Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
czwartek, 24 października 2013

Każdy może zostać selekcjonerem

fot. uefa.com
Nie trzeba mieć wyjątkowych wyników, żeby stać się poważnym kandydatem w rozgrywce o fotel selekcjonera. Wystarczy dobry timing, szczęście i znajomości.

Okres bezkrólewia w reprezentacji pobudza wyobraźnię. Media i kibice rozkręcają karuzelę nazwisk, związkowi działacze kombinują po swojemu, agenci z całego świata próbują zainstalować na ciekawym stanowisku swoich ludzi. Poniżej subiektywny przegląd kandydatów mniej lub bardziej poważnych, przyszłych selekcjonerów, propozycji całkiem zaskakujących, zapomnianych i trudnych do wyjaśnienia.

*

Kto? Grzegorz Lato
Kiedy? Po przegranych eliminacjach do MŚ w 1994 roku.
Ale jak to? Brzmi to jak ponury żart, ale tę kuriozalną dziś kandydaturę rozpatrywano całkiem poważnie. W pierwszej połowie lat 90-tych Lato miał niezłe notowania na rynku. Szóste miejsce w lidze ze Stalą Mielec i awans do ekstraklasy z Olimpią Poznań pozwalały spokojnie kręcić się na trenerskiej karuzeli, ale nie powinno wystarczać do przejęcia kadry. Lato znalazł się jednak w finałowej czwórce kandydatów. Decydująca była raczej piłkarska przeszłość i naiwna nadzieja, że medalista dwóch mundiali natchnie swoich następców do dobrej gry. Nie bez znaczenia była też praca z Kazimierzem Górskim, który akurat był prezesem PZPN.
Jak to się skończyło? Lato rywalizację o posadę przegrał w dużej mierze przez własną pazerność. Podobno zażądał gaży, która przekraczała ówczesne możliwości związku. Selekcjonerem reprezentacji został Henryk Apostel, który przerżnął eliminacje do mistrzostw Europy w 1996 roku. Lato zaliczył jeszcze kilka nieudanych epizodów jako trener, a później – w końcu! - zajął się dojeniem PZPN jako działacz.



Kto? Krzysztof Pawlak
Kiedy? Po przegranych eliminacjach do MŚ w 1998 roku.
Ale jak to? Podczas nieudanych eliminacji do francuskiego mundialu Pawlak był najbliższym współpracownikiem Antoniego Piechniczka. Po odejściu szefa awaryjnie poprowadził kadrę w meczu z Gruzją. Biało-czerwoni wygrali 4:1, a Pawlak przez przypadek został kandydatem do przejęcia kadry na stałe. Zadecydowało tym tylko jedno spotkanie. Wcześniejsze doświadczenia Pawlaka nie dostarczały argumentów jego zwolennikom. Przed przygodą z reprezentacją samodzielnie prowadził trzeciorzędne kluby – z Sokołem Pniewy i GKS Bełchatów plasował się w drugiej połowie jeszcze 18-zespołowej ligi.
Jak to się skończyło? Pawlak był papierowym kandydatem, bez większych szans na przejęcie kadry. Faworytem mediów i kibiców był Janusz Wójcik, którego wreszcie udało się zainstalować na tym stanowisku. Miał być zbawcą kadry, a skończyło się tak jak zawsze w latach 90-tych – przegranymi eliminacjami. Nie wiodło się również Pawlakowi. W ekstraklasie prowadził jeszcze Lecha i Bełchatów, a potem bez większych sukcesów krążył po niższych ligach.

Kto? Jerzy Engel
Kiedy? Po przegranych eliminacjach do MŚ w 1998 roku i do Euro 2000.
Ale jak to? Pojawiająca się pod koniec lat 90-tych kandydatura była równie egzotyczna, co w tamtym czasie liga cypryjska, w której Engel pracował przez wiele lat. W Polsce był zapomniany i raczej nie przypominał o sobie zagranicznymi sukcesami. Akcje wzrosły dzięki dyrektorowaniu w Polonii Warszawa, ale i tak starając się o przejęcie kadry miał ubogie CV – bez przeszłości na boisku, bez ciekawych wyników w roli trenera. Engel nie był faworytem mediów, kibice go nie znali, a jego kompetencje oceniano niżej niż choćby Edwarda Lorensa.
Jak to się skończyło? Zaskakująco. Engel został selekcjonerem za drugim podejściem. Po fatalnym początku kadencji reprezentacja nagle zaczęła grać efektownie i skutecznie. Biało-czerwoni jako pierwsza drużyna w Europie zapewniła sobie awans do mistrzostw świata w Korei Południowej i Japonii. Engel opowiadał, że kadra jedzie do Azji nawet po medal, ale mundialowa przygoda skończyła się wielkim kacem już po fazie grupowej. Po mistrzostwach Engel zasiadał głównie za dyrektorskimi biurkami i przed kamerami w telewizji. Jako trener zaliczył tylko krótką przygodę w Wiśle Kraków.



Kto? Werner Liczka
Kiedy? Po nieudanym mundialu w 2002 roku.
Ale jak to? Opcja zagraniczna w przedziwnym wydaniu. Czech wyrobił sobie dobrą markę na polskim rynku dzięki rocznej pracy w Polonii Warszawa. Konkretów było niewiele – tylko czwarte miejsce, gra bez fajerwerków – ale Liczka sprawiał dobre wrażenie. Sympatyczny, trochę jąkający się trener, z innym podejściem i spojrzeniem na piłkę od rodzimych fachowców. Być może punkty zbierał też za asystenturę u Dusana Uhrina w srebrnej reprezentacji Czech z Euro '96.
Jak to się skończyło? Liczka został selekcjonerem, ale młodzieżowej kadry Czech. W Polsce skończyło się tylko na rozmowach z kierownictwem związku i zapoczątkowaniu mody na czeską szkołę trenerską. Kilka lat później wrócił do polskiej ligi i wywalczył mistrzostwo z Wisłą Kraków.

Kto? Zbigniew Boniek
Kiedy? Po nieudanym mundialu w 2002 roku.
Ale jak to? Dużo lepszy menedżer i komentator niż trener. Spadał z Serie A z Bari i Lecce, awansował do Serie B z Avellino. Mało kto traktował Bońka-trenera poważnie. Znamienne są słowa Abela Balbo: - Jako trenera traktuje go pobłażliwie, z przymrużeniem oka. Specjalista od demontowania drużyn. Na selekcjonera namaścił się sam.
Jak to się skończyło? Fatalnie. Boniek obsadził się w roli, do której nie miał predyspozycji. Można było odnieść wrażenie, że bardziej firmuje reprezentację, niż faktycznie ją prowadzi i zajmuje się robotą stricte szkoleniową – taktyką, analizami i obserwacjami przeciwników. Zniechęcił się szybko, po pięciu meczach poinformował z tropikalnej wyspy o swojej rezygnacji. Zdążył przegrać kluczowy – jak się później okazało – mecz w eliminacjach do Euro '04.



Kto? Mieczysław Broniszewski
Kiedy? Po dymisji Zbigniewa Bońka.
Ale jak to? Niby wszystko się zgadzało. Broniszewski odnosił sukcesy z młodzieżowymi reprezentacjami, pomagał Henrykowi Apostelowi przy seniorskiej kadrze, miał też sporo doświadczeń z pracy w klubach. Mimo wszystko kandydatura budziła niesmak. Z czasem Broniszewski stał się specjalistą od zadań specjalnych. Rekomendacją było to, że – puszczamy oko – nigdy nie spuścił drużyny z ligi.
Jak to się skończyło? Jedyne ślady tej kandydatury znajdziemy na łamach pracy. Mówiło się, że pomysł powierzenia kadry Broniszewskiemu wyszedł po znajomości od Apostela, który w tamtym czasie był wiceprezesem PZPN. Oddanie kadry „Kaszanie” nie wchodziło jednak w grę - PZPN potrzebował kogoś innego formatu niż trener ligowych średniaków. Padło na Pawła Janasa.

Kto? Berti Vogts
Kiedy? Po nieudanym Euro 2012.
Ale jak to? Grzegorz Lato przedstawił niemieckiego szkoleniowca jako jedynego rywala Waldemara Fornalika do przejęcia kadry. Vogts w 1996 roku poprowadził reprezentację Niemiec do mistrzostwa Europy. Później było coraz gorzej. Po nieudanych przygodach w Kuwejcie, Nigerii, Szkocji i słabych wynikach w Azerbejdżanie największym sukcesem Vogtsa jest to, że wciąż ktoś chce go zatrudnić.
Jak to się skończyło? Zgodnie z przewidywaniami. Prawdopodobnie Vogts był tylko papierowym kandydatem, bez żadnych szans na przejęcie kadry. Niemiec służył tylko do prymitywnego pokazania opinii publicznej, że PZPN pod kierownictwem Laty nie jest impregnowany na zagranicznych trenerów.

*

To tylko niektórzy z kandydatów. Pomysłów było więcej. Wysokie notowania zawsze miał Henryk Kasperczak, silnym poparciem związkowych działaczy cieszył się Stefan Majewski, w różnym czasie przewijały się też nazwiska Huberta Kostki, Edwarda Lorensa, czy Dariusza Wdowczyka.

Pojawiali się też kandydaci z zagranicy. Faksy przysyłał Javier Clemente, spekulowano o kandydaturze Christopha Dauma, sondowano Ivicę Osima. Mówiło się też o innych – kandydatach bez nazwiska, albo z nazwiskiem zupełnie nieznanym, o trenerach z wynikami i bez nich, o pomysłach zupełnie fantastycznych, oderwanych od rzeczywistości, bo przecież każdy mógł forsować własnego faworyta. Bo niewiele rzeczy budzi takie emocje jak personalia. Zwłaszcza te przyszłego selekcjonera reprezentacji. Bartosz Wlaźlak
comments powered by Disqus
facebook