Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 27 listopada 2013

Milan szuka tożsamości

fot. gazzetta.it
Mimo okazałego zwycięstwa nad Celtikiem szkoleniowiec Milanu, Massimiliano Allegri, wcale nie może spać spokojnie. Dlaczego? Bo wygrana w Szkocji jest niewiele warta.

Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie może cieszyć włodarzy i kibiców Rossonerich. Przyszło na trudnym terenie i w momencie, gdy klub bardzo go potrzebował - Milan nie wygrał bowiem ani razu w listopadzie, uciuławszy w tym czasie ledwie dwa oczka w lidze.

Styl gry pozostawia jednak wiele do życzenia. Milan cierpiał długimi fragmentami pierwszej połowy, kiedy Celtic narzucił bardzo wysokie tempo i co chwilę podchodził pod pole karne Mediolańczyków. Piłkarze Allegriego zbyt często byli ogrywani na własnej połowie przez nie najlepszych przecież technicznie Szkotów. Ponownie uwidoczniły się stare problemy drużyny prowadzonej przez Maxa Allegriego, czyli nieumiejętność obrony przed dośrodkowaniami, czy to z gry, czy ze stałych fragmentów, o braku zrównoważenia w grze i podatności na kontry bocznymi sektorami boiska nie wspominając.

Rossoneri zwyciężyli raczej na skutek błędów szkockiej drużyny, aniżeli własnych atutów. Dwukrotnie wykorzystali kryminalne krycie Celtiku w czasie rzutów rożnych, kiedy bramki zdobywali Kaka i Zapata, a raz długa piłka za plecy obrony postawiła Mario Balotellego w sytuacji sam na sam z bramkarzem, której Włoch nie mógł nie wykorzystać. Niezbyt inteligentna ze strony Neila Lennona była również próba powtórzenia strategii z Mediolanu - wysoka intensywność na początku spotkania znów nie przyniosła gola, a tylko odbiła się na świeżości piłkarzy Celtiku, gdy trzeba było gonić wynik.




Jednak nawet prowadząc 3-0 piłkarze Allegriego w żadnym momencie nie kontrolowali boiskowych wydarzeń. Wysoka intensywność, a w dalszej fazie meczu chwilowe zrywy Szkotów wystarczały, by przedostać się pod pole karne Rossonerich i szukać strzału z wewnątrz pola karnego. Celtic zagrał niemal dwa razy tyle podań w ofensywnej tercji Milanu, co goście z Włoch, a do tego miał 55% posiadania piłki i, co za tym idzie, wymienił więcej podań. To pokazuje, jak bardzo zagubiona jest obecnie drużyna Allegriego. Brakuje tożsamości i planu gry, kuleje nastawienie mentalne.

Jeżeli coś można zarzucić mentalnemu nastawieniu drużyny, nie można mieć zażaleń do Kaki. Brazylijczyk otworzył wynik spotkania i w przeciągu meczu był bodaj najlepszym zawodnikiem Milanu, czym zasłużył sobie na owację szkockiej publiczności, gdy opuszczał boisko. Kaka znów pokazał, że w trudnych chwilach to on, a nie noszący opaskę kapitańską Riccardo Montolivo, jest prawdziwym liderem drużyny.

Mimo okoliczności, trzybramkowe zwycięstwo, które warte jest niewiele - Ajax pokonał Barcelonę 2-1, co oznacza, że losy awansu rozstrzygną się w bezpośrednim meczu obu drużyn w Mediolanie - może dać Mediolańczykom porządnego kopa i rozpocząć marsz w górę tabeli. Najbliższe dwa spotkania ligowe Rossoneri rozegrają w Catanii i Livorno. Obie ekipy są niżej w tabeli niż Milan i również targane są wewnętrznymi problemami, więc dla Rossonerich jest to doskonała szansa na złapanie wiatru w żagle i podbudowanie pewności siebie przed trzema kończącymi rok meczami, które mogą zaważyć na obecnym sezonie i przyszłości Maxa Allegriego. W 2013 roku oprócz decydującego o awansie meczu z Ajaxem, Milan czekają jeszcze starcie z Romą i ligowe derby z Interem. Bartosz Gazda
comments powered by Disqus
facebook