Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 20 października 2013

Pieniądze grają

fot. goal.com
Transfery marketingowe czy przemyślane? Kupowanie w promocji czy inwestowanie w wychowanków? Jak wydane pieniądze przekładają się na wyniki sportowe? O tym w naszej analizie.

Tak się chwali FC Porto za rozważną politykę transferową, kibice zachwycają się Ajaxem i Toulouse, które rozwijają swoje akademie piłkarskie. Znakomitym przykładem jest Barcelona, w której składzie od 14 do 75 minuty w meczu z Levante w listopadzie 2012 roku wystąpiło 11 wychowanków. Często docenia się wychowywanie piłkarzy, tak jak robi to Tottenham, a gardzi kupowaniem ich za grube miliony, tak jak ma w zwyczaju Chelsea. Niedawno fala krytyki spadła na Manchester City, który milionowymi nakładami ułożył sobie drogę do mistrzostwa Anglii. Dziś najbardziej obrywa się PSG i Monaco, które przeznaczają bajońskie kwoty licząc na sukces sportowy w najbliższych latach.

Wobec takich opinii pojawia się pytanie, która droga jest najlepsza? Czy inwestowanie w młodzież, kupowanie perspektywicznych graczy w pewnych przypadkach da upragniony sukces? Popatrzmy na Barcelonę, która mimo swojej polityki wydaje co roku kilkadziesiąt milionów na znanych zawodników. Czy duże inwestycje transferowe przekładają się na wynik sportowy?

Policzyłem to. Wziąłem pod uwagę kluby z 5 najsilniejszych lig świata (Anglia, Hiszpania, Włochy, Niemcy, Francja). Porównałem zdobycze punktowe z sezonu 2012/13 z różnymi wskaźnikami, które mówią o polityce klubu. Najpierw zbadałem podstawową zależność, która powinna być prawdziwa, aby transfery piłkarskie miały w ogóle sens. Pytanie brzmiało: czy drużyny z lepszymi (droższymi) piłkarzami osiągają lepsze wyniki? Wartości (ceny) drużyny zaczerpnąłem z serwisu transfermarkt.de, który jest najlepszym źródłem informacji w tej kwestii. Jako jakość wyników drużyny użyłem procent zdobytych przez nią punktów w ligowych rozgrywkach.



Z zebranych danych dla 98 klubów stworzyłem linię trendu (regresja), która uśrednia wszystkie dane i pokazuje, jak zdobycze punktowe przyrastają w miarę tego, jak bogatsza jest drużyna. Oczywiście czarna linia na wykresie to tylko średnia, a poszczególne kluby albo ją zawyżały, albo zaniżały, co także ma ciekawą interpretację. Jakość tej analizy obrazuje wskaźnik dopasowania, który w tym wypadku wynosi 65%. Dane korelują ze sobą na poziomie 80,6%, a zmienność liczby punktów w sezonie można wyjaśnić w 65% samą tylko wartością drużyny!

W samej czołówce ligowych perypetii najwyżej uplasowała się Barcelona (100 punktów) będąca jednocześnie drużyną najbardziej wartościową (600 mln €). Dalej są Bayern, Juventus i Manchester United oraz z nieco słabszymi wynikami Real i PSG. Rachunek jest na pierwszy rzut oka prosty: im masz potężniejszą kadrę, tym zdobywasz więcej punktów. Inna kwestia to dyspozycja poszczególnych ekip. Jak widać na wykresie Newcastle, QPR, Inter oraz Liverpool wypadli dużo gorzej niż średnia, zaniżając możliwości bogatych ekip. Pozytywnym zaskoczeniem, to znaczy wynikiem dużo lepszym niż wskazywałaby na to kadra klubowa, okazało się Rayo, Nice czy Napoli. Te kluby pojawiły się w analizie nad linią trendu i zawyżają ostateczny wynik.

Odpowiedź na wcześniej postawione pytanie brzmi więc "tak, ale". Tak, drużyny mające droższych piłkarzy są lepsze, ale zależność nie jest liniowa, lecz logarytmiczna. Co to oznacza w praktyce? Że aby nie spaść z ligi i uzbierać trochę punktów wystarczy nieznacznie lepsza (droższa) ekipa. Dlatego linia trendu tak szybko przyrasta wśród drużyn z mniejszymi możliwościami finansowymi. Problem pojawia się, kiedy walczymy o najwyższe laury. Tutaj wyprzedzenie rywali w wyścigu o mistrzostwo wymaga już bardzo dużych nakładów, a i te nie koniecznie dadzą gwarancję sukcesu (linia trendu się spłaszcza).

Wyścig zbrojeń czołowych drużyn czołowych europejskich lig może być powodem takiej sytuacji, ale także jej wynikiem. Tego nie jesteśmy w stanie dziś stwierdzić na podstawie danych. Widzimy jednak, że kilkanaście najdroższych ekip ma najwyższą zdobycz punktową i praktycznie nie zdarza się, aby któraś ze słabszych drużyn ostatecznie trafiła do czołówki. Samą wartością (jakością) drużyny jestem w stanie wyjaśnić 65% zmienności wyników punktowych, co oznacza, że od trenera, szczęścia i innych czynników zależy tylko 35% tego, co osiągnie jaka drużyna.

No dobrze, ale drogą drużynę można zbudować na wiele sposobów. Z jednej strony są transfery, a z drugiej wychowywanie piłkarzy, którzy również mają wysoką wartość, a ta wlicza się do analizy. Czy zatem dokonanie kosztownych transferów w danym sezonie przełoży się na wyniki osiągane przez klub? Oto kluczowe pytanie dla wielu dyrektorów sportowych, a odpowiedź jest następująca:



Nie. Przynajmniej nie w krótkim okresie. Procent wyjaśnienia, jaki daje taka analiza porównawcza, to ledwie 8,7%. Cała reszta zależy od innych czynników, jak już wiemy z wcześniejszej analizy, głównie od wartości pozostałych piłkarzy dostępnych w zespole. Wydanie ponad stu milionów dało PSG znakomity wynik, ale zarazem taki QPR oraz Southampton nie przekroczyły nawet 40% punktów do zdobycia w sezonie. Są kluby, które radziły sobie świetnie mimo nadwyżki transferowej (drożej sprzedawali niż kupowali), są to AC Milan, Atletico i Malaga. Po co zatem milionowe transfery? Może po to, żeby w ciągu kilku lat stworzyć potężną drużynę i osiągnąć sukces? Spójrzmy zatem jak wyglądała analiza uwzględniająca saldo z transferów w ciągu ostatnich 4 lat, zestawiając to z wynikiem z ostatniego sezonu.



Wiemy nieco więcej, ale nadal mało. Ci, którzy wydali ogromne pieniądze w ostatnich latach, zdobyli też ponad 65% punktów w rozgrywkach ligowych. Ale jest to tylko kilka zespołów, które mogą sobie pozwolić na takie nakłady. Dokładamy do tego Manchester United, którego pozycja w środku stawki, jeśli chodzi o saldo, wynika głównie ze sprzedaży Cristiano Ronaldo. I tak na przykład Napoli inwestycje wychodzą na dobre, a Stoke, Wolfsburgowi czy QPR bardzo słabo. Są też pozytywne przykłady: Atletico, Valencia i Udinese w ciągu czterech lat zarobili na transferach, a i tak plasują się w ligowej czołówce.

Wniosek z tego płynie jeden: transferami bardzo trudno utorować sobie drogę do zwycięstwa. Na takie coś stać najlepsze drużyny na świecie, które zabijają się o każdego wybitnego zawodnika i tym samym o każdy punkcik w ligowej tabeli. Wszyscy inni powinni skupić się przede wszystkim na rozwijaniu akademii i poszukiwaniu tanich piłkarzy, którzy rozwiną się na klasowych graczy. W naszej analizie pozytywny przykład stanowi Udinese, więc i FC Porto jak najbardziej zasłużenie jest chwalone. Droga poprzez milionowe wydatki to zbyt często droga na manowce.

Analiza pokazuje wyraźnie, że będąc w "chmurze" mniejszych klubów, która raczej walczy o utrzymanie lub środek tabeli, kluczową rolę powinno powierzyć się inwestowaniu w wychowanków. Za większe pieniądze transfer wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem dla tak biednego klubu. Powinien on inwestować w akademię, dobrą drogą jest też sprowadzać tanich, perspektywicznych graczy, często nastolatków lub gwiazdy słabszych lig. Kiedy z kolei walczy się już o europejskie puchary, to trzeba kupować piłkarzy i to dobrych piłkarzy. A ci zwykle sporo kosztują. To oczywiście nie znaczy, że opcja wychowanków nie ma znaczenia. Wzorowym przykładem polityki jest Barcelona, ale też Tottenham. W tym roku w końcu będzie można też pochwalić Arsenal.

Ciekawe jest, jak sytuację zmieni wprowadzenie finansowego fair play, które utnie niektóre niebotyczne inwestycje, jakie bez ograniczeń kluby realizowały w ostatnich latach. Obstawiam, że paradoksalnie każdy transfer będzie przynosił więcej korzyści dla klubów. Z jednej strony dlatego, że bogate kluby nie będą mogły wykupić z rynku samych najdroższych i najlepszych zawodników, a ci zatrudnieni przez słabsze ekipy będą "robili różnicę". Z drugiej strony dlatego, że ogólna liczba transferów może zmaleć i każdy z nich teraz będzie bardziej przemyślany i znaczący.

To tylko krótka analiza korelacji pomiędzy zmiennymi, więc jest też szereg czynników nie wziętych pod uwagę. 1) jako wskaźnik sukcesu wziąłem procent zdobytych ligowych punktów, więc pominąłem mecze w europejskich pucharach, które dla wielu drużyn mogły nieco zmienić obraz sezonu. 2) miarą jakości drużyny była wartość piłkarzy, co też nie zawsze jest prawdą, choć transfermarkt.de stara się być jak najbardziej na bieżąco. 3) nie uwzględniłem kosztów prowadzenia akademii oraz kosztów zatrudniania trenerów czy skautów. 4) liga francuska jest nieco słabsza, więc jej kluby były faworyzowane. Z kolei w Anglii trudniej o punkty, więc trochę siła tych drużyn została zaniżona. Ale to także nie są wielkie wahania. 5) świat transferów to także wypożyczenia i przenosiny wolnych zawodników, czego analiza nie uwzględnia. Ciekawe byłoby porównanie przeciętnej tygodniówki w zespole z jej sportowymi wynikami. Założę się, że byłoby jeszcze dokładniejsze dopasowanie niż w przypadku rynkowej wartości piłkarzy.

Michał Żuk, autor bloga Okno Transferowe
comments powered by Disqus
facebook