Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 21 października 2013

Dodaj gazu, ale spokojnie

foto: goal.com
Barcelona, Arsenal, Mario Goetze i Adam Nawałka. Stefan Kiessling, Diego Simeone i Giuseppe Rossi. Kto jeszcze w ten weekend doznał perfidii futbolu? Czas na kolejny odcinek felietonu.

Weekend ligowy przed Ligą Mistrzów to rzadko kiedy spotkanie z piłką obfitujące w fajerwerki, emocje i innego rodzaju futbolowe uniesienia. Najmocniejsi, najsilniejsi i najbogatsi nie trzymają gazu do dechy, mamy raczej spokojną jazdę na tempomacie. Jednym wychodzi to lepiej, inni mają natomiast znacznie mniej szczęścia.

Jak chociażby FC Barcelona i Atletico. Wyjazdy do - odpowiednio - Pampeluny i Barcelony przyniosły liderom La Liga w sumie tylko jedno oczko i zakończyły imponującą passę samych zwycięstw na początku rozgrywek ligowych obydwu zespołów. Na tarczy ze starcia z Espanyolem wracają piłkarze Los Colchoneros, a ich trener - Diego Simeone - od razu przypomniał wszystkim, że La Liga to wyścig dwóch koni i koniec końców to znowuż Blaugrana z Realem walczyć będzie o mistrzostwo. Cała Europa płacze, innych mistrzów nie zobaczy - aż chciałoby się żałobnie zaśpiewać.

***

Podręcznikowy przykład gry na tempomacie pokazała Borussia Dortmund. Atak od początku, rzut karny i prowadzenie już po pięciu minutach. A potem zwyczajne trwanie na boisku. Dziwacznie w takiej sytuacji czuł się Robert Lewandowski, który raz po raz czekał na obiegających go kolegów i spodziewał się raczej falangi w żółto-czarnych strojach. BVB wysyłało tylko patrole pod bramkę Hannoveru, bezczelnie patrząc jak rywale dwoją się i troją pod ich szesnastką. Zdarza się.

W końcu jednak zdarzyło się, że odpaliła w Monachium petarda "Mario Goetze". Dawna gwiazda Dortmundu weszła na murawę Allianz Arena zaraz po przerwie spotkania z Mainz i w kilka minut udało się odwrócić losy spotkania, a wynik 0:1 zamienić na 2:1. W obydwu bramkach palce maczał właśnie Goetze, po kilkunastu minutach dorzucił też kolejną asystę.



Pucołowaty młodzieniec dał zespołowi to, czego brakowało w pierwszej połowie - przyspieszenia gry pod polem karnym gości z Moguncji, a nam wszystkim - okazję do mówienia o nim w innym niż marketing i zarządzanie kontekście. Mario co prawda nie studiuje tego kierunku, ale dał się wmanewrować w grę ludzi, którzy w tym polu są mistrzami. Przedmioty z logo nike Goetze eksponował w mateczniku adidasa jak Sophia Loren dekolt w filmie Boccaccio '70, więc szybko stał się obiektem żartów (w przeciwieństwie do uroczej Włoszki).



Dobrze, że mamy to już za sobą i możemy się skupić na tym, jak świetnym piłkarzem Goetze jest.

***

Niemiecka federacja jest w kontakcie z FIFA w sprawie bramki zdobytej przez Stefana Kiesslinga w meczu z Hoffenheim. Piłkarz Bayeru Leverkusen, jak wiemy, strzałem głową trafił w boczną siatkę, która jednak wcześniej puściła oczko i piłka w cudowny sposób znalazła się po właściwej stronie bramki. Sędzia Felix Brych gola uznał, a pierwotnie niezadowolony napastnik w sposób znamionujący zakłopotanie zaczął się z tego cieszyć. O kontakcie DFB z matką wszystkich federacji wspominam dlatego, że może dojść do takiej sytuacji, że spotkanie należałoby powtórzyć.



A gdyby Kiessling od razu się przyznał, to sprawy by nie było i nie byłoby potrzeby szukania nowych terminów i zawracania wszystkim głowy. Nie chodzi tu więc tylko o fair play.

***

Na grze na pół gwizdka mocno sparzył się w niedzielę Juventus, który po pierwszej połowie spotkania we Florencji prowadził z Fiorentiną 2:0 i jego zadaniem było tylko dowieźć ten wynik do końca. Pech chciał, że inne plany miała Fiorentina i po pasjonujących 45 minutach sytuacja się odwróciła i wraz z końcowym gwizdkiem sędziego Rizzolliego 3 punkty przypisano gospodarzom. Porażka 4:2 mistrzom Włoch nie przystoi, ale to może być przydatny kubeł zimnej wody na głowy piłkarzy, którzy myślami byli chyba już w kwietniu, gdy ważyć się mają losy ostatnich faz Ligi Mistrzów.

Poza dwukrotnym już w tym sezonie rozgromieniu Lazio, Juventus właściwie cały czas gra na pół gwizdka, apatycznie i bez wyrazu. W lidze, zwycięstwa udaje się dowozić do końca, ale w europejskich pucharach - niekoniecznie. A Włochów czeka ciężka przeprawa na Santiago Bernabeu, gdzie Antonio Conte przechytrzyć będzie chciał Carlo Ancelotti.

Sporo materiału trenerowi Królewskich dał szkoleniowiec Fiorentiny Vincenzo Montella, którego roszada taktyczna tchnęła w Violę nowe życie. Zmiana z czwórki na trójkę obrońców dała piłkarzom z Florencji większą swobodę i więcej miejsca w kontratakach. A wolną przestrzeń na hat-tricka zamienił powracający po dwóch latach kontuzji Giuseppe Rossi.



***

Giuseppe Rossi i Aaron Ramsey - piłkarze, którzy w młodym wieku musieli walczyć z groźnymi urazami dziś stają się wiodącymi postaciami w europejskim futbolu. Pochwały wobec takich zawodników pisze się ze zdwojoną przyjemnością. Oby tak dalej.

***

Jestem pośrednio przy Arsenalu, zabraknąć nie może więc TEGO GOLA. O trafieniu Wilshere'a pewnie napisano już kilkanaście tomików poezji, ale może słowa nie potrafią tego oddać?



Dla Arsene'a Wengera to szczególnie ważna bramka. W końcu o taki futbol chodziło mu od wielu, wielu lat. Kto wie, czy to nie najpiękniejsze trafienie Kanonierów podczas pracy Francuza w północnym Londynie? Trudno powiedzieć, ale jeśli miałbym wybrać akcję, która w najlepszy sposób zdefiniuje wengerowski Arsenal, to z czystym sercem będę mógł wybrać właśnie nią.

***

Nowym selekcjonerem reprezentacji Polski będzie Adam Nawałka - półgębkiem mówią wszystkie media. Poza naczelną kwestią personalną - nie wiemy w zasadzie nic. Nawałka nie wypowiedział się jeszcze o swojej wizji, nie znamy jego sztabu, długość kontraktu też jest niewiadomą.

Czy jednak zatrudnienie Nawałki coś zmieni? Owszem, reprezentacja może pod jego wodzą osiągać znakomite wyniki, to nawet bardzo możliwe, ale to wszystko dotyczy tylko krótkoterminowego horyzontu czasowego. W dalszej perspektywie wszyscy będziemy martwi - pisał John Maynard Keynes, ale w przypadku piłki kraje takie jak Niemcy, Hiszpania czy Włochy brytyjskiego ekonomisty zdają się nie słuchać. Tak bowiem wygląda zestawienie trenerów z licencjami UEFA w wybranych krajach europejskich:



Polska do najlepszych futbolowego świata ma więc sporo do nadrobienia, a to przez pracę u podstaw zbudować można silną reprezentację. Adam Nawałka jest więc tylko listkiem figowym, podobnie jak każdy poprzedni selekcjoner. Jacek Staszak
comments powered by Disqus
facebook