Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Od piątku do piątku (2)

fot. goal.com
Przypominamy wybrane artykuły z minionego tygodnia - minimalizujemy obecność Ukrainy i San Marino, maksymalizujemy obecność futbolu na najwyższym poziomie.

Tydzień zaczął się niewesoło, bo tekstem Dominika Senkowskiego o mało optymistycznym tytule Śmierć futbolu narodowego?: Kluby – przynajmniej te największe – stają się cyrkami obwoźnymi, podróżującymi na peryferie futbolu w celu reklamowania własnej marki. Kluby naciskają na UEFA czy FIFA by ograniczać wolne terminy, w których reprezentacje mogłyby zagrać mecz towarzyski. A jeżeli już do nich dochodzi, nierzadko są teatrem, w którym Ronaldo i jemu podobni przedreptują dziewięćdziesiąt minut, jak to miało podczas inauguracji Stadionu Narodowego.

Nad możliwymi przetasowaniami w układzie sił w strefie CONCACAF w artykule Szejkowie zajmą miejsce Kangurów? zastanawiał się Tobiasz Pinczewski: Uzbekistan, Jordania i Panama mają szansę zmienić dotychczasowy ład i zaskoczyć świat swoją obecnością na przyszłorocznych mistrzostwach świata. Jeżeli utrzymają dotychczasową formę, możemy być świadkami narodzin nowej konkurencji dla europejskich reprezentacji. Oczywiście kosztem dotychczasowych kontynentalnych potęg.

Z kolei Michał Zachodny próbował odpowiedzieć na pytanie Komu "Krewetki" w finale? w tekście poświęconym niecodziennej sytuacji w Anglii: olesnych rozstań nie brakowało, ale nie zdarzyło się jeszcze, by zwolniony trener mógł po sześciu tygodniach wrócić na ławkę w najważniejszym meczu sezonu.

Najdłuższy materiał przygotował Kamil Kaźmierczak, opisując bośniacki futbol również przez pryzmat zdarzeń spoza świata sportu - W kraju wojny strzelają nie tylko gole: Jedynie nieliczni mieli szczęście i mimo ciężkich ran przeżyli. Gdyby nie zrządzenie losu bądź prorocze przeczucie matki, Edin Džeko nie strzelałby obecnie goli dla Manchesteru City i nie zostałby idolem bośniackiej młodzieży.

Nie ma skróconych dróg to opowieść Jacka Staszaka o wzlocie Realu Sociedad: Mija mniej więcej rok od czasu, gdy na szersze piłkarskie wody wypłynął Athletic Bilbao dowodzony przez Marcelo Bielsę. Przez ten czas wiele się zmieniło, a w Kraju Basków nastąpiła zmiana warty – teraz to Real Sociedad kradnie serca kibiców w całej Europie.

Na koniec nieco nostalgiczna Elegia o Michelu Owenie, w której Marcin Wierciński podzielił się swoimi przemyśleniami na temat kończącego karierę napastnika: Najważniejsze, że odejście Owena to nie jest jakieś tam odejście byle piłkarza. Kariery nie kończy benchwarmer, jak chciałby Piers Morgan. Odejście Owena to odejście złotego dziecka rzekomej złotej generacji futbolu angielskiego, jednego z dwóch od 1968 roku laureatów Złotej Piłki grających w momencie otrzymania nagrody w Premier League, zdobywcę Pucharu UEFA i Superpucharu Europy, dwukrotnego króla strzelców Premiership. I wreszcie mistrza Anglii, choć tytuł zdobyty został przez niego dopiero w 2011 roku - o ironio - w zespole największego wroga Liverpoolu, Manchesterze United.
Daniel Markiewicz
comments powered by Disqus
facebook