Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 11 czerwca 2013

Tak to się robi na Zachodzie (2)

fot. skysports.com
Kontynuujemy nasz międzysezonowy cykl poświęcony strukturze organizacyjnej wybranych klubów. W pierwszej części przedstawiliśmy ogólny zarys zarządzania w West Bromwich Albion. Dziś przyjrzymy się bliżej roli pierwszego trenera w klubie ze środkowej części Anglii.

Tutaj możecie przeczytać pierwszą część cyklu

W zgodzie z założeniami

Pierwszy trener (ang. head coach) West Bromwich Albion musi wpisywać się w DNA klubu. Jego warsztat szkoleniowy musi opierać się na określonych podstawowych założeniach. Sprawia to, że – mimo częstych zmian na stanowisku – w grze drużyny zachowywana jest ciągłość.

Wprowadzenie nowej struktury organizacyjnej przypadło na czas, kiedy rolę (jeszcze) menedżera West Bromu sprawował Tony Mowbray. Na podstawie jego filozofii zaprojektowano długofalowy sposób gry w ataku, wspólny dla wszystkich zespołów: od najmłodszych kategorii wiekowych po seniorów. Boisko podzielono na trzy części, tzw. tercje. Drużyna ma wyprowadzać piłkę z pierwszej (ang. playing out from the back), operować nią w drugiej, środkowej (ang. managing the ball in the middle third) i kreatywnie atakować w trzeciej, ostatniej tercji (ang. creative attacking play in the final third).

Z czasem rozwinięto również jednolite założenia gry w obronie. Stało się to dzięki następcom Mowbraya na stanowisku (już) pierwszego trenera, kolejno: Roberto Di Matteo, Royowi Hodgsonowi i Steve’owi Clarke’owi. W West Bromie broni się w sposób zwarty, blisko siebie, zachowując małe odległości pomiędzy poszczególnymi formacjami i zawodnikami.

Coś od siebie

Zgodność warsztatu szkoleniowego pierwszego trenera z DNA klubu stanowi podstawę. Jednocześnie ma on jednak za zadanie wnieść do zespołu coś nowego. Tym samym przy każdej zmianie szkoleniowca drużyna staje przed szansą na dalszy rozwój (podobnie jak ma to miejsce w Swansea City).

Podczas gdy pod wodzą Mowbraya West Brom grał ofensywnie i atrakcyjnie dla oka, praca bardziej defensywnych trenerów, Di Matteo i Hodgsona, wzmocniła zespół o dobrą organizację gry bez piłki. Kolejne zadanie postawił przed sobą Clarke: - Nie chcę stracić atutów drużyny z poprzedniego sezonu – podkreślał latem ubiegłego roku, gdy obejmował posadę pierwszego trenera. - Byliśmy wtedy naprawdę dobrze zorganizowani, zdyscyplinowani i trudni do pokonania. To priorytet: być trudnym do pokonania. Ponadto chciałbym jednak odcisnąć swoje piętno. Mam nadzieję, że będziemy grali bardziej ofensywnie, zwłaszcza u siebie, gdzie będziemy chcieli wywierać presję na przeciwniku i stwarzać sobie podbramkowe sytuacje.

Clarke dodał do gry zespołu imponujące, przeprowadzane na pełnym biegu kontrataki. Prowadzony przez niego West Brom bardzo często obiera zresztą interesującą, skuteczną taktykę meczową. Przez pierwszą godzinę broni się głęboko, by w końcowym fragmencie ruszyć agresywnie na rywala i wykorzystać jego zmęczenie. W minionym sezonie podopieczni Clarke’a aż 35 spośród 53 ligowych goli strzelili po przerwie.

Kryteria

Proces rekrutacji pierwszego trenera jest przeprowadzany w pełni profesjonalnie. Szczegółowe kryteria (nie licząc tych wynikających z DNA klubu), jakie musi spełnić nowy szkoleniowiec, określa prezes Peace: Chcieliśmy trzech rzeczy - wyjaśniał wybór Clarke’a przed rokiem Dan Ashworth. - Chcieliśmy wyróżniającego się trenera. Chcieliśmy kogoś z wiedzą na temat Premier League. I chcieliśmy kogoś, kto odnosił już sukcesy na poziomie Premier League.

Zatrudnienie Szkota, a wcześniej Di Matteo, pokazuje, że w West Bromie chętnie inwestują w mało doświadczonych pierwszych trenerów. Hodgson miał prawdopodobnie stanowić opcję przejściową – taką, która dzięki swojemu bogatemu doświadczeniu zagwarantuje klubowi pozostanie w Premier League tuż po awansie do elity. Dla Clarke’a praca na The Hawthorns jest pierwszym, stałym zajęciem w roli numeru jeden.

Posada nie dla wszystkich?

Nie ulega wątpliwości, że wielu pracujących na Wyspach menedżerów przywykłych do swojej silnej pozycji, nie przystałoby na tak ograniczoną rolę, jak ta przeznaczona pierwszemu trenerowi w West Bromie. Z drugiej strony wydaje się ona pisana właśnie ludziom takim jak Clarke. Ten przez lata pracował w sztabach szkoleniowych José Mourinho, Gianfranco Zoli czy Kenny’ego Dalglisha i tym samym przygotowywał się do samodzielnej trenerskiej, a nie menedżerskiej, roli: - Niespecjalnie się tym przejmuję, szczerze mówiąc – powiedział Clarke o swoim tytule w WBA. - Wiem, co ta rola obejmuje. Jestem odpowiedzialny za prowadzenie kadry pierwszej drużyny. Robię to, co w poprzednich klubach: prowadzę treningi, a teraz będę również ustalał skład i podejmował decyzje w dniu meczu.

Sztab szkoleniowy

Jeszcze jednym elementem zapewniającym kontynuację pracy w klubie jest skład sztabu szkoleniowego. Przychodzący do West Bromu pierwszy trener może zabrać ze sobą tylko jednego współpracownika. Clarke ściągnął jedynie Kevina Keena z Liverpoolu. Cała reszta kierowanego przez niego sztabu pracowała wcześniej pod wodzą jego poprzedników.

Na The Hawthorns promuje się pracowników z wewnętrznych struktur, na wszystkich szczeblach. Przed objęciem posady dyrektora sportowego Dan Ashworth pracował przez kilka lat w Akademii klubu. Jego następca, Richard Garlick, pełnił z kolei funkcję współpracownika Ashwortha od maja 2010 roku. Tym samym był niejako przygotowywany do awansu na wyższe stanowisko.

Na tym kończymy drugą część cyklu. W kolejnej skupimy się na polityce transferowej West Bromwich Albion. Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook