Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 1 maja 2013

Młoda Brytania

foto: skysports.com
Wszyscy kibice angielskiej piłki wiedzą, że na Wyspach sporadycznie daje się szanse młodym zawodnikom, korzystając raczej z hurtowo ściąganych cudzoziemców.

Brytyjscy piłkarze uważani są za przepłacanych i klubowy scouting częściej spogląda na to, co dzieje się za kanałem La Manche. Z tego też wynikają tak jaskrawe przykłady, jak francuski zaciąg w Newcastle, w całości zagraniczny Arsenal w meczu z Crystal Palace w 2005 roku, czy fakt, że dopiero w sobotnim meczu z Tottenhamem bramki dla Wigan zdobyli Anglicy.

Aston Villa w tym sezonie dość szybko zorientowała się, że musi walczyć o utrzymanie. Paul Lambert przejął drużynę przepełnioną apatią po kadencji Alexa McLeisha. Odmłodził skład, spróbował bardziej ofensywnej gry, ale z trudem przychodziły zwycięstwa, a obrona często popisywała się żałosną postawą, tracąc chociażby osiem bramek na Stamford Bridge.

Lambert często wspominał o swojej sympatii do sposobu gry kultywowanego w Bundeslidze i w poniedziałkowy wieczór na Villa Park gospodarze zagrali w istocie jak mała Borussia Dortmund. Ataki Aston Villi były szybkie, zdecydowane i bardzo płynne.

Sunderland nie mógł się temu przeciwstawić i wyjechał z Birmingham z bagażem sześciu bramek. Obrońcy drużyny Paolo di Canio na długo zapamiętają sobie nazwisko Christiana Benteke. Uwagę widzów przykuł też Matthew Lowton - prawy obrońca Aston Villi.

Anglik już wcześniej dał się poznać z dobrej strony, mecz z Czarnymi Kotami był jednak prawdziwym koncertem jego wszechstronnych umiejętności. Defensor miał najwięcej podań w swojej drużynie, a zagrywał je z 96 proc. skutecznością. Miał też najwięcej podań kluczowych w całym meczu i nie bał się wdawać w drybling.



Lowton popisywał się udanymi długimi przerzutami, a od jego przejęcia piłki i podkręconego zagrania za sprawą Andreasa Weimanna Aston Villa odzyskała prowadzenie. Nic dziwnego więc, że Anglikiem interesują się możniejsi i lepsi - Fulham i Arsenal.

Paul Lambert w pierwszym składzie wystawił sześciu Anglików, a poza Ronem Vlaarem i Gabrielem Agbonlahorem wszyscy piłkarze z pola mogliby załapać się do kadry U-23. Oprócz Lowtona z dobrej strony pokazał się też młody pomocnik Ashley Westwood, energicznie poruszający się w środku pola, nadając akcjom Aston Villi odpowiednie tempo.

Westwood na Villa Park trafił z jednego z prymusów szkolenia młodzieży w Anglii - Crewe Alexandra. Drużyna z hrabstwa Cheshire w swoim debiutanckim sezonie w League One prezentowała się z całkiem niezłej strony, zapewniając sobie utrzymanie i choć blisko było walki o baraże, młoda ekipa musiała obejść się smakiem.

W obliczu meczu o pietruszkę z Walsall, trener Steve Davis postanowił spełnić marzenia dyrektora sportowego klubu - Dario Gradiego - i wystawić drużynę złożoną w całości z wychowanków klubowej akademii.

Crewe Alexandra ma zaufanie do swoich podopiecznych i drużyna w sobotnim spotkaniu nie składała się z debiutantów. Wielu spośród piłkarzy pierwszej jedenastki miało w nogach mnóstwo spotkań tego sezonu, a premierowe spotkanie zaliczył tylko bramkarz Ben Garratt. Najstarszym piłkarzem był zaś napastnik Byron Mooren, mający "aż" 24 lata.

Kolejarze pokonali swoich rywali pewnie 2:0 i w obliczu swojej zdolnej młodzieży w dużą nadzieją może spoglądać w przyszły sezon. Kto wie, czy w Cheshire nie rośnie kolejny Danny Murphy, Neil Lennon czy David Platt, którzy to swoje nazwisko wyrobili właśnie w Crewe. Jest to też sygnał dla wszystkich angielskich klubów, w którą stronę należy iść i nie bać się stawiać na lokalną młodzież. Niemcy mają to już za sobą i chyba wyszli na tym całkiem nieźle. Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook