Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
środa, 18 września 2013

Jak zdobyć mistrzostwa?

foto: skysports.com
Piłka nożna to prosta gra, na boisku biega 22 facetów, a kto strzeli więcej bramek, ten wygrywa. A kto wygrywa na końcu? Nie zawsze są to Niemcy, może będą to ci, którzy mają swój pomysł na granie?

Nie tak dawno - bo w połowie tego roku - obchodziliśmy 150-lecie utworzenia Angielskiej Federacji Piłkarskiej - najstarszego związku sportowego związanego z futbolem na świecie, co uważa się czasami za symboliczne rozpoczęcie dziejów tej dyscypliny sportu. Piłka nożna swoje lata już ma i niejedno już widziała, a na piłkarski Olimp wdrapywało się już wielu i choć nieliczni mogli wejść na sam szczyt, to zebrałaby się i tak niemała gromadka największych tego sportu.

Inter Hellenio Herrery, Ajax Michelsa i Kovacsa, Milan Sacchiego, Barcelona Guardioli czy wreszcie Bayern Juppa Heynckesa - przykłady wielkich futbolowych drużyn, które czarowały na swój sposób kibiców w całej Europie można mnożyć. Z ostatnich lat, spośród zespołów mogących się pochwalić sukcesami na przestrzeni kilku sezonów, wymienimy na pewno katalońską drużynę, znajdziemy miejsce dla bawarskiej ekipy, ale wspomnimy też o renesansie Juventusu za sprawą Antonio Conte, czy Chelsea zbudowanej niemal dekadę temu przez Jose Mourinho.

Anatomia sukcesu

Choć te drużyny sporo dzieli - podejście do wysokości linii obrony, sposobu i tempa przejścia z ataku do obrony i odwrotnie, czy wreszcie ustawienia, to można znaleźć też niemało cech wspólnych. Mentalność zwycięzców - podpowiada logika, wszak to musi cechować drużyny osiągające sukcesy, ale także odpowiedni balans między atakiem a obroną, zapewniający stabilną grę na przestrzeni całego sezonu. O tym ostatnim łatwo się mówi i pisze, trudniej przychodzi skonstruowanie stabilnej drużyny, gdyby tak było - wielu podołałoby temu zadaniu w każdych niemal warunkach. Co może więc uchodzić za klucz do sukcesu?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że to, jak będzie grała drużyna, zależy od piłkarzy, jacy w niej występują. I to zarówno, jeżeli definiować będziemy zespół jako sumę umiejętności zawodników, a także jeżeli wejdziemy głębiej i będziemy doszukiwać się relacji między piłkarzami, dostrzeżemy jak wszystko, co oni robią musi się uzupełniać i tworzyć całość. Mówiąc krótko - struktura zespołu piłkarskiego zależy od tego, z jakiego materiału jest zbudowana.

Każda struktura musi mieć jednak odpowiedni fundament. Myśląc o drużynie piłkarskiej, fundamenty nazywa się "szkieletem drużyny", a do worka z taką etykietą pakuje się zwyczajowo jej najlepszych zawodników. Mówiąc obrazowo, "szkieletem" reprezentacji Polski nazwano tercet Piszczek-Błaszczykowski-Lewandowski. Świetni piłkarze, ale warto się zastanowić, czy to właśnie do nich należy dobierać całą resztę drużyny, czy może jednak są pozycje na boisku, które są kluczowe dla powodzenia całej drużyny i determinują sposób, w jaki ona gra.

Podaj cegłę, podaj cegłę, zbudujemy fundamenty

Utarło się, że najwięcej pracy na boisku wykonują defensywni pomocnicy, do nich przylgnęła łatka najbardziej niedocenianych zawodników. Wygląda to jednak na zbyt duże uproszczenie, a mówiąc "pokaż mi swojego środkowego pomocnika, a powiem ci jak grasz" Juanma Lillo odsłania tylko część zagadnienia. To samo czynią ci, którzy mówią, że "drużynę buduje się od obrony". Pytanie tylko, czy gdyby zsumować te odsłonięcia, to czy nie bylibyśmy wtedy na dobrej drodze, by odkryć receptę na sukces.

Obraz tego, jak grała Barcelona za swoich najlepszych czasów, jak Chelsea z okresu "pierwszego Mourinho" dominowała w Premier League, jak Bayern przejechał się jak walec w Lidze Mistrzów w zeszłym sezonie i na jak wspaniałą drużynę wyrosła Stara Dama, jest w nas żywy, nie ma więc co skupiać się na przedstawianiu sposobu ich gry. Przejdźmy od razu do roli, jaką pełnili w niej zarówno środkowi obrońcy, jak i defensywni pomocnicy, a także jak wyglądała pomiędzy nimi współpraca.



Najważniejszym posunięciem taktycznym, jaki Pep Guardiola wykonał w Barcelonie, Gary Neville uznał zachowanie stoperów i defensywnego pomocnika (głównie Sergio Busquetsa) wtedy, gdy piłkę ma Victor Valdes. To dzięki ich zachowaniu udaje się uciec spod pressingu i przenieść piłkę wyżej. Gdyby więc nie manewr szerokiego ustawiania się Puyola i Pique i wchodzenia między nich Busquetsa, Barca mogłaby nie mieć takiej swobody w operowaniu piłką, a co za tym idzie - miałaby trudności z osiągnięciem aż tak dużych sukcesów. Współpraca między obrońcami a "szóstką" i dobór do niej odpowiednich zawodników przyniósł Guardioli trzy tytuły mistrzowskie i dwa Puchary Europy.

Gdy cała Anglia biła pokłony systemowi 4-4-2, Jose Mourinho postanowił zakpić z brytyjskich świętości i za sprawą Claude'a Makelele dał Premier League 4-3-3. -Jeżeli mam trójkąt w środku pola, zawsze będę miał przewagę przeciwko tradycyjnemu 4-4-2, gdy pomocnicy są obok siebie. Dlatego, że zawsze mam dodatkowego zawodnika - tłumaczył swoje pomysły portugalski trener. Mourinho postawił Francuza tuż przed parą środkowych obrońców Terry-Carvalho i dał mu zasada na wskroś defensywne - przecinanie podań, kasowanie akcji rywala i odegranie do najbliższego partnera. Gdy drużyna miała piłkę, zajmował się asekurowaniem pozycji szukających okazji kolegów. Tamta Chelsea, oparta na absorbowaniu ataków rywala i szukająca bramek w kontrataku, swoje zaczepienie miała w trójkącie Terry-Carvalho-Makelele.

Wielu za genezę nowej, nawiązującej do poprzednich lat usłanych sukcesami, drużyny Juventusu uznało, poza zatrudnieniem Antonio Conte na stanowisku trenera, ściągnięcie z Milanu Andreę Pirlo. Włoski piłkarz, którego gra stanowi definicję piłkarskiego terminu regista od razu wzniósł Juventus na wyższy poziom. W pierwszym sezonie Antonio Conte Stara Dama nie przegrała ani jednego spotkania, choć trener często mieszał ustawieniem. Zaczął od 4-4-2, w którym Pirlo zajmował miejsce w środku pola obok Claudio Marchisio, a przed Andreą Barzaglim i Leonardo Bonuccim, potem jednego z napastników poświęcił na rzecz wchodzącego do składu Arturo Vidala, by wreszcie przejść ostatecznie na 3-5-2 z Pirlo grającym przed trójką Chellini-Bonucci-Barzagli.




Antonio Conte dopiero wtedy zbudował drużynę pewną siebie, która czuje się dobrze w każdym wariancie gry, a fundamentem tego są bardzo dobrze grający piłką środkowi obrońcy, bez problemu radzący sobie z wprowadzeniem jej do gry. Gdy Pirlo jest ściśle kryty przez rywala, za rozgrywanie biorą się właśnie obrońcy. Dzięki pewności tej czwórki w rozegraniu inni zawodnicy mogą rozejść się po całym boisku, żeby wykorzystać jak najwięcej jego przestrzeni. Mogą też być pewni, że ich ruch do przodu przy przejściu do ataku będzie zauważony. Przez to Juventus znakomicie czuje się też przy grze z kontrataku, o czym boleśnie przekonało się Lazio w meczu o Superpuchar Włoch.

Prawdziwym prymusem w ostatnim czasie jeśli chodzi o uniwersalność w piłce był rzecz jasna Bayern Monachium. Na dobrej drodze po potrójną koronę był już ponad rok temu, jednak w kluczowych meczach czegoś tej drużynie zabrakło. Szefowie bawarskiego klubu nie zamierzali jednak zasypywać gruszek w popiele i sięgnęli po wzmocnienia - ściągnięto Mandżukicia, a także Dantego i Javiego Martineza. Gdy ostatnia dwójka ostatecznie znalazła sobie miejsce w składzie, to Bayern wszedł na poziom nieosiągalny dla innych zespołów. Siła, technika i precyzja połączona z umiejętnościami Jerome'a Boatenga i Bastiana Schweinsteigera dała Bayernowi rdzeń, dzięki któremu inni piłkarze mogli bardziej pewnie rozwijać swoje umiejętności. Ta czwórka znakomicie czuła się w każdym rozwiązaniu taktycznym, rozumiała zachowanie swoje i innych, dzięki czemu zdobyto w końcu upragnioną potrójną koronę.



Od organizacji do chaosu jeden krok

Dlaczego tak ważne jest ustanowienie odpowiedniej interakcji między obrońcami a defensywnymi pomocnikami w całym procesie budowy drużyny? Można patrzeć na to z różnych stron. Przede wszystkim, to właśnie ci zawodnicy najczęściej odbierają piłkę i odpowiadają potem za wprowadzenie drużynę w fazę ataku. Ponadto, gdy drużyna atakuje, to właśnie stoperzy i "szóstki" najczęściej zostają z tyłu, gdy do przodu ruszają boczni obrońcy, zrozumienie pomiędzy piłkarzami zostającymi z tyłu jest więc kluczowe przy przejściu do obrony i zatrzymaniu ataku rywala. Wreszcie są to piłkarze będący najczęściej przy piłce, ich decyzje mają więc największy wpływ na rozwój akcji w jej początku.

Praktyka pokazuje więc, że bez stworzenia dobrze uzupełniających się i wchodzących w zrozumiałe dla siebie interakcje środkowych obrońców i pomocników nie da się zbudować silnej, stabilnej drużyny. Poszukiwanie dobrego rozwiązania potrafi spędzać sen z powiek, co widać chociażby po casusie reprezentacji Polski. Różnicę w tym, jak wygląda drużyna o silnych podstawach, a taką o podstawie słabszej, widać też było w starciu Steauy z Legią.

W poprzednim sezonie Premier League walka o TOP 4 między Arsenalem a Tottenhamem rozegrała się właśnie w środku pola, choć był to pojedynek korespondencyjny. Andre Villas-Boas zbudował defensywę w oparciu o kwartet Vertonghen, Dawson - Sandro, Dembele. Jednak kontuzja Sandro spowodowała, że wejść do gry musiał Scott Parker, a jego braki w motoryce zmusiły Dembele do cofnięcia się, co miało potem konsekwencje w dalszych tercjach boiska. Z kolei imponująca seria bez porażki Arsenalu zaczęła się wtedy, gdy Arsene Wenger znalazł w Koscielnym, Mertesackerze, Artecie i Ramseyu odpowiedni fundament dla swojej drużyny. Wtedy cała drużyna ruszyła z kopyta i pokonała lokalnego rywala w walce o TOP 4.

Dlatego ciekawe może więc być podejście Pepa Guardioli do Bayernu, którego pierwszą decyzją było rozerwanie tej podstawy, która dała Bawarczykom tyle radości w poprzednim sezonie. Może być tak, że inna podstawa da inny styl gry i w innym kształcie oraz innym składzie ta drużyna może grać inaczej, w domyśle: lepiej. Na samym początku sezonu Bundesligi defensywny tercet w ustawieniu 4-1-4-1 nie przynosił Bayernowi odpowiedniej stabilności, często zdarzało się, że choć utrzymywanie piłki było na poziomie dobrym lub bardzo dobrym, to elementarna asekuracja i ustawienie się przy przejściu do obrony sprawiało Bayernowi trudności.

Każda próba eksperymentowania w ustawieniu drużyny jest zabiegiem na żywym organizmie, dlatego zawsze obarczona jest ryzykiem. Ale jeżeli wciąż nie znaleziono optymalnego rozwiązania, to należy szukać lepszego i to ryzyko po prostu podjąć. Okazuje się bowiem, że gra jest warta świeczki i warto szukać najlepszego rozwiązania, bo korzysta na tym cała drużyna, a znalezienie optimum daje zespołowi swobodę i pewność siebie, która w udziale przypada tylko najlepszym. Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook