Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 16 lipca 2013

Spóźnieni emigranci: lechita na niemieckiej ziemi

fot. Roger Gorączniak, Wikipedia Commons
Mundial w Niemczech okazał się ostatnim przystankiem Pawła Janasa na drodze kariery selekcjonera kadry. Blamaż Polaków stałby się bardziej bolesny, gdyby nie zrządzenie losu i niedoceniany obrońca, który przechylił szalę zwycięstwa w meczu z Kostaryką.

Wypychany z Poznania

Bartosz Bosacki zadebiutował w Lechu Poznań mając 19 lat, by w ciągu kilku miesięcy zostać podstawowym piłkarzem "Kolejorza". Bosacki przez wiele lat stanowił solidną podporę poznańskiej defensywy i Amiki Wronki. Przez cały ten czas nie potrafił przekonać w pełni zarówno opiekunów polskiej kadry narodowej oraz obserwatorów zagranicznych klubów, którzy rozważali go w kontekście celu transferowego.

Klub ze stolicy Wielkopolski starał się sprzedać ze sporym zyskiem Bartosza Bosackiego, ponieważ przed fuzją z Amiką w kasie "Kolejorza" trudno było usłyszeć brzęk monet. - Wcześniej to mnie targali po całej Europie, a nawet po całym świecie, żeby mnie gdzieś sprzedać. I propozycje oczywiście były, ale nie wszystko było zależne ode mnie. Czasem ktoś się na coś nie zgodził, klub się z kimś nie dogadał i tak dalej. Piłkarz, który ma ważny kontrakt jest przeważnie na samym końcu tego łańcuszka i musi się kilka czynników złożyć, żeby do danego transferu doszło - wspominał Bosacki w jednym z wywiadów.

Jesienią 2003 roku wydawało się, że środkowy obrońca znajdzie nowego pracodawcę w Bundeslidze, ponieważ znajdował się pod lupą skautów z Dortmundu. Do transferu ostatecznie nie doszło. Bosacki opuścił Poznań dwukrotnie w ciągu trwającej 17 lat kariery seniorskiej, natomiast każdy kibic kojarzy go z gry dla Lecha.



Stracił zęby w Niemczech

Polski obrońca pożegnał się z rodzimą ligą, mając niemal 29 lat. Wielu z nas orzekłoby, że w tym wieku ciężko zaistnieć w zachodniej piłce, natomiast Bosacki podjął się trudnego zadania wywalczenia miejsca w podstawowym składzie FC Norymbergi. 150 tysięcy euro zadowoliło włodarzy Lecha i w lipcu 2004 roku defensor z Poznania zamienił Wielkopolskę na Bawarię.

Co zrozumiałe, by wywalczyć sobie miejsce w składzie, Polak musiał być dużo lepszy od konkurentów, z którymi rywalizował na treningach. Sam piłkarz wspominał, że odnosił wrażenie, jakby Niemcy pragnęli zrobić krzywdę na zajęciach obcokrajowcom - urazy często wynikały z "gry w kości" a nie z piłkarskich starć.

Niedługo po przyjeździe do Niemiec Bosacki doznał niegroźnego urazu, który został błędnie zdiagnozowany i przez to leczony okrutnymi metodami. Polak cierpiał na ból mięśnia przywodziciela, a niemieccy lekarze wysnuli, że dolegliwość wynika z zębów mądrości. Minęło sporo czasu, zanim ból przeszedł, a dodatkowym utrapieniem okazały się zastrzyki w kręgosłup, zaaplikowane w liczbie pięciuset(!) przez lekarza reprezentacji Niemiec. Rację miał polski lekarz, szukający przyczyny problemów zdrowotnych gdzie indziej, natomiast jego koledzy zza zachodniej granicy niepotrzebnie przystopowali rozwój Bosackiego i Polak na pół roku zniknął z wyjściowej jedenastki Norymbergi. - Dodatkowo trener zaczął na mnie naciskać, żebym przestał jeździć na zgrupowania reprezentacji, bo i tak siedzę tam na ławce lub na trybunach. Oczywiście odpowiadałem mu, że i tak będę jeździł, bo to przecież reprezentacja, w którą serce wkłada nie tylko jedenastu, ale dwudziestu trzech chłopaków - opowiadał były reprezentant Polski.

Po nieudanej rundzie jesiennej sezonu 2005/06, Bosacki wrócił do Lecha, aby włączyć się do rywalizacji o wyjazd na niemiecki mundial. W Poznaniu od razu znalazł się w wyjściowym składzie, lecz Paweł Janas początkowo nie doceniał dyspozycji doświadczonego defensora. Dopiero problemy zdrowotne Damiana Gorawskiego zmusiły sztab szkoleniowy do roszad personalnych, w wyniku których na liście 23 "biało - czerwonych" naniesiono nazwisko Bosackiego, jednej z nielicznych jasnych postaci w polskiej kadrze na MŚ w 2006 roku.

W reprezentacji zagrał 20 razy, ale jedyne trafienia uzyskał w Hannowerze, na zakończenie rozgrywek grupowych mundialu w Niemczech.



Bilans występów w klubach zagranicznych

2004/05 FC Nürnberg 13/0
2005(j) FC Nürnberg 5/0

Bartosz Bosacki nie wykorzystał w pełni swojej szansy w Bundeslidze, w której przez półtora sezonu rozegrał zaledwie 18 spotkań. Należy żałować, że niedoceniany obrońca nie znalazł wcześniej zagranicznego pracodawcy, ponieważ tkwił w nim spory potencjał, predestynujący do gry w czołowych ligach Europy. Zmorą Bosackiego stały się kontuzje, które co pewien czas wykluczały go z gry w podstawowym składzie. - Może nie zrealizowałem tam wszystkiego, co sobie zakładałem jeśli chodzi o aspekt sportowy, ale poznałem funkcjonowanie zachodniego klubu i wiem, co trzeba zrobić, żeby przełożyć to na polskie warunki. Nauczyłem się języka – to też jest kapitał, którego nikt mi nie zabierze. Przede wszystkim poznałem innych ludzi, inny sposób życia. To jest wartość dodana do tego wszystkiego - podsumował swój pobyt w Niemczech były piłkarz "Kolejorza".

Po powrocie z Norymbergi grał przez 6 lat w Lechu. Dość niespodziewanie przed startem sezonu 2011/12 właściciel "Kolejorza" oznajmił Bosackiemu, że nie widzi dla niego miejsca w zespole. Zasłużony piłkarz nie dostał szansy pożegnania z kibicami klubu, w którym zostawił zdrowie i serce. W tej chwili były zawodnik współpracuje z niemiecką agencją menadżerską. Michał Oberc
comments powered by Disqus
facebook