Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 10 lipca 2013

Kluby totalne

foto: goal.com
Bojan Krkić zostanie dwudziestym piłkarzem, który w swojej karierze bronił barw Barcelony i Ajaksu. Nie wygląda na to, by miał to być ostatni przypadek. Oba zespoły zbyt wiele łączy.

Zarówno w Katalonii, jak i w Amsterdamie zawsze dużą uwagę zwracano na to, by lokalna drużyna grała futbol ofensywny, taki, który podoba się kibicom. Ajax fundamenty swojego stylu gry zawdzięcza Anglikom Jackowi Reynoldsowi i Vicowi Buckinghamowi, którzy wierzyli w to, że atak jest najlepszą obroną, natomiast Barcelona w latach pięćdziesiątych sięgała po święcących wtedy sukcesy reprezentantów Węgier - Ladislao Kubalę, Sandora Kocsisa i Zoltana Czibora. Madziarzy słynęli wtedy z płynnej, opartej na wymianie podań i pozycji gry, a wymagająca katalońska publiczność rozpływała się w pochwałach dla przybyszów ze wschodniej Europy.

Michelsowskie ukąszenie

Losy obydwu klubów przez dłuższy czas biegły tylko równolegle i mimo podobieństw nie zderzyły się jeszcze ze sobą. Postacią, która spięła Ajax i Barcelonę był holenderski szkoleniowiec Rinus Michels, twórca koncepcji futbolu totalnego. Były zawodnik drużyny z Amsterdamu stworzył w Holandii drużynę, która dzięki pressingowi, szybkiemu ruchowi piłki i nieustannej wymianie pozycji, weszła na szczyt futbolu krajowego i światowego. Na kolejne mecze Ajaksu z zazdrością patrzyła cała Europa, ale to Katalonia uwiodła Michelsa i tam Holender zaczął kontynuować swoją utopijną wizję.

Michels do Barcelony przeniósł się w 1971 roku, a dwa lata później na Camp Nou trafiła największa gwiazda holenderskiej piłki - Johan Cruijff. Hiszpania w owym czasie była pod władzą generała Franco, co musiała odczuwać również cała tamtejsza piłka. Faworyzowano Real Madryt, a inne kluby, przede wszystkim te ze zbuntowanej Katalonii, musiały dostosować się do sytuacji, gdy nie wszyscy mieli równe szanse. Rok po przyjściu Cruijffa do Barcelony, gdy dyktatura Franco chyliła się ku końcowi, a generał zbliżał się już do ostatnich swoich miesięcy, Duma Katalonii przyjechała na Santiago Bernabeu, by zmierzyć się ze swoim odwiecznym rywalem.



Barcelona zdemolowała przeciwnika, a niepoślednią w tym rolę odegrał właśnie Cruijff. Dla uważających się za uciemiężonych Katalończyków ten mecz był jak zastrzyk pozytywnej energii, a Holender pokazał, że dyktaturę można pokonać i od tamtej pory zaczął być uznawany za klubową legendę.

Super Johan

Po pięciu latach spędzonych w Katalonii Cruijff zdecydował się odejść, by trzy lata później powrócić do Ajaksu. W 1986 roku Holender zajął się prowadzeniem pierwszej drużyny z Amsterdamu, gdzie kontynuował michelsowską filozofię futbolu. Nie bał się stawiać na młodszych zawodników, wprowadził ustawienie 3-4-3, a także kultywował tradycje ofensywnej piłki. Po dwóch latach, wraz ze swoją katalońską prawą ręką Charlym Rexachem, Cruijff przejął drużynę Barcelony. W Katalonii zastał klub, która przez ostatnie kilkanaście lat zdobyła tylko dwa tytuły mistrzowskie, a przyczyną tego miał być - zdaniem duetu - bałagan w drużynach juniorskich i brak jedności w seniorach.

- Zdecydowaliśmy się na futbol, który nas inspirował. Futbol Rinusa Michelsa - mówi o początkach pracy przy Cruijffie Rexach. Zaczęto więc szukać piłkarzy w obrębie określonej filozofii futbolu i zbudowano drużynę, która dobrze się rozumiała na boisku. Później dokopotowano do składu wielkie gwiazdy piłki (Koemana, Stoiczkowa, Romario, Laudrupa), nauczono ich zmieniać pozycje w trakcie gry i stworzono słynny Dream Team, będący kolejnym wcieleniem idei futbolu totalnego, tym razem z jeszcze bardziej ofensywnym sznytem. Zunifikowano do tego szkolenie młodzieży, a Cruijff naznaczył je ideą posiadania piłki i starannej wymiany podań.

Holender wprowadzał wychowanków do drużyny, dając im okazję grania w pierwszym zespole z pominięciem gry w rezerwach. Najsłynniejszym przykładem takiego skoku był Pep Guardiola, późniejszy rozgrywający i kapitan zespołu, a także jego najbardziej utytułowany trener. Między Cruijffem a Guardiolą wytworzyła się więź typu mistrz-uczeń, a młody Katalończyk rozwijał swoje umiejętności, które później przydały mu się w trenerskim życiu.- W pewnym sensie jesteśmy apostołami tej esencji, którą Cruijff tutaj zaprowadził. Pokazał inną drogą grania w piłkę, inny sposób życia, kulturę - mówi o dorobku Holendra Guardiola.

Kolejne pokolenia

Jednocześnie młody pomocnik zakochał się w stylu gry Ajaksu środka lat dziewięćdziesiątych - drużyny Louisa van Gaala. -Zawsze dawali mi poczucie, że potrafią grać w piłkę, poświęcić się dla drużyny, błyszczeć indywidualnie i wygrywać. Wszyscy wiedzieli, co robić na boisku - komplementował holenderską drużynę Guardiola. Van Gaal, choć korzystał z tego samego źródła, co Cruijff, położył nacisk na inne aspekty futbolu totalnego. Znany jest z niemalże wojskowego podejścia do budowania drużyny, zarzucił indywidualne podejście do treningu kultywowane wówczas w Ajaksie na rzecz większej kolektywizacji gry. To podejście dało mu trzy tytuły mistrzowskie, puchar UEFA i Ligę Mistrzów.



W 1996 po nieudanych rezultatach w lidze, z posady szkoleniowca Barcelony zwolniono Johana Cruijffa, a po roku jego miejsce zajął Louis van Gaal. W tym czasie zliberalizowano też prawo dotyczące narodowości w pierwszej jedenastce hiszpańskich klubów i można było wystawiać w składzie więcej niż tylko trzech zagranicznych piłkarzy. To umożliwiło transfery byłych piłkarzy Ajaksu: Franka i Ronalda de Boera, Winstona Bogarde, Patricka Kluiverta i Michaela Reizigera. W późniejszym okresie na Camp Nou trafili również Marc Overmars i Jari Litmanen.

Choć kadencja van Gaala nie przyniosła wielkich sukcesów Barcelonie, jego dorobek nie pozostał bez echa. Holender zmodyfikował katalońskie 4-3-3, wprowadził większą organizacje gry, usprawnił metodologię pracy i tak samo jak w Ajaksie - nie bał się stawiać na młodych piłkarzy. To za jego kadencji karierę rozpoczął Xavi Hernandez czy Carles Puyol. Jednak konflikt z mediami i słabe wyniki dały zarządowi Barcelony podstawy do tego, by z Holendrem się pożegnać.

Przez niemal dekadę splątane losy Ajaksu i Barcelony lekko się rozluźniły. Co prawda pracę w Katalonii rozpoczął za wstawiennictwem Cruijffa Frank Rijkaard, który w trakcie swojej kadencji sięgnął po Edgara Davidsa, a w Amsterdamie pojawili się jako trener Henk ten Cate, czy na boisku Gabri i Oleguer, to nie sposób było się w tym doszukiwać jakichś prawidłowości czy wspólnoty filozofii.

Ta wspólnota nabrała niedawno rozpędu przede wszystkim dzięki osobie Johana Cruijffa. To on polecił Txikiemu Beguristainowi powierzenie funkcji trenera pierwszej drużyny Guardioli i to on stał za przewrotem w Ajaksie Amsterdam. Klub ze stolicy Holandii przez początek trzeciego tysiąclecia borykał się z dominacją PSV Eindhoven i stracił kontakt ze swoją naczelną wizją gry. Cruijff, widząc niepowodzenia macierzystego klubu, odrestaurował szkolenie w Ajaksie i zdecydował się na powierzenie pierwszej drużyny Frankowi de Boerowi.


Młody holenderski szkoleniowiec tuż przed rozpoczęciem swojej pierwszej samodzielnej pracy wybrał się w odwiedziny do dawnego kolegi z Barcelony - Pepa Guardioli. Dwaj znakomici piłkarze przez długi czas debatowali na temat piłki, a pomysły, które de Boerowi podsyłał Katalończyk, trafiły na podatny grunt. Dla Holendra ta wizyta była czymś w rodzaju oświecenia i otwarcia głowy na określoną wizję futbolu. Przejąwszy po Martinie Jolu Ajax, de Boer zaczął od podstaw: 4-3-3, gra na dwa kontakty, formacje blisko siebie, stopniowe wzmacnianie płynności gry, wymiany pozycji i zachęcanie piłkarzy do cierpliwego budowania akcji opartych na wielu podaniach. Tym samym rozpoczęła się kolejna już budowa drużyny opartej na zasadach futbolu totalnego.

Zamiana ról i ten trzeci

Guardiola w swoich wypowiedziach zaznacza inspiracje zarówno ze strony Cruijffa, jak i van Gaala, a w swojej pracy stara się łączyć te dwa pozornie wykluczające się pierwiastki totalvoetbal i tym samym zaraził też Franka de Boera. W ten sposób to Barcelona po raz pierwszy od 1971 roku stała się w tym układzie stroną, która dzieli się swoimi pomysłami na piłkę. Gdy było odwrotnie, za transferem wiedzy szły również transfery piłkarzy, nie inaczej jest też i obecnie - w styczniu tego roku na AmsterdamArena trafił młody skrzydłowy Isaac Cuenca, a teraz w ślady młodego zawodnika poszedł również niechciany w Milanie i Romie Bojan Krkić. Voetbal International wspomina również o Sergim Roberto, środkowym pomocniku rezerw Barcelony. - System gry jest taki sam, zawodnicy, którzy przechodzą z młodzieżowych drużyn znają wszystkie automatyczne ruchy - mówi o swoim pobycie w Ajaksie Cuenca.

Barcelona i Ajax korzystają z tych samych fundamentów, opierają się na podobnych założeniach i działają w podobny sposób. To, co ich różni, to status, jaki mają w dzisiejszym futbolu. Od czasu Ajaksu van Gaala, nastąpiło spore rozwarstwienie w europejskiej piłce i z czasem Blaugrana i Die Joden znalazły się na różnych biegunach piłkarskiego magnesu. Podczas gdy Barcelona może sobie pozwolić na wielomilionowe transfery, Ajax musi się zadowolić wypożyczeniami i korzystaniem z własnych wychowanków. Jednocześnie w tej samej sytuacji znajduje się praktycznie cała Eredivisie, a mądrość de Boera i korzystanie z piłkarzy zaznajomionych z określonym stylem gry, daje amsterdamskiemu klubowi niemałą przewagę nad resztą stawki.

To, co jednak naprawdę pozwala obydwu klubom utrzymywać się na szczycie, to przywiązanie do michelsowskich pomysłów i wspieranie się autorytetem Johana Cruijffa. -Prosta piłka jest najpiękniejsza, ale granie prostej piłki jest najtrudniejsze - mówi legenda Ajaksu i Barcelony. Może łatwiej jest grać inaczej i kupować, a nie wychowywać piłkarzy, ale to wszystko jest dobre tylko na krótką metę. Sukces długofalowy można odnieść tylko dzięki ciężkiej pracy i przywiązaniu do pewnych wartości. Wiedzą o tym w Amsterdamie, Barcelonie, a wydaje się, że wyrasta też kolejne centrum futbolu totalnego - Monachium. Istny Drang nach Osten. Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook