Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
sobota, 4 maja 2013

Dlaczego 4-2-3-1? (cz. 5)

fot. slasknet.com
Śląsk Wrocław i Górnik Zabrze wydają się kadrowo dobrze przystosowane do systemu 4-2-3-1. Śląsk ma Milę, a Górnik Kwieka. Pozory jednak mylą.

Dostojny środek pola

Pozycja Mili (dopóki ma ważny kontrakt) w Śląsku nie podlega dyskusji. Kapitan nawet w słabszej formie jest liderem wrocławian, choć nie potrafił uchronić swoich kolegów od klęski z Zagłębiem i przegranej z Legią. Inne pozycje są już bardzo problematyczne.

Przede wszystkim, Śląsk nie ma skutecznego napastnika. Nie jest nim Łukasz Gikiewicz, nie będzie również Eric Mouloungui, choć to piłkarz o nieprzeciętnych, jak na naszą ligę, umiejętnościach. Nominalni napastnicy mają katastrofalne bilanse. Gikiewicz - 29 meczów, 1526 minut, 6 goli. Díaz - 17, 842, 4. Voskamp - 12, 526, 0. Mouloungui - 9, 347, 0. Łatwo wyliczyć, że najskuteczniejszy z nich strzela gola co 210 minut, czyli w co trzecim spotkaniu. To jednak tylko statystyka, bo Díaz w rzeczywistości gra rzadko i to niepełne mecze.

Drugi problem leży w środku pola. Kaźmierczak, Stevanović i Elsner to nie są, delikatnie mówiąc, piłkarze biegający do upadłego. Najbardziej z nich mobilny Elsner skupia się na odbiorze piłki i czasem wbiegnie w pole karne w drugie tempo, ale jest dość ograniczony, jeśli chodzi o rozgrywanie. Brakuje nie tylko odpowiedniego wsparcia w fazie ofensywnej, ale też lepszej gry w odbiorze, a przede wszystkim szybszego tempa w fazie przejściowej, obojętnie w którym kierunku - choć wydaje się, że najwięcej strat przynosi zbyt wolny powrót przy przejściu z ataku do obrony.

Aby uniknąć gry z jednym napastnikiem, który i tak jest mało przydatny, można by spróbować gry w systemie 4-3-1-2, w którym role dwójki napastników pełni dwóch z następującej czwórki: Mouloungui, Sobota, Ćwielong, Patejuk.

Ponieważ w takim ustawieniu ofensywna gra na skrzydłach opiera się na bocznych obrońcach, ten ostatni byłby zdecydowanie pierwszym wyborem na lewą obronę. Z kolei Ćwielong mógłby grać na prawej obronie, ale biorąc pod uwagę niezłe ostatnie występy Ostrowskiego to były widzewiak jest lepszym rozwiązaniem.

Istotą gry w ataku byłoby bardzo szerokie ustawianie się napastników, którzy w ten sposób zmuszaliby bocznych obrońców przeciwnika do nieco głębszej gry, a w fazie ofensywnej ruszaliby w kierunku pola karnego. Ważnym elementem byłyby też dwie opcje wykorzystania Sebastiana Mili: jako ofensywnego pomocnika (jak obecnie) oraz jako cofniętego rozgrywającego. W tym drugim przypadku ofensywnym pomocnikiem mógłby być Dalibor Stevanović, choć biorąc pod uwagę jego ostatnie występy należałoby się zastanawiać, czy jego optymalna pozycja to nie ławka rezerwowych. Na tej pozycji mógłby też grać Mateusz Cetnarski, który jest bardziej mobilny od Stevanovicia, choć nie imponuje techniką i dokładnością podań.

Cofnięcie Sebastiana Mili oczywiście oznaczałoby zmniejszenie zagrożenia bramki przeciwnika z jego strony, ale wspomogłoby fazę przejścia z obrony do ataku. Wydaje się jednak, że opcja z Milą jako ofensywnym pomocnikiem jest właściwsza. Wtedy w trójce defensywnych pomocników centralnie byłby ustawiony Kaźmierczak, z Elsnerem po lewej i Sochą po prawej stronie. Taki dobór partnerów pozwalałby mu na statyczną grę (w której czuje się dobrze) i rozdzielanie piłek z głębi pola. W obecnym ustawieniu (zwłaszcza gdy gra razem ze Stevanoviciem) brakuje w środku pola piłkarza bardziej energicznego, który podołałby zadaniu zabiegania ofensywnych piłkarzy rywali.

Widoczna asymetria

Odkąd kontuzjowany jest Michael Bemben, w grze Górnika widać wyraźny problem po prawej stronie. Po pierwsze, Olkowski jest lepszy w ataku niż w obronie. Atakując z głębi ma więcej miejsca, ale jednocześnie myli się i podejmuje czasem złe decyzje w grze defensywnej. Po drugie, Nakoulma lepiej czuje się po lewej stronie, skąd może ścinać do środka na prawą nogę. Zatem na prawej pomocy muszą występować Bonin czy Mączyński, ale żaden z nich nie jest zbyt przekonujący. Ostatnio również na lewej obronie pojawiły się braki, ale efektem było jedynie nieco mniejsze wsparcie dla Nakoulmy, który i tak gra dość indywidualnie.

Jednak formacja 4-2-3-1 wydaje się skrojona w sam raz pod możliwości Górnika. Nawałka ma do dyspozycji Kwieka, który świetnie wywiązuje się z roli ofensywnego pomocnika, Mączyński, Iwan i Przybylski dobrze sobie radzą wspierając go w środku pola, a Magiera, Gancarczyk i Olkowski umiejętnie atakują skrzydłami pozwalając bocznym pomocnikom na zagęszczanie środka pola. Gdzie leży problem?

Po części na pozycji napastnika. Zahorski jest nadal bez formy, a Jeleń i Zachara to nie są napastnicy umiejący utrzymać się przy piłce z obrońcą na plecach i rozprowadzić akcję. Zdecydowanie lepiej czują się w bardziej bezpośredniej grze, nawet doświadczony Jeleń po latach grania w słabym Auxerre źle się czuje w ataku pozycyjnym, woli grać przodem do bramki, dlatego często schodzi do skrzydeł i tam szuka sobie miejsca. Ciężko coś na to poradzić bez zmian kadrowych, choć warto wypróbować na tej pozycji Nakoulmę. Można jednak z góry zakładać, że Prezes nie poradzi sobie na tej pozycji dobrze - ale być może udałoby się zaskoczyć przeciwnika, gdyby Nakoulma uciekał do lewego skrzydła, stoperzy rywali mieliby wątpliwości, czy podążać za nim, czy trzymać pozycję. To samo jednak może wykonywać również Jeleń.

Pewnym rozwiązaniem mogłoby być zastosowanie formacji 4-1-3-2, która pozwoliłaby odciążyć Jelenia. Gdyby obok niego zagrał Nakoulma, Górnik grałby duetem bardzo energicznych i szybkich napastników, w dodatku Nakoulma cofałby się nieco pomagając w rozegraniu. Ofensywna trójka w składzie Kwiek-Mączyński-Iwan/Łuczak byłaby w stanie opanować środek pola grając wąsko i pozwalając bocznym obrońcom na atakowanie przy linii. Wyłącznym zadaniem Przybylskiego byłaby asekuracja strefy obronnej.

Wystawienie w takim systemie Łuczaka jako ofensywnego pomocnika oraz Nakoulmy jako napastnika umożliwiałoby również sporą elastyczność. Możliwy byłby błyskawiczny powrót do 4-2-3-1 z Łuczakiem na prawym i Nakoulmą na lewym skrzydle. Oczywiście mózgiem zespołu pozostawałby Aleksander Kwiek, ale blisko grający Mączyński i Łuczak mogliby mu dawać więcej swobody.


Czytaj też poprzednie części cyklu:
Ruch i Wisła
Podbeskidzie i GKS
Widzew i Korona
Lechia i Jagiellonia Dawid Jankowiak
comments powered by Disqus
facebook