Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 30 marca 2014

O krok od Premier League

fot. skysports.com
Nie trzeba przypominać, kiedy po raz ostatni polski piłkarz strzelił gola na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że w Premier League możemy liczyć w zasadzie wyłącznie na występy naszych bramkarzy. Wygląda jednak na to, że w przyszłym sezonie doczekamy się w najbogatszej lidze świata również rodaka grającego w polu. Wychwalanego pod niebiosa przez swojego menedżera.

- Będę starał się przedłużyć z nim kontrakt, niezależnie od tego, w której lidze będziemy w przyszłym sezonie - mówił po wczorajszym meczu na szczycie Championship o Marcinie Wasilewskim Nigel Pearson. - Wnosi do drużyny poziom występów i wiedzy, które ją wzmacniają - wyjaśniał menedżer Leicester City. Wyjazdowa wygrana (2:0) nad Burnley sprawiła, że klub ze środkowej części Anglii znalazł się bardzo blisko powrotu, po dziesięcioletniej przerwie, do elity. Co więcej, Lisy wydają się również murowanym kandydatem do sięgnięcia po mistrzowski tytuł.

Wymierający gatunek

- Środkowi obrońcy, którzy lubią bronić, to trochę wymierający gatunek - charakteryzował 60-krotnego reprezentanta Polski Pearson, odpowiadając na pytanie „Krótkiej Piłki” podczas pomeczowej konferencji prasowej na Turf Moor. - To wyjątkowo uczciwy profesjonalista i twardziel, ale również bardzo, bardzo dobrze rozumiejący grę obrońca. Przyszedł do nas na zasadzie wolnego transferu i wniósł jakość do sposobu funkcjonowania zespołu zarówno na, jak i poza boiskiem. Jest bardzo szanowany przez swoich kolegów. Odgrywa bardzo ważną rolę pod względem umiejętności wygrywania zaciętych meczów [przez drużynę].

„Wasyl” trafił na King Power Stadium we wrześniu i szybko wkomponował się do zespołu. Wczorajszy występ przeciwko Burnley był jego dwudziestym piątym w tym sezonie. Sezonie, podczas którego Leicester pewnym krokiem zmierza po awans do Premier League. Lisy nie przegrały w lidze od początku grudnia i wypracowały sobie wysoką przewagę nad konkurentami. Zwyciężając na Turf Moor, prawdopodobnie odjechały na bezpieczną odległość ostatniemu z nich, na osiem meczów przed końcem rozgrywek.

W sobotę Wasilewski pokazał wszystko to, o czym mówił Pearson. Poświęcenie. Doświadczenie. Spokój w rozegraniu piłki. Walczył o każdą piłkę w powietrzu. Rzucał swoje ciało, próbując zablokować uderzenia rywali. Udzielał wskazówek partnerom. Popełnił jeden błąd, gdy źle ocenił tor lotu piłki – szybko naprawiony przez kolegę ze środka obrony i kapitana Leicester, Wesa Morgana. Słowem: lubił bronić. Wymierający gatunek.

Wedle danych portalu Squawka, Polak zanotował sześć skutecznych wybić piłki, cztery przechwyty (zestawienie poniżej) i dwa (na trzy) wygrane pojedynki główkowe. Popełnił jeden faul (daleko od własnego pola karnego) oraz raz był faulowany.



Pod koniec pierwszej połowy, po tym jak był bliski dojścia do piłki w polu karnym rywala, licznie przybyli na Turf Moor kibice Lisów zaczęli śpiewać: Sign him up!

Szaleniec

O popularności Wasilewskiego jeszcze lepiej świadczy jednak sposób, w jaki Pearson rozpoczął swoją pomeczową wypowiedź. - Kocham go. Jest świetny - powiedział Anglik, wywołując śmiech na sali. Po chwili dodał: - [Pozostali] Zawodnicy absolutnie go uwielbiają. Menedżer Leicester pozwolił sobie również na wymowny żart: On jest szalony, wiem o tym! Jeżeli się spóźnia, zmieniam czas spotkania – nawet pomimo mojego wzrostu!

Cóż, nic dziwnego, że nowy kontrakt dla Polaka wydaje się formalnością. Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook