Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 14 października 2014

Jak Polacy Niemców przechytrzyli

fot. goal.com
W dzisiejszym meczu ze Szkocją niewątpliwie oczekujemy tego, że zespół Adama Nawałki pokaże tę samą nieustępliwośc i serce do gry, ale też umiejętności, zarówno indywidualne, jak i kolektywne. Choć z Niemcami wygraliśmy dzięki sporej dozie szczęścia, to jednak temu szczęściu też pomogliśmy. Pomimo dużej ilości błędów można wyciągnąć z tego spotkania momenty bardzo dobre, które powinniśmy też zobaczyć dzisiejszego wieczora.

Jak wspominaliśmy w artykule z soboty, selekcjoner zdecydowanie postawił na poprawę gry defensywnej i załatanie dziur w blokach obronnych, ale to nie znaczy, że zlekceważył atak. Podążając za najnowszymi trendami, zadbał o to, by Polacy szybko wychodzili z kontratakami.



Na powyższym kadrze widać moment chwilę po odegraniu piłki (po opanowaniu długiego podania) przez Lewandowskiego, stanowiącego podstawę ofensywnego rombu, do Krychowiaka. Jeszcze 10 sekund wcześniej napastnik Bayernu był najbardziej wysunięty - w tym momencie przed nim są już Milik, Grosicki i Rybus, a Krychowiak oprócz Jodłowca ma też opcje podania do przodu. Nawałka nie oczekiwał dłuższej gry podaniami, ale rozciągania gry do skrzydeł i penetrowania linii obrony - gdy jeden z napastników czekał na piłkę, drugi ruszał między stoperów.

Z kolei w obronie kluczowe było ustawienie dwóch czwórek w linii, które miały grać bardzo blisko siebie. Ze względu na kłopoty ze zrozumieniem wśród stoperów i odrobinę pasywną grę w pierwszej połowie Niemcy i tak często otrzymywali piłkę między liniami - zwłaszcza Götze. Jednak dzięki blisko ustawionym liniom zawsze znalazł się ktoś do asekuracji; zarówno Piszczek, jak i Wawrzyniak dbali o zawężanie linii obrony wiedząc, że Grosicki i Rybus (niemal) zawsze zastąpią ich bliżej linii bocznej.


linia obrony zaznaczona na jasnoniebiesko, linia pomocy na niebiesko

W drugiej połowie, zwłaszcza po zdobytej bramce, Niemcy już nie mieli tyle swobody pomiędzy liniami. Dużą zasługę należy tu przypisać Glikowi, który ze świetnym wyczuciem atakował zawodników wchodzących w tę strefę - wychodził z linii, podobnie jak to zrobił w meczu z Czarnogórą, gdy straciliśmy bramkę. Tym razem jednak nie mylił się, a ewentualne luki były asekurowane.

Trzeba pochwalić bocznych pomocników za grę w obronie. Rybus, niestety, był zaledwie poprawny, za to Grosicki co najmniej dobry. Nie tylko wracał za bocznymi obrońcami, ale też cofał się bardzo głęboko przy ataku pozycyjnym Niemców, asekurując boczną strefę. Zaliczył co prawda zaledwie 1 odbiór i 0 przechwytów, ale Rybus w tej aktywności nie miał żadnych osiągnięć (0/0), choć zwykle dobrze się ustawiał.



Nasze ustawienie tuż przed zdobyciem gola nie sugerowało wielkiego zaangażowania w ofensywę, ale, tak jak poprzednio, napastnicy już absorbowali obrońców (widać, jak Lewandowski rozciąga obronę w pionie atakując skrzydłem), a Grosicki i Rybus byli ustawienie wyżej. Rybus znakomicie odparł atak Rüdigera i zgrał piłkę do Jodłowca, który już mógł rzucać długie podanie do Grosickiego. Co prawda, nie miał on uprzywilejowanej pozycji i gol padł głównie dlatego, że Durm wybił piłkę prosto przed siebie.



Po zdobyciu gola w obronie graliśmy, jak wcześniej, blisko siebie i wąsko, ale zdarzały się jednak wpadki. W poniższej sytuacji źle ustawił się Rybus, w ogóle nie przewidując, co może się wydarzyć (ponownie, linia obrony na jasnoniebiesko, linia pomocy na niebiesko). Szukała przed chwilą próbował pressingu i wraca do linii, asekurowany przez Krychowiaka. Do zawodnika z piłką wyskakuje Glik. Generalnie mamy jednak w polu karnym sytuację 4 na 3 (nie licząc Niemca na pozycji spalonej), Bo Grosicki na lewym skrzydle jest ustawiony parę metrów od Wawrzyniaka. Za chwilę jednak obrona skupi się w jednym miejscu, a podanie otrzyma Durm po prawej stronie naszego pola karnego. Rybus będzie się tylko z daleka przyglądał, jak zawodnik Borussii Dortmund strzela prosto w ręce Szczęsnego. A gdyby tam był Schürrle?



Z kolei na poniższym kadrze widać momentalny atak Glika na zawodnika oczekującego na podanie między liniami. Wawrzyniak i Szukała kryją 1 na 1, Piszczek wraca do linii obrony, ale sytuacja wygląda na dość groźną, bo Jodłowiec i Krychowiak muszą biec do piłki. Jednak Glik wyskakuje z linii, perfekcyjnie odbiera piłkę i rozpoczyna kontratak. Obrońca Torino w drugiej połowie miał jeszcze kilka takich interwencji, za każdym razem wykonując to z ogromnym wyczuciem i bez faulu. Ostatecznie Glik zaliczył 4 odbiory, 3 przechwyty i 9 wybić piłki (w dwóch pierwszych kategoriach lepszy był tylko Krychowiak 5/5).



Te wszystkie sytuacje pokazują, że nasz zespół miał nie tylko sporo szczęścia, ale też został dobrze przygotowany przez Nawałkę pod kątem taktycznym i mentalnym. Od dobrej i zwartej obrony jeszcze daleka droga do kompletnego zespołu, ale gdy z tyłu gra się na zero dzięki swoim umiejętnościom i zgraniu, wtedy faktycznie można liczyć na to, że przez całe spotkanie nikt nie wpadnie w panikę - a to wydatnie pomaga w budowaniu akcji ofensywnych.

Ze Szkotami można i należy liczyć na coś więcej, ale też warto mieć na uwadze nieco odmienny styl gry. Jednak nasi dzisiejsi rywale również lubią szukać cofniętego napastnika, Stevena Naismitha, a Strachan wymaga od nich również gry piłką. Za to z pewnością po Robertsonie i Huttonie można się spodziewać większej ilości dośrodkowań niż po obrońcach niemieckich. Jeśli drużyna Nawałki zaadaptuje się prawidłowo, pozytywny wynik stanie się faktem.

Rozbudowana o analizę kilku innych sytuacji boiskowych wersja artykułu znajduje się pod tym linkiem.

Statystyki pochodzą ze strony whoscored.com. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook