Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 1 lipca 2014

Europejski pragmatyzm

fot. goal.com
Pomimo zetknięcia się z całkiem dobrymi zespołami (zwłaszcza Meksyk musi aspirować do takiego określenia), Holandia, Francja i Niemcy przebrnęły do ćwierćfinałów. Nie bez problemów, ale ostatecznie udowadniając swoją wyższość.

Tańcząc z obrońcami

Od początku było pewne, że największe kłopoty napotka na swojej drodze mechaniczna pomarańcza. Meksyk pokazał swoją siłę w fazie grupowej i również w tym spotkaniu jako pierwszy zdobył gola. Biorąc pod uwagę, że Holendrzy grali już wtedy bez Nigela de Jonga, można założyć, że Louis van Gaal musiał być mocno zestresowany. W starciu z Meksykiem pokazał jednak swoją elastyczność - wykorzystał przerwę na nawodnienie, by zmienić kształt swojego zespołu. Stosowane uporczywie 5-3-2 zamieniło się w 3-5-2 (przy czym strony zmienił Kuyt), a później, po wejściu Depaya, w 4-3-3. Przesunięcie akcentów na ofensywę nieco pomogło, ale niewykluczone, że Holendrzy musieliby sie obejść ze smakiem, gdyby nie Arjen Robben.

Można spokojnie uznać, że jeśli Messi ciągnie za uszy Argentynę, a Neymar Brazylię, to Robben to samo robi z Holendrami. Ten wieczny indywidualista dostał od van Gaala sporą swobodę i choć nadal nie za dużo podaje, to jednak adaptuje swoją grę. W początkowym okresie spotkania Meksyk zwykle wykorzystywał trzech zawodników w celu powstrzymywania skrzydłowego Bayernu - Layun blokował zejście na lewą nogę, Moreno zejście do linii końcowej, a Marquez ich asekurował. Po zejściu Moreno musiał go zastępować Reyes. Żaden z tej trójki środkowych ani razu nie odebrał piłki Robbenowi, choć mieli kilka prób. Ale też żaden z nich w ogóle nie faulował - aż do feralnej ostatniej minuty.


działania defensywne Marqueza w defensywnej tercji - okręgi: wybicia, krzyżyki: próby odbioru, romby: przechwyty, czarne trójkąty: faule; kolor zielony oznacza próbę udaną, pomarańczowy nieudaną / FourFourTwo

działania defensywne Reyesa / FourFourTwo

Holendrzy mieli Robbena, ale też mieli trochę szczęścia. Przesunięcie całego zespołu bliżej bramki Ochoi musiało poskutkować czymś w rodzaju oblężenia, ale skuteczność nie była najmocniejszą stroną - wyrównujący gol Sneijdera był jego jedynym celnym strzałem. Meksyk był bardzo blisko ćwierćfinału.



Skrzydłodziesiątka

W meczu z Nigerią Francuzi większość czasu kontrolowali mecz, ale były chwile, gdy kibicom Les Bleus drżały serca, zwykle po strzałach Emenike. Ostatecznie afrykański zespół oddał tylko dwa celne uderzenia. Z kolei Francuzi umiejętnie omijali zasieki postawione przez nigeryjską defensywę; zwłaszcza znakomicie radził sobie Valbuena, który stworzył 6 szans na bramkę, w tym 3 z gry i 3 ze stałych fragmentów. Zaliczył również 3 odbiory. W obydwu tych statystykach był najlepszy wśród Francuzów, jedynie Cabaye i Giroud również mieli po 3 odbiory.


szanse stworzone przez Valbuenę / FourFourTwo

odbiory Valbueny / FourFourTwo

Wybór Valbueny wydawał się naturalny po rezygnacji z Nasriego i kontuzji Ribery'ego, ale mało kto sądził, że rozgrywający Marsylii będzie grał aż tak dobrze. Zawsze w ruchu, nieustannie wyszukuje kolegów na lepszych pozycjach, rzadko wdaje się w dryblingi, ale też nie boi się wziąć na siebie ciężaru gry i nie unika gry w obronie, w przeciwieństwie do Benzemy, za którego pracować musiał Matuidi. Valbuena w tym spotkaniu rządził i dzielił, w dziesięciu najczęstszych kombinacjach podań znalazł się na sześciu pozycjach, a w dodatku jego dokładność podań wyniosła 94%.


najczęstsze kombinacje podań w meczu Francja - Nigeria / FourFourTwo

Deschamps znakomicie dobiera wykonawców, a Benzema na lewym skrzydle stanowi równowagę dla Valbueny, choć w meczu z rywalem posiadającym świetnego prawego obrońcę ten manewr może być zbyt ryzykowny.

Francja zagrała najpewniej z trzech zespołów z Europy i choć widać tam drobne problemy (czasem statyczna gra Giroud i Benzemy, problemy z powrotem Evry), to jednak ich gra pozwala im z optymizmem patrzeć na mecze z Niemcami i Brazylią lub Kolumbią.

Bramkarz-wymiatacz

Algieria z pewnością zaskoczyła Niemców, choć niewątpliwie Joachim Loew wnikliwie przestudiował ich sposób gry. Jednak intensywność pressingu, tempo ataków i dokładność podań były w afrykańskim zespole na maksymalnym poziomie przez dobre 70 minut. Gdyby nie bardzo dobrze reagujący Neuer, Slimani mógłby wykorzystać którąś z szans po długim podaniu za plecy wysoko grającej linii obrony.



Nie ma jednak wątpliwości, że w obecnym składzie Niemcy lepiej radzą sobie z grą reaktywną, ustawiając się głębiej i pozwalając rywalom na chwilowe przejmowanie inicjatywy. Odpowiadanie pressingiem na pressing Algierii szło im dobrze; gorzej było, gdy konieczny był szybki powrót - Mertesacker i Boateng nie są sprinterami, podobnie Mustafi i Hoewedes, którzy zajmowali jeszcze bardziej ofensywne pozycje. Czasem jednak nie dość ofensywne - gdy raz w drugiej połowie Ozil podał w ciemno do tego drugiego, boczny obrońca był 10 metrów w tyle. Ten brak ofensywnie grających bocznych obrońców miał w zamyśle selekcjonera ułatwiać grę przeciwko skrzydłowym rywali, ale w grze atakiem pozycyjnym jest to utrudnienie - biegający od jednego skrzydła do drugiego Mueller nie zawsze jest w stanie łączyć grę tak dobrze jak w spotkaniu z Portugalią.

Ostatecznie problemem okazało się nie stwarzanie sytuacji, ale ich wykorzystywanie. Ofiarnie grający Algierczycy zablokowali sporo strzałów, kilka z nich w dobrych sytuacjach wędrowało również poza obręb bramki. Znakomicie na linii spisywał się też Rais M'Bolhi.


strzały Muellera / FourFourTwo

strzały Schuerrlego / FourFourTwo

Ostatecznie jednak do zwycięstwa przyczynił się pressing w wykonaniu Hoewedesa, który z cofniętej pozycji zaatakował Algierczyka i zainicjował akcję skrzydłem. Gola zdobył Schuerrle - piłkarz, który najczęściej gra na skrzydle, ale posiada instynkt napastnika i momentalnie ruszył w pole karne. Być może dlatego zmienił Goetzego, który chętniej otrzymuje jednak piłkę do nogi - w drugiej połowie Loew potrzebował na boisku więcej zawodników, którzy zaznaczają swoją obecność w polu karnym. Dzięki dobrej defensywie Algierczyków udało się to dopiero w dogrywce.

Wszystkie trzy zespoły obnażyły pewne swoje wady, ale potrafiły się uporać z przeciwnikami pomimo tych wad. Ćwierćfinałowa gra między Francją a Niemcami będzie fascynująca, a jej zwycięzca będzie miał niebywale mocnego przeciwnika. Znacznie łatwiejszą drogą do finału ma Holandia, ale i oni zaprezentowali się najsłabiej. Niemniej półfinały rozegrane między zespołami strefy UEFA i strefy CONMEBOL wydają się bardzo prawdopodobne. Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook