Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 19 sierpnia 2014

Mistrzowska mieszanka?

fot. skysports.com
- Wszystko było fantastyczne; ruch bez piłki, jakość podania, wizja i zrozumienie były piękne - przyznał José Mourinho poproszony o komentarz do drugiej bramki zdobytej przez Chelsea na inaugurację sezonu. Faworyt do sięgnięcia po mistrzowski tytuł rozpoczął rozgrywki od mocnego uderzenia, prezentując połączenie cech, które mają zaprowadzić go do końcowego triumfu.


RELACJA Z TURF MOOR

- Cesc i Matić kontrolowali i dyktowali intensywność gry - powiedział podczas pomeczowej konferencji prasowej w Burnley José Mourinho. - Wybierali, jak grać: zwiększyć tempo czy rozgrywać piłkę głębiej. Obaj dysponują inteligencją. (Portugalczyk użył w tym miejscu słowa brain oznaczającego mózg.) Jestem zadowolony, ponieważ w poprzednim sezonie nie potrafiliśmy kontrolować gry tak, jak zrobiliśmy to dzisiaj.

Podczas gdy pozostali kandydaci do rywalizacji o najwyższe cele rozpoczęli sezon bez błysku, Chelsea zainaugurowała rozgrywki poważnym oświadczeniem. Strata gola na niewygodnym terenie poskutkowała natychmiastową reakcją i prawdziwym pokazem futbolu na najwyższym poziomie. Szybkość, wymienność pozycji, jakość podań - zawodnicy beniaminka naprawdę mogli momentami zastanawiać się, co właściwie na tym boisku się dzieje.

Dla Burnley był to wyjątkowy wieczór. Nigdy wcześniej żaden mecz rozgrywany na Turf Moor nie spotkał się z takim zainteresowaniem medialnym. Trybuny zaczęły zapełniać się grubo przed pierwszym gwizdkiem. Już podczas rozgrzewki doszło do pierwszej konfrontacji na przyśpiewki pomiędzy kibicami obu zespołów. (Miejscowi odpowiedzieli na gromkie José Mourinho dochodzące z sektora gości doniosłym Ginger Mourinho w nawiązaniu do pseudonimu, jaki sami nadali swojemu menedżerowi, Seanowi Dyche'owi.) Wyjściu piłkarzy na murawę towarzyszyła efektowna oprawa za jedną z bramek. Na pewno jesteśmy na Wyspach? - można było zapytać.

Niebiescy potrzebowali dobrych kilku minut, aby wymienić kilka podań na połowie rywala. Szaleńczy pierwszy kwadrans zakończył się zresztą prowadzeniem gospodarzy. Chelsea musiała zareagować i zrobiła to w porażającym stylu. Diego Costa o mało nie rozerwał siatki, doprowadzając do wyrównania. Cesc Fàbregas popisał się niewiarygodnie dopieszczonym podaniem do André Schürrle przy drugim golu. Bramka zdobyta ze stałego fragmentu gry przypieczętowała sprawę. W drugiej połowie londyńczycy mogli oprzeć się na filarze swojej gry w ubiegłych rozgrywkach - obronie.

- Spędziliśmy wiele lat w tej samej lidze: najpierw w Anglii, a potem w Hiszpanii - mówił po spotkaniu o jednym ze swoich letnich nabytków Mourinho. - Znam go doskonale. W Barcelonie grał wszędzie: w roli dziewiątki, fałszywej dziewiątki, dziesiątki, skrzydłowego. Ale ja wiem, a on jeszcze lepiej, jaka jest jego najlepsza pozycja. Daje nam dokładnie to, czego potrzebujemy: stabilizację, umiejętność szybkiego myślenia i podejmowania decyzji, odpowiednią intensywność w grze. Wydobywa to, co najlepsze z innych, np. Maticia.

Na pierwszy rzut oka żaden z dwójki środkowych pomocników nie rozgrywał w poniedziałkowy wieczór wyjątkowo godnych uwagi zawodów. Matić i Fabregas po prostu robili swoje. Skupili się na tym, co każdy z nich potrafi najlepiej. Ten pierwszy operował bardzo blisko duetu środkowych obrońców, stanowiąc ochronę całej linii defensywnej. Drugi podawał - tak i tam, gdzie wymagała tego sytuacja boiskowa.

To jednak - obok Diego Costy - transfery Serba (zimą) i Katalończyka nadają grze Chelsea zupełnie nowy obraz. Obserwując spotkanie z wysokości trybun, można było mieć problem z ustaleniem, w jakim ustawieniu grają londyńczycy. Momentami osiągało kształt 4-2-3-1, innym razem bliżej mu było do 4-3-3. Uniwersalność Maticia, Fabregasa i Oscara pozwala na wypracowanie imponującej płynności. Podobnie jak pomiędzy trójką wymieniających się pozycjami napastników: Edenem Hazardem, Diego Costą i Schürrle.

Ten ostatni może zresztą uchodzić za cichego bohatera inauguracyjnego meczu. Po tym, jak wypracował jedynego gola w finale mistrzostw świata, Niemiec dopiero w zeszłym tygodniu powrócił do treningów z drużyną. Na Turf Moor był jednak nieoceniony - w pressingu, przejściu z obrony do ataku i dzięki swojej nieustającej ruchliwości. Stosownie to Schürrle był autorem drugiej bramki i adresatem podania Fabregasa, do którego znakomicie, w tempo wybiegł.

Chelsea zdominowała bowiem Burnley nie pod względem technicznym, a technicznym i fizycznym. Nie tylko rosły Matić i będący w ciągłym ruchu Schürrle, ale nawet Oscar i Hazard - obok umiejętności czysto piłkarskich - górowali nad rywalami siłą. Ta mieszanka będzie stanowić klucz do potencjalnego sukcesu Chelsea w tym sezonie.

Więcej o lidze angielskiej przeczytacie w Skarbie Kibica Premier League 2014/15, który można pobierać W TYM MIEJSCU. W niektórych przypadkach do pobrania może być konieczne wyłączenie na chwilę AdBlocka. Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook