Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 3 września 2014

Miesiąc miodowy Paderbornu

fot. bundesliga.de
Marzenia się spełniają, nawet te najskrytsze, miesiąc miodowy Paderbornu trwa w najlepsze, a w Gladbach kibice już wzdychaja do Juana Aranga. W czym utwierdziła nas druga kolejka Bundesligi?


Xabi Alonso spełnia marzenia, na razie swoje

-Jestem Xabi, dzień dobry, dziękuję, tak na poniedziałkowej konferencji prasowej przedstawił się najnowszy nabytek Bayernu Monachium. Swoją bundesligową karierę, jeszcze w sobotę, Bask zaczął nieco okazalej. W momencie zakończenia zaledwie 68-minutowego występu, Alonso przewodził na boisku zarówno pod względem pokonanego dystansu, jak i liczby podań i kontaktów z piłką. Złośliwi mogą dodać, że debiut ukoronował asystą.



Choć trudno mówić o wymarzonym debiucie, co najmniej jedno marzenie zostało spełnione tego popołudnia. -Gdy będę starszy, mógłbym skończyć grając jako libero, tak jak Matthaeus, zwierzał się kilka lat temu pomocnik. Bask w fazie defensywnej grał najbliżej stoperów, w fazie ataku przejmował obowiązki rozgrywającego. Pomagał w ustawieniu kolegom, zwłaszcza Rodemu, a po jego zejściu i tak kulejąca gra monachijczyków zupełnie się posypała.



I chociaż po meczu na Alonsa spadło mnóstwo pochwał, nie tylko z obozu Bayernu, dzień i tak zakończył z kubłem zimnej wody na głowie. Jego idol stwierdził bowiem, że zamiast niego wolałby w Monachium... Samiego Khedirę.

Paderborn uczy się na błędach poprzedników

Przed rozpoczęciem sezonu drużyny Bundesligi z radością spoglądały w stronę nowego rywala. Najmniejszy budżet, najmniejszy stadion, najmniejszy potencjał ludzki. Po grającym większość sezonu na fantazji Fuercie i Brunszwiku, jednej z lepszych drużyn minionych rozgrywek, niestety, jedynie w grze bez piłki, kolejny nowicjusz miał być znowu tylko dostarczycielem punktów. Miał być.

W rzeczywistości absolutny beniaminek z Paderbornu okazał się bardziej przystosowany do bundesligowych realiów nie tylko niż jego poprzednicy, ale też i niejeden ligowy wyjadacz. Drużyna Breitenreitera może imponować organizacją gry w defensywie i przede wszystkim błyskawicznym przejściem do ataku, czy to za pomocą długich piłek, posyłanych za linię obrony, czy szybkich wymian podań na skrzydłach. W dwóch meczach otwarcia Paderborn potrafił z pełną świadomością wykorzystać luki i braki asekuracji rywali w defensywie, zwłaszcza w bocznych strefach, i bezlitośnie korzystać z fatalnych błędów indywidualnych przeciwników.

Miesiąc miodowy beniaminka prędzej czy później dobiegnie końca, ale obecnie może cieszyć się chwilą. A jest czym, bo w ligowej tabeli w tyle zostawia m.in. Bayern czy Borussię Dortmund.

Ofensywie Gladbach brakuje nie tylko Aranga

Kibice Bundesligi właśnie w pozbyciu się Wenezuelczyka znaleźli przyczynę pasywnej i mało produktownej ofensywy "Źrebaków" na początku sezonu. Częściowo trzeba przyznać im rację. Chociaż Arango z kolejnym meczem coraz mniej dawał zespołowi, a długie boiskowe minuty zwykł raczej wyczłapywać, to wciaż posiadał młotek w nodze i zdolność odwracania losów spotkania jednym zagraniem. Co zresztą udowodnia i w nowym zespole.



Realny ubytek ofensywy drużyny Favre'a to jednak brak Maxa Krusego. Co prawda do jedenastki dobrze wprowadzili się Hahn i Traore, ale to zawodnicy o zupełnie innej charakterystyce niż niedoszły mistrz świata. Trzymają się blisko linii, potrafią ściąć w pole karne czy uderzyć z dystansu, ale to nadal zadaniowcy. Kruse to nie tylko mózg "Źrebaków", znajdujący miejsce w półprzestrzeniach przed bramką rywala i doskonale odnajdujący się w grze kombinacyjnej, ale i motor napędowy zespołu. W poprzednim sezonie Gladbach wygrało aż 11 z 16 meczów, w których Kruse miał bezpośredni udział przy golu.

Branimir Hrgota, choć dzisiaj wybiegnie u boku samego Zlatana, a w trzech meczach pucharowych otarł się o trzy hat-tricki, Krusego zastępuje niemal tak nieudolnie jak niegdyś Reusa próbował zastąpić de Jong. Dość powiedzieć, że w lidze błysnął póki co jedynie nie trafiając do pustej bramki.

A propos pudłowania: trwa koszmar Juniora Malandy.



Kilka sezonów temu swoistego hat-tricka skompletował Toni Kroos: jako pierwszy (i ostatni?) został wybrany zawodnikiem kolejki przez Kickera w trzech kolejnych meczach. Po przerwie na mecze reprezentacji Belg będzie miał szansę "ustrzelić" znacznie dziwniejszego hat-tricka. Marcin Olton
comments powered by Disqus
facebook