Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
niedziela, 19 października 2014

Mistrz reakcji

fot. skysports.com
Reprezentacja Polski wywalczyła cenny punkt i umocniła się na prowadzeniu w tabeli eliminacyjnej grupy. Adam Nawałka po raz kolejny dokonał dobrych zmian i korekt w ustawieniu zespołu, które pozwoliły zakończyć spotkanie ze Szkocją mocnym akcentem. W kolejnych meczach niezbędne mogą okazać się również bardziej trafne wybory od pierwszej minuty.


Narodowa euforia po historycznym zwycięstwie nad Niemcami nie sięgnęła granicy absurdu. Dalece ją przekroczyła. Polacy zrobili w sobotni wieczór na boisku wiele dobrego, ale mieli co najmniej tyle samo szczęścia. Tamta wygrana przyszła znikąd. Piłkarze nie mieli zresztą czasu się nią nacieszyć. Do meczu ze Szkocją należało podejść z odpowiednią koncentracją. Tak też się stało. Drużyna Adama Nawałki została dobrze przygotowana fizycznie i mogła - powinna? - pokusić się o komplet punktów.

Reakcja

Jeżeli dobrego trenera poznaje się po tym, w jaki sposób potrafi zareagować na rozwój boiskowych wydarzeń, Nawałka znajduje się na właściwej drodze. Na inaugurację eliminacji skutecznie zmotywował zespół po fatalnej pierwszej połowie przeciwko Gibraltarowi. W ostatni weekend poprawił grę obronną drużyny w przerwie spotkania z Niemcami. Wtorkowego wieczoru dokonał korekty ustawienia, która pozwoliła odwrócić losy potencjalnie kluczowej rywalizacji w kontekście sytuacji w grupie.

Gol Sebastiana Mili przypieczętował triumf nad Niemcami, ale jego pojawienie się na boisku zaledwie kilka minut po bramce na 2:1 dla Szkocji miało znacznie większe znaczenie. Rozgrywający Śląska natychmiast dał impuls, grając klepkę i wypuszczając na wolne pole Kamila Grosickiego. Potrafił nie tylko podać do przodu, ale też utrzymać piłkę na połowie przeciwnika, zanim dał prawdziwy popis swoich technicznych umiejętności.



Co kluczowe, obecność na murawie Mili wiązała się z przejściem z systemu 4-4-2 (4-4-1-1) na 4-5-1/4-3-3. Podświadomie cofający się coraz bliżej własnej bramki i zmęczeni Szkoci utracili przewagę liczebną w najważniejszej strefie boiska. Przestali zbierać drugie piłki i dominować. Jak przyznał po meczu ich kapitan, Scott Brown, sami zostali przyparci do muru. - Mogliśmy przegrać - dodał selekcjoner Gordon Strachan.

Nawałce należą się pochwały za końcówkę spotkania. Polacy zaczęli stwarzać zagrożenie ze skrzydeł i potrafili szybko przenieść ciężar gry z jednej na drugą stronę boiska. Schodzący zamiennie na lewą flankę Arkadiusz Milik i Robert Lewandowski sprawiali problemy w strefie bronionej przez najsłabsze ogniwo rywala - Alana Huttona. Wreszcie współpraca pomiędzy Milą a Grosickim powinna była przynieść jeszcze jednego gola.

Zabezpieczenie

Konieczność reakcji wymuszają jednak najczęściej wcześniejsze błędy, ewentualnie zdarzenia losowe. Nawałka ewidentnie popracował nad organizacją gry zarówno bez, jak i po stracie piłki. W 36. minucie meczu ze Szkocją Polacy wręcz podręcznikowo przeszli z ataku do obrony, zmuszając rywali do rezygnacji z kontrataku i rozpoczęcia ataku pozycyjnego. Trzy dni wcześniej, w tym samym fragmencie meczu, pozostawili Niemcom nie jeden, a dwa oceany przestrzeni, której mistrzowie świata nie zdołali wykorzystać.

Niedociągnięć w dalszym ciągu nie brakowało. Szkoci znakomicie rozklepali naszą obronę przy wyrównującym golu, po czym strzelili następnego po stałym fragmencie gry. Jak zauważył po meczu sam Nawałka, znajdowali sobie również zbyt wiele miejsca pomiędzy liniami. (Przykład: strzał Stevena Fletchera zza pola karnego w 35. minucie.) Reprezentacja Polski, choć świadomie oddała przeciwnikowi piłkę, miała również poważny problem z płynnym przejściem z obrony do ataku i wypracowaniem podbramkowych okazji.

Warto zadać sobie pytanie: czy Nawałka może pozwolić sobie na grę ustawieniem 4-4-2 (4-4-1-1)? Ten sztywny system przechodzi obecnie renesans, ale wiąże się z określonymi wymaganiami - przede wszystkim w grze obronnej i fazach przejściowych. Podstawę stanowią wybieganie oraz dyscyplina taktyczna wśród pomocników i napastników. Dwa ostatnie mecze pokazały, że reprezentacja Polski nie dysponuje zawodnikami o tych atrybutach na oczekiwanym poziomie.

Większe zabezpieczenie środka pola i - w zgodzie ze współczesnym trendem - rezygnacja z jednego ze skrzydłowych na rzecz bocznego napastnika (Milika) może okazać się pożądaną alternatywą. Zwłaszcza w perspektywie marcowego wyjazdu do Dublina.

Przed meczem

Adam Nawałka zapracował na dotychczasowe wyniki, dorobek punktowy, pierwsze miejsce w grupie i uznanie dobrą reakcją na niekorzystny przebieg boiskowych wydarzeń. Nadejdzie jednak taki moment, gdy na korekty będzie zwyczajnie za późno. Niewykluczone, że już w kolejnym spotkaniu. Czas na następne właściwe decyzje - w trakcie, ale też przed meczem. Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook