Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
sobota, 1 czerwca 2013

Nie samymi golami żyje napastnik

fot. goal.com
Podobno w naszej Ekstraklasie nie ma dobrych napastników, zwłaszcza z Polski, bo lider klasyfikacji strzelców zdobył 13 goli i jest Słowakiem. Na domiar złego ma 31 lat i wielkim piłkarzem na pewno nie zostanie.

Cóż, wszystko prawda. Nasza liga jest dość słaba i dobrych napastników rzeczywiście w niej brakuje, ale wyciąganie dogłębnych wniosków z klasyfikacji strzelców nie jest zbyt mądre. Historia tego uczy.

W sezonie 1999/2000 najlepszym strzelcem ligi został z 19 golami Adam Kompała, który w dodatku był raczej ofensywnym pomocnikiem. Wyprzedził o dwa gole Tomasza Frankowskiego. Czy Kompała zagrał na MŚ 2002? A może na MŚ 2006? A może trafił do Schalke 04 lub chociaż AEK Ateny? Nie.

W 2004 i 2005 królami strzelców zostawali Żurawski i Frankowski. Oni akurat trafiali do niezłych klubów, ale przede wszystkim dlatego, że byli dobrymi zawodnikami. Zresztą, jak się później okazało, wielkich osiągnięć za granicą nie mieli.

W sezonie 2006/2007 na trzecim miejscu klasyfikacji był Łukasz Piszczek z 11 golami, a wyprzedzili go Adrian Sikora i Michał Chałbiński z 12 golami. Gdzie są teraz Chałbiński i Sikora, a gdzie jest Piszczek?

Rok później królem strzelców został Paweł Brożek z 23 bramkami. Wynik imponujący, ale Brożkowi nie udało się podbić ani Trabzonu, ani Glasgow, ani Huelvy. Trzy próby w trzech różnych klubach i wszystkie nieudane. Być może wyjechał za późno, ale przede wszystkim zabrakło umiejętności i mentalności.

W 2009 Brożek znowu został królem strzelców (razem z Chinyamą, jednym z najmniej inteligentnych napastników, jakich oglądały trybuny stadionu Legii w ostatnich latach) mając 19 gole na koncie, a 5 goli za nim był chłopak przybyły ze Znicza Pruszków, który powoli robił furorę w Ekstraklasie. Rok później został już królem strzelców z 18 bramkami na koncie, ale ta liczba również nie imponowała tak jak dokonania Brożka czy Frankowskiego. Okazało się jednak, że to właśnie ten młokos trafił do Borussii Dortmund, a po trzech kolejnych latach strzelił 4 gole Realowi w półfinale Ligi Mistrzów.

Zanim Artjom Rudniew zdobył 22 gole w sezonie 2011/2012 zostając królem strzelców, rok wcześniej ustrzelił marne 11 bramek. Łotysz jednak przez cały czas się rozwijał i było widać, że pomimo pewnych braków ma spory potencjał.

Czy widać potencjał rozwojowy wśród najlepszych strzelców aktualnego sezonu? Najlepiej rokuje Jakub Kosecki, ale jego głównym zadaniem nie jest strzelanie bramek. Jednak gdy wyjedzie do dobrego europejskiego klubu, powinien rozwinąć się jeszcze bardziej.

Być może kontuzja nie przeszkodzi Maciejowi Korzymowi rozwijać swoich umiejętności. W obecnym sezonie napastnik Korony zrobił ogromny postęp i pozostaje tylko życzyć mu, by po jak najszybszym i permanentnym powrocie do zdrowia robił kolejne kroki do przodu.

Powiedzmy sobie szczerze: brakuje naprawdę dobrych napastników w naszej lidze, a jeszcze bardziej brakuje spektakularnych napastników. Ale biorąc pod uwagę, że większość zespołów gra w systemie 4-2-3-1 i próbuje grać piłką, ale jednocześnie o wiele za rzadko cały zespół podchodzi wysoko do rozegrania, to można sobie wyobrazić, że większość napastników ma trudne zadanie. Muszą spędzać długie sekundy na próbach utrzymania się przy piłce, aby pozwolić kolegom (którzy nie zawsze biegną sprintem) dołączyć do akcji ofensywnej. Niektórzy, jak Demjan, pomimo tego potrafią strzelać piękne bramki, ale osiągnięcia Słowaka zweryfikuje zapewne następny sezon. Z kolei Teodorczyk ewidentnie ma problem z dostosowaniem się do stylu gry Lecha Poznań, bo gorzej czuje się w szybkim ataku, który Rumak uczynił głównym orężem swoich piłkarzy.

Ekstraklasa ciągle ewoluuje, a w tej chwili efektem jest rezygnacja z drugiego napastnika i ciągłe próby nauczenia polskich zawodników gry w ataku pozycyjnym. Poziom szkolenia w Polsce powoli wzrasta, więc ma to szanse powodzenia, ale nadal wielu polskim trenerom brakuje elastyczności. Inna sprawa, że większość z nich zmaga się z brakiem wypłat i sporymi lukami w kadrach swoich zespołów. Natomiast piłkarze powinni umieć się dostosować do aktualnych warunków i rozwijać maksymalnie szybko w takim kierunku, jaki jest najkorzystniejszy dla zespołu. Widać wyraźnie, którzy zawodnicy łapią to lepiej, a którzy gorzej. Niekoniecznie najlepsi strzelcy najlepiej rokują na przyszłość. Pierwszym krokiem jednak jest regularność, czego najlepszym dowodem może być Bartłomiej Pawłowski. W kilku spotkaniach grał wiosną olśniewająco, ale pozostałe rozegrał na takim poziomie, że trudno było uwierzyć, że to ten sam piłkarz. Powtarzalność, którą można wypracować tylko na treningach - to podstawowy atut każdego piłkarza, nie tylko napastnika. Jeśli ona się pojawi, gole same będą wpadać. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook