Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
czwartek, 11 lipca 2013

Godny następca Magatha?

fot. bundesliga.de
Przyjaźń w kolorze różowym, walka o największy tłok w ataku, nietypowa kłótnia transferowa i nowy bundesligowy kat. Wszyscy jadą dzisiaj Do jednej bramki.

*

Zaczynamy jednak od Grecji, gdzie cały czas przebywa dochodzący do zdrowia Kyriakos Papadopoulos. Papa ma większe zaufanie do fizjoterapeutów w Grecji. W tym przypadku psychika jest najważniejsza, tłumaczy Horst Heldt. Stoper ostatni mecz zagrał niemal osiem miesięcy temu, przeszedł w tym czasie trzy operacje kolana, a w nowym sezonie zdążył już opuścić pierwszy obóz i oficjalne zdjęcia drużyny. Co ciekawe, jego cena wciąż rośnie, a parol na Greka zagiął Liverpool, któremu lokalny rywal Schalke dopiero co zabrał sprzed nosa Mchitarjana. Już teraz Heldt za młodziana woła 20 mln euro, a jeśli Papadopoulos jeszcze trochę pozostanie w rękach greckich znachorów, wkrótce może stać się najdroższym piłkarzem, jaki kiedykolwiek wyjechał z Bundesligi.

*

Dni w Leverkusen stały się intensywne jak nigdy wcześniej. A treningi "Aptekarzy", niezależnie od wszelkich okoliczności, trwają co najmniej dwie godziny. Zdaniem Samiego Hyypii "zmęczenie to sprawa głowy, a piłkarze muszą być silni". Brzmi trochę jak Magath? Treningi są trudne, dlatego cieszę się, że muszę "tylko trenować. W przeciągu ponad dwóch tygodni zawodnicy otrzymali wolne jedynie dwukrotnie. Gdy wzór przymierza się do podjęcia pracy w swojej ulubionej scenerii, wśród palm i palącego słońca, w Bundeslidze rodzi się nowy kat. Liczba "Saddamów" musi się przecież zgadzać. Na ostateczny test przemiany Fina musimy jednak poczekać aż do zimy, do testu czapki i szalika.

*

"Hotel Alpejski... zakochaj się". Pokoje "Gniazdo Przytulasów" czy "Czarna Pokusa". W nich automaty z prezerwatywami. I przede wszystkim wszechobecny róż. To nie opis scenerii filmu dla dorosłych, choć była gwiazda porno, Dolly Buster (szukacie w internecie na własną odpowiedzialność), była ponoć obecna przy otwarciu, a noclegownia piłkarzy z Chociebuża na obozie w Austrii. Kolory nie są w moim typie, kręci nosem Ivica Banović, a trener, Rudi Bommer, dodaje, że chociaż na początku trudno było się przyzwyczaić, to najważniejsza jest znakomita obsługa. A pomyśleć, że kibice Energie narzekali, gdy stadion ich zespołu ochrzczono "Stadionem Przyjaźni".

*

Konkurencja jest u nas większa niż w Bayernie. Tam o jedno miejsce bije się trzech napastników, u nas czterech, żali się... Pierre-Michel Lasogga. Tak, tak, dobrze przeczytaliście. Z walki o grę w ataku Herthy zdaje się właśnie z tego powodu wypisywać Sandro Wagner, a klubowe władze mają wkrótce wypisać i Adriána Ramosa, za którego mogą najwięcej skasować. Z Bayernu za to już zdążył wypisać się Mario "Bramki są przereklamowane" Gómez, który szczęścia poszuka we Florencji. Chodzą słuchy, że przedłożył Włochy nad Hiszpanię, bo w La Lidze nie mógłby grać ze swoim ulubionym numerem, ale prawda jest nieco inna. Ostatni raz, gdy w ataku reprezentacji Niemiec brylował duet z Serie A, sięgnęli oni po Mistrzostwo Świata. Gómez jest po prostu przesądny.

*

Zdecydowanie najsympatyczniejsza saga transferowa obecnego okienka w Niemczech rozgrywa się na linii Sandhausen-Kaiserslautern. Ekipa cudem uratowanych drugoligowców z niedoszłymi pierwszoligowcami walczy o napastnika "Czerwonych Diabłów", Ghańczyka Nsora. Pierwsi twierdzą, że nie dostali wszystkich dokumentów i Nsor grać będzie w Kaiserslautern, drudzy, że wszystkie formalności zostały dopięte i najbliższy rok Ghańczyk spędzi w Sandhausen. A spór zamiast na boisku, rozstrzygnie się zapewne na wokandzie.

*

Max Kruse, reprezentant Niemiec i posiadacz auta, którego nie powstydziłby się Mario Balotelli, jeszcze na początku przygody we Fryburgu jeździł rowerem. Ze względów praktycznych. Domi Kumbela, ostatnia nadzieja Brunszwiku i król strzelców ostatniego sezonu na zapleczu Bundesligi, po mieście porusza się pieszo. Również ze względów praktycznych. Wszystko, czego potrzebuję, mam za rogiem, nie ma żadnego problemu. Nawet jeśli Kongijczyk na boiskach niemieckiej ekstraklasy powtórzy sukces Niemca, podobna przesiadka mu nie grozi. Póki co ze względów formalnych. Marcin Olton
comments powered by Disqus
facebook