastnika, wybiegającego do prostopadłych podań za linię obrony rywala, lub stwarzającego przewagę w środkowej strefie boiska ofensywnego pomocnika. Jako, że współczesna piłka nożna zmierza w kierunku uniwersalności, coraz więcej piłkarzy łączy jednak różne elementy.

Nowoczesny skrzydłowy musi umieć penetrować. Tak, jak zrobił to Raheem Sterling przy akcji bramkowej przeciwko Southampton czy Wayne Routledge wbiegający w przestrzeń zwolnioną przez środkowego napastnika, Wilfrieda Bony'ego na Old Trafford. Podobną rolę ma odgrywać w Arsenalu Alexis Sánchez. Na flankach ustawieni zostali też w pierwszej kolejce inni nominalni napastnicy: Andreas Weimann, Yoan Gouffran, Connor Wickham, Ricardo Vaz Tê oraz duet Marco Arnautović - Bojan Krkić w Stoke. Jest to dla napastników dobra informacja - dodatkowe miejsce na boisku. Cena? Trzeba ciężko pracować w obronie.

Trzech śmiałków - trzy warianty:

Jeszcze jeden argument na poparcie tezy o wzrastającej świadomości taktycznej w Premier League? Aż trzy drużyny zastosowały na inaugurację sezonu system gry z trójką środkowych obrońców. O ile dla Louisa van Gaala i Steve'a Bruce'a to nie pierwszyzna, o tyle decyzja Harry'ego Redknappa o porzuceniu prostego 4-4-1-1 na rzecz innowacji stanowi nie lada zaskoczenie. Co ciekawe, każdy z tej trójki zaproponował inny wariant powracającego do łask ustawienia. (Zresztą van Gaal zrezygnował z niego w przerwie na rzecz... 4-4-1-1, a Redknapp wprowadził w końcówce dodatkowego napastnika za jednego ze środkowych obrońców.)

Manchester United rozpoczął mecz ze Swansea w holenderskim 3-4-1-2 i zaczynał pressing jeszcze na połowie przeciwnika. Hull zaproponowało znane 3-5-1-1 z wysoko operującymi cofniętymi skrzydłowymi. Wreszcie Queens Park Rangers wystąpiło w czymś bardziej na kształt 5-2-1-2. Jak skończą się te eksperymenty na Old Trafford i Loftus Road? (Poniższa grafika pochodząca z portalu "WhoScored" przedstawia średnie pozycje zawodników QPR i Hull z sobotniej konfrontacji tych zespołów.)




Więcej o lidze angielskiej przeczytacie w Skarbie Kibica Premier League 2014/15, który można pobierać W TYM MIEJSCU. W niektórych przypadkach do pobrania może być konieczne wyłączenie na chwilę AdBlocka. Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook