Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 13 października 2014

Operacja Szkocja

fot. skysports.com
Historyczne zwycięstwo nad Niemcami przytrafiło się reprezentacji Polski ni stąd, ni zowąd. Ogólnonarodową euforię - zarówno wśród kibiców, jak i dziennikarzy - trzeba jednak szybko stonować. Przed drużyną Adama Nawałki kolejny ważny mecz: tym razem z bezpośrednim rywalem do awansu do finałów mistrzostw Europy, również posiadającym swoje atuty.

Wygranej nad zespołem świeżo upieczonych mistrzów świata nie można było się spodziewać. Należało za to oczekiwać, że Polacy postawią Niemcom swoje warunki. Czy tak się rzeczywiście stało? Nasi piłkarze zdecydowanie odstawali od swoich rywali pod względem fizycznym, taktycznym i technicznym. Zwłaszcza pod koniec pierwszej połowy gra obronna drużyny Adama Nawałki mogła wywołać absolutne przerażenie. Niemcy po prostu nie potrafili strzelić gola. Polacy zdobyli dwa, a ten pierwszy, kluczowy, wyraźnie dodał zawodnikom wiary i pewności siebie na resztę spotkania. To był wieczór reprezentacji Polski.

Niestety, jeden z największych, pojedynczych sukcesów w historii polskiej piłki nożnej jest już za nami. We wtorek przed wycieńczonymi fizycznie i mentalnie narodowymi herosami stanie następne wyzwanie.

Szkocja: nastawienie

Reprezentacja Szkocji rozpoczęła eliminacje od obiecującego występu na Signal Iduna Park - ale dopiero w ostatnich 30 minutach. Na wyjazdowy mecz z Niemcami wyszła w defensywnym ustawieniu 4-4-2/4-4-1-1, przechodzącym w 4-5-1 i długo zupełnie nie potrafiła przenieść ciężaru gry na połowę przeciwnika. Dopiero imponująca druga połowa musiała dodać Wyspiarzom pewności siebie.

Sobotnie spotkanie z Gruzją Szkoci rozegrali już w ofensywnym 4-4-2 - z dwójką napastników (Steven Naismith, Steven Fletcher), skrzydłowych (Ikechi Anya, Shaun Maloney) i co rusz podłączającymi się do akcji zaczepnych bocznymi obrońcami (Andy Robertson, Alan Hutton). Na Ibrox początkowo męczyli się przeciwko broniącemu się głęboko i blisko siebie rywalowi, ale po zdobyciu bramki podkręcili tempo gry, zaczęli lepiej współpracować i stworzyli sobie wiele podbramkowych okazji. Zabrakło tylko kolejnych goli.

Podstawowe pytanie brzmi: jak Gordon Strachan podejdzie do spotkania w Warszawie? Czy wróci do bezpiecznego ustawienia z Dortmundu i zmodyfikuje je w zależności od przebiegu boiskowych wydarzeń? A może zachęcony dobrą grą drużyny przez ostatnie dwie godziny eliminacji zdecyduje się podjąć pewne ryzyko?

Zgrania Fletchera

Niezależnie od tego, na który wariant postawi selekcjoner Szkocji, kluczową rolę w grze jego zespołu odegra Steven Fletcher. Ten środkowy napastnik znany jest z dobrego ruchu bez piłki w polu karnym, ale w meczach z Niemcami i Gruzją znakomicie spisał się jako rozgrywający. W ataku pozycyjnym (Gruzja) świetnie współpracował z poruszającym się blisko niego Naismithem, a także schodzącymi do środka skrzydłowymi oraz wchodzącymi z głębi pola w linię ataku środkowymi pomocnikami. W kontrataku (Niemcy) bardzo dobrze grał tyłem do bramki i wypuszczał podaniami na wolne pole penetrujących z bocznych sektorów Anyę i Naismitha.

W obu spotkaniach - przy czym w Dortmundzie rozegrał niewiele ponad pół godziny - wypracował swoim partnerom liczne sytuacje podbramkowe. Zanotował asystę przy bramce Anyi przeciwko Niemcom. Kapitalnie zgrywał i podawał piłkę, najczęściej będąc odwróconym plecami do bramki lub kolegów, w meczu z Gruzją. W dalszym ciągu pozostaje też zagrożeniem w szesnastce.

Dośrodkowania Robertsona

Piłkarzem sobotniego spotkania na Ibrox uznany został z kolei lewy obrońca, Andy Robertson. 20-latek robi od kilkunastu miesięcy furorę na boiskach najpierw szkockiej, a obecnie angielskiej ekstraklasy. W swoim reprezentacyjnym debiucie w meczu o punkty zaimponował szybkością i ciągiem na bramkę. Co więcej, w przeciwieństwie do Huttona, co rusz posyłał mocno bite i zawieszone na odpowiedniej wysokości dośrodkowania w pole karne przeciwnika. Jedno z nich przyniosło jedynego gola spotkania.

W meczu wyjazdowym Robertson będzie musiał położyć znacznie większy nacisk na grę w obronie. W rezultacie pewnie nie będzie równie często zapędzał się na połowę przeciwnika. Jego jakość może okazać się jednak dla Szkotów dodatkowym, potencjalnie rozstrzygającym atutem.

Koncentracja

Czy nam się podoba, czy nie, niewiarygodny triumf nad Niemcami musi odejść szybko w zapomnienie. Reprezentacja Polska potrzebuje błyskawicznie zregenerować siły, należycie przygotować i maksymalnie skoncentrować nad kolejnym meczem o wszystko. W odróżnieniu od kadry Joachima Loewa Szkocja jest drużyną na zbliżonym poziomie do zespołu Adama Nawałki. To nie oznacza jednak, że również nie zawiesi poprzeczki wysoko. Przy prawdopodobnie mniej sprzyjających okolicznościach.

WE GO AGAIN. Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook