Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
piątek, 23 maja 2014

Mistrzowie jednego zagrania

fot. goal.com
W kadrze Portugalii nie znalazł się jeden z najbardziej rozpoznawalnych skrzydłowych ostatniej dekady, Ricardo Quaresma. Być może dlatego, że zawsze mu było daleko do wybitnego piłkarza? Wyróżniał się jednak w dość charakterystyczny sposób.

Quaresma - zagranie zewnętrzną częścią stopy (trivela)

Quaresma nie był jedyny, ale stanowił doskonały przykład piłkarza dość jednowymiarowego - o dobrych umiejętnościach, ale jednak niewystarczających, by trafić do samej czołówki. Głowa nigdy nie podążała u niego wystarczająco szybko za nogami, a i ambicji często nie wystarczyło. Quaresma był jednak świetnym graczem ofensywnym, a przy tym miał opanowaną do perfekcji umiejętność dość rzadko widywaną na piłkarskich boiskach. Często mówi się o tym, że gracze jednonożni są ograniczeni w porównaniu do obunożnych. On miał dwie nogi w jednej.



Cuauhtemoc Blanco - podrzucenie piłki dwoma nogami

Blanco był wyrózniającym się napastnikiem reprezentacji Meksyku i choć nie strzelał oszałamiających ilości goli, to jednak wynikało to po części z jego stylu gry. Wolał zawsze grać nieco cofnięty, otrzymywać piłkę dalej od bramki, a potem próbować dryblingu. Pierwszy raz pokazał się światowej widowni na MŚ 1998 we Francji i od razu (w meczu z Belgią) zachwycił swoim typowym zagraniem. Po prawdzie, nie było ono ani zbyt skuteczne, ani oszałamiająco trudne pod względem technicznym, ale pokazywało fantazję - to, co zawsze kochamy u piłkarzy.



Kerlon - "foczy" drybling

Kerlon był jednym z wielu Brazylijczyków, którzy w młodym wieku zachwycali fanów w Brazylii i na świecie tylko po to, by potem zniknąć z radarów i zostać totalnym niewypałem. Do stycznia 2014 Kerlon grał w lidze japońskiej, a teraz pozostaje bez klubu. Jak się szybko okazało, był jednym z wielu, ale być może zostanie zapamiętany na dłużej ze względu na jedno charakterystyczne zagranie. Kerlon nauczył się prowadzić piłkę niemal na nosie - podbijał ją sobie do góry i biegł do przodu, podbijając powoli głową. Zwykle irytowało to niesamowicie obrońców, którzy nie mieli pojęcia, jak sobie z tym radzić; czasem dopuszczali się nawet chamskich fauli. Po pewnym czasie okazało się jednak, że zatrzymanie Kerlona nie jest takie trudne, choćby dlatego, że on, zmuszony do gapienia się ciągle na piłkę, z trudem kontrolował kierunek swojego biegu. Kerlon ostatecznie do Europy nie trafił, a nawet w Brazylii zrezygnowano z jego usług. Klasyczny przykład mistrza jednego zagrania.



Darko Kovacević - gole strzelane głową

Takich jak on było całkiem sporo, ale to dość ciekawe, że o tym reprezentancie kraju niemal całkowicie zapomniano. Kovacević był klasyczną dziewiątką; brakowało mu nawet umiejętności, by być "słabszą wersją Batistuty", ale grę głową miał opanowaną doskonale. Nawet Mario Gomez czy Ricky Lambert nie powstydziliby się takich bramek.



Gaizka Mendieta - rzuty karne

Mendieta umiał o wiele więcej niż wykonywać rzuty karne, ale był jednak zawodnikiem trochę niespełnionym. Z Valencią dwukrotnie nie był w stanie wygrać Ligi Mistrzów, choć dotarł do finału. Z Hiszpanią nie osiągnął zbyt wiele, tym bardziej, że był przez pewien czas pomijany, a po transferze do Lazio jego forma wyraźnie spadła. Mendieta jednak, poza tym, że był wybitnym lekkoatletą i cechował się ogromną wytrzymałością, umiał też doskonale panować nad nerwami. Zepsute przez niego rzuty karne można policzyć na palcach jednej ręki, a większość z nich wyglądała tak, jak w meczu z Francją na Euro 2000.



Denilson - przekładanka ("step over")

Denilson był jednym z najbardziej przepłaconych piłkarzy lat 90. Obdarzony znakomitą techniką i niezłym podaniem, jednak (jak się szybko okazało) był też piłkarzem niebywale jednowymiarowym, bez chęci do rozwijania swojej gry, który w dodatku preferował grę pod publiczkę i karmienie swojego ego niż interes zespoł. Denilson wiedział, że jego umiejętności przyciągają kibiców na stadion - zapomniał jednak, że o wiele bardziej przyciągają kibiców zwycięstwa, a tego nie był w stanie zapewnić Betisowi, który zapłacił za niego ok. 30 mln Euro.



Ilhan Mansiz - "rainbow trick"

Ten piłkarz może nie do końca pasuje do reszty, bo nie zasłynął doskonałym wytrenowaniem jednego zagrania, ale jeśli jest pamiętany, to właśnie z powodu tej kiwki, dzięki której wygrał pojedynek z Roberto Carlosem w meczu Brazylii z Turcją podczas MŚ 2002.

Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook